Wróć do katalogu

nieznajomy z knajpy

po kłótni z mężem wychodzi do knajpki żeby odreagować, a tam spotyka pewnego nieznajomego, ktoy obsypuje ją komplementami...

martaoleszczuk, opublikowano , 11 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wciąż w głowie miała huk zatrzaskiwanych drzwi. Zbyt często im się to zdarzało, gdy nie było dzieci w domu. Jedno z nich wówczas wychodziło z mieszkania. Dwójka nastolatków, widząc ciągłe kłótnie rzadko bywały w domu, głównie przesiadywały u przyjaciół, potrafiły nawet tam nocować. Powiał chłodniejszy wiatr. Zapięła sweter i westchnęła. Miasto nocą rozświetlone latarniami, reklamami wyglądało przepięknie. Milkł dzienny zgiełk, a przechodnie spacerowali nie śpiesząc się. Bary i kawiarnie ściągały klientów. Z zadumą w oczach patrzyła na objęte, zakochane pary. Kto wie, może gdzieś tam przemykały jej dzieci? Kiedyś była jedną z nich. Do tej pory pamiętała atmosferę pierwszych spotkań z Markiem. Potrafili przegadać pół nocy siedząc na ławce w Rynku. Zawsze mieli sobie dużo do powiedzenia, rozmawiali o wszystkim. A teraz? Potrafili tylko krzyczeć na siebie, albo milczeć. Nie było między nimi ani iskierki ciepła. Weszła do kawiarni. Musiała gdzieś zaszyć się na parę godzin zanim wróci do domu. W zadymionej sali znalazła wolny stolik z dala od najbardziej hałaśliwego miejsca. Szczupła blondyneczka przyjęła od niej zamówienie i znikła na zapleczu. Miała ochotę zapalić, ale w swojej przepastnej torebce nie znalazła papierosów. Co prawda rzuciła palenie półtora roku temu, ale wciąż wydawało jej się, że ma przy sobie na wpół pełną paczkę. Myliła się. Pewnie któreś z dzieci po cichu wyrzuciła je. Z głośników popłynęła wolniejsza muzyka, przywołująca obraz romantycznej kolacji. Pokój bez dzieci, blask świec, romantyczna muzyka, zapach wielkiego bukietu kwiatów, nie ważne jakich. Kiedy dostała od Marka kwiaty? Na dzień kobiet. Bez okazji kilka lat temu, nawet nie pamiętała ile temu. Kilka razy zastanawiała się nad urządzeniem takiej kolacji. Obawiała się jednak, że tylko ośmieszy się w jego oczach. To nie był ten sam Marek co kiedyś. Marzyła by ją kiedyś zaskoczył, nie koniecznie romantyczną kolacja we dwoje, ale bukietem… chociaż nie, wystarczyłaby jedna róża, propozycja wyjścia wieczorem na spacer po Rynku. Patrząc na niego miała wrażenie, że siedzi obok obcego zupełnie mężczyzny, którego nie obchodzi co ona czuje, czego potrzebuje. Blondynka, która wzięła od niej zamówienie przyniosła kawę i kawałek tortowego ciastka, i z uśmiechem na twarzy życząc jej smacznