Niezłe byłyby z Ciebie schabowe, wiesz?
Pierwszy rozdział opowiadania o perypetiach pewnego rodzeństwa :) napisane częściowo w języku młodzieżowym.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
I.
*
Boże, czym zawiniłam, że urodziłam się w tej rodzinie? - Haruhi wywróciła wymownie oczami. Dziewczyna siedziała na kanapie; obok niej spoczywał jej brat. Brat bliźniak. Wyglądali niemal tak samo. Karmazynowe włosy spływały identycznie zaczesaną grzywką na ich jasne, zroszone gdzieniegdzie piegami twarze. Mieli duże, zielone oczy i oboje byli niezmiernie chudzi i wysocy jak na swój wiek. Byli do siebie podobni jak dwie krople wody, z tą różnicą, że włosy siostry spadały luźno na jej łopatki, natomiast brat miał krótsze, ale nie bardzo krótkie. Można by rzec: półdługie. Siedzieli jednakowo sztywnie prosto i spod wpółprzymkniętych, poważnych oczu wpatrywali się w jeden punkt. Naprzeciwko stała identyczna kanapa bijąca po oczach niesamowicie ostrą czerwienią, a na niej z uśmiechem na ustach rozłożyła się wygodnie starsza kobieta o siwych włosach. Spoglądała na rodzeństwo z ironicznym uśmieszkiem i lekką kpiną w oczach. W prawej dłoni trzymała z gracją cygaro, które co chwila pykała. Zaciągała się i puszczała kółka z dymu albo wydychała niczym smok chmurę przed siebie, po czym znowu opierała głowę o pulchną dłoń, a twarz wykrzywiał jej sarkastyczny grymas uśmiechu. Bliźniakom już przy pierwszym spotkaniu przypominała jakiś wymarły gatunek. Byli wtedy bardzo mali, ale ciągle pamiętali jak to przekomarzali się czy ich babcia jest dinozaurem czy czarownicą. Na szczęście nie zapytali o to samej zainteresowanej. -Mam już dosyć waszych ciągłych kłótni. - rzekła kobieta spokojnie. - Jeżeli jesteście tak bardzo niezadowoleni ze swojej płci, znalazłam dla was wprost idealne rozwiązanie. Rodzeństwo drgnęło niespokojnie. Oboje pomyśleli o jednym: babcia chce ich wykastrować jedną z łyżeczek z jej sławnej, srebrnej zastawy. Na widok ich zaniepokojenia kobieta uśmiechnęła się z nieukrywaną satysfakcją. -W tym roku idziecie do pierwszej liceum, prawda? Dobrze, więc mam dla was zadanie. Macie na cały rok się rolami. Hikaru, będziesz od dzisiaj Haruhi, a ty Haruhi będziesz bratem. To już wasza sprawa jak to zrobicie. Szczwane z was lisy, poradzicie sobie jakoś. Och, zamknijcie usta, wyglądacie strasznie głupio z takimi rozdziawionymi paszczami. No już, bo jeszcze wam mucha wleci! Uprzedzając ich pytania dodała: -Nie jest to bezinteresowne dla was, nie martwcie się. Jeżeli przez cały rok nie zdradzicie się i nikt nie odkryje waszych prawdziwych tożsamości będziecie mogli przepisać się do tej waszej upragnionej szkoły muzycznej w Ameryce. Nie będzie problemu, bo tam idzie się do liceum rok później. No, co wy na to? Rodzeństwo było oniemiałe z wrażenia. Już sami nie byli pewni, co jest większą niespodzianką. Czy nagły szalony pomysł ich babki, czy też może ziszczenie ich marzeń o rozsławionej na cały świat szkole muzycznej na innym kontynencie! Przecież babcia stanowczo odmówiła im gdy błagali ją o pozwolenie na kolanach! W sumie sami już nie wiedzieli czy mają się śmiać czy płakać. -Zamieszkacie w podtokijskim mieście. Będę wam co miesiąc przesyłać pieniądze na jedzenie. Harold zawiezie was na miejsce. Wszystkie wasze rzeczy są już spakowane i czekają w samochodzie. Skrobnijcie do mnie czasem, ale na razie idźcie już, szybko bo się spóźnicie! Wypchnęła bliźniaki za ogromne białozłote drzwi. Na odchodnym powiedziała jeszcze: -Tylko pamiętajcie, że jeżeli ktokolwiek się zorientuje o waszej zamianie to... - przejechała palcem po szyi i zatrzasnęła szybko drzwi. -Nasza babka ma trochę świra, nie sądzisz, Haru?- Powiedział chłopak mrużąc oczy i kręcąc młynka palcem koło czoła, gdy szli długimi, bogato zdobionymi korytarzami zamku. -No... Trochę. -przytaknęła.- Przecież kłóciliśmy się tylko raz albo dwa... -Albo pięćdziesiąt... -No, coś koło tego. Ale założyłam ci podwójnego nelsona i był już spokój. -Weź nie żartuj, dałem ci wygrać.- parsknął Hikaru, czerwieniąc się. Jego męski honor cięgle był nadszarpnięty sromotną porażką sprzed kilku dni. Nie wiedzieć czemu, nie byli jakoś specjalnie załamani czy też zniesmaczeni nagłą propozycją babci. W sumie, olać to. To tylko jeden rok szkolny.
*
Stali przed drzwiami przeciętnego, niewielkiego mieszkanka. Zróżowiona ze złości twarz Hikaru komponowała się idealnie z jego czerwonymi włosami. Od dziesięciu minut usiłował otworzyć drzwi. W końcu wyszarpnął klucz z zamka i rzucił nim o ziemię, po czym zaczął po nim skakać niczym dziecko z ADHD. Haruhi, która oparta o ścianę z rękami zaplecionymi na piersi obserwowała zdegustowana całe to „przedstawienie”, odepchnęła się od muru i zaproponowała bratu pomoc używając między innymi słów: „ciulu”, „pyto” i „palancie”. Oddał jej klucz dysząc ciężko ze złości. Podeszła do drzwi i kucnęła. Przyjrzała się dziurce od zamka i po chwili zręcznie wyciągnęła z niego niewielki kamyczek. Przekręciła klamkę i zawiasy skrzypnęły lekko ukazując skromne mieszkanko. Czerwonowłosa uśmiechnęła się dumna ze swojego wyczynu. -Złote dziecko...-burknął Hikaru przechodząc obok niej, ciągnąc za sobą walizki. Mieszkanie miało trzy pokoje, salonik, łazienkę i niewielką kuchnię. Rodzeństwo, jako że bliźniaki, rozumiało się prawie bez słów. Zamienili się walizkami i poszli każdy do wybranego pokoju. Rozpakowali tam rzeczy, które mimo że dotychczas należały do tego drugiego, na najbliższy rok stały się teraz ich własnymi. Spotkali się na korytarzu i uzgodnili, że trzeci pokój będzie przez nich używany jako „studio przemian”, czyli miejsce w którym będą „przemieniać” się osobowościami i wyglądem. Tak się zapalili do tej nazwy, że aż zamówili drewnianą tablicę z owym napisem, którą na następny dzień im przywieziono. Powiesili ją nad drzwiami. -Hikaruuu! Chodźmy przejść się po mieście!- krzyknęła z kuchni Haruhi. -Dobra, czekaj chwilę!-odkrzyknął jej brat. -Ruszaj zadek! Chcę skorzystać z ostatnich chwil bycia sobą! Poszli na lody, potem przejść się promenadą. Zobaczyli też swoją nową szkołę. Zgubili się w drodze powrotnej, ale jakiś staruszek pokazał im którędy trafić do domu.
* -Nie ruszaj się tak, bo wbiję ci to w oko!- powiedziała z irytacją Haruhi do brata siedzącego przed nią. Znajdowali się w Pokoju Przemian. Haru postanowiła osobiście dopilnować, żeby jej brat przedstawiał godnie jej osobę. Usiłowała właśnie pomalować mu rzęsy tuszem, ale Hikaru cały czas krzywił się, zamykał oczy i oddalał głowę gdy tylko przybliżała szczoteczkę do jego twarzy. -No, właśnie tego się obawiam! -Uspokój się, bo zrobię ci lewatywę!-pogroziła mu pół żartem – pół serio. -Nigdy nie zrozumiem dziewczyn..- mruknął niezadowolony i zaczął żywo gestykulować. – Wiją się przed lustrem po kilka godzin dziennie, pudrują, malują się jakimiś patykami, robią maseczki, jakieś zabiegi, pilingi, pudry, podkłady, a wieczorem i tak to wszystko zmywają! I po co się tak starać, skoro i tak trzeba będzie to robić kolejny raz jutro? Boże, pytam cię, jaki jest w tym cel? -chłopak wzniósł teatralnie ręce ku górze. Haruhi przez chwilę zastanowiła się, nad zaskakująco sensowną wypowiedzią brata, jednak w rezultacie wzruszyła tylko bezradnie ramionami, przyjmując ' olewczą ' postawę. -Nie mam pojęcia, ale od dzisiaj ty też będziesz musiał to robić! - Powiedziała dobitnie i zepchnęła go z krzesła. Hikaru był tak zdziwiony nagłym zwrotem akcji, że zanim zdążył się podnieść, siostra usiadła okrakiem na jego brzuchu i blokując kolanami jego ręce, chwyciła go za podbródek i zbliżyła konturówkę do jego oka. Mimo że wyrywał się jak tylko mógł i kręcił głową na wszystkie strony nie udało mu się wyswobodzić. -Nie! Nie chcę! Nie będę się malował!- buntował się. -Rzucasz się jak świnia na rodeo! - ofuknęła go siostra. - Ja też nie jestem zadowolona z pomysłu staruszki, ale pamiętaj, że za rok już będziemy w drodze do Ameryki! Do naszej ślicznej, cudownej, milutkiej szkoły muzycznej. Czerwonowłosy uspokoił się i legł w bezruchu dysząc ciężko ze zmęczenia. Zastanowił się chwilę. Rzeczywiście – to tylko jeden rok szkolny. Jakoś sobie poradzą. Czas szybko mija, wystarczy, że nie będą się wyróżniać z tłumu. Muszą po prostu utrzymać się w cieniu szarości innych uczniów. To nie takie trudne, prawda? -No, dobry prosiek – uśmiechnęła się Haruhi klepiąc go pieszczotliwie w policzek. - To teraz daj zrobić się na bóstwo. Z ciężkim westchnieniem chłopak podniósł się z ziemi i poddał się wszelkim zabiegom. Podczas jego „przemiany” czerwonowłosa objaśniała mu dokładnie wszystko, co będzie musiał robić codziennie, co mówić w określonych sytuacjach, i czego pod żadnym pozorem nie czynić. -Okej, słuchaj. Masz codziennie golić nogi. CODZIENNIE, zrozumiałeś? Pachy też. Masz tu zestaw maszynek, plastry z woskiem i krem do golenia. Najlepiej używaj kremu, bo wosk bardzo boli, a po maszynce szybko odrastają włosy. Nie wyciskaj pryszczy. Myj codziennie uszy i zęby. Włosy co dwa dni. Nie kłuć się z nikim i nie wdawaj się w bójki. Tak, wiem, że ja od razu bym się biła, ale ty masz być grzeczny, bo jesteś tylko moim małym, głupim braciszkiem. Co do włosów, stawiaj je na piance tak, jak masz teraz. Oczy maluj też codziennie, tuszem i kredką. Wiesz jak
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Be,
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…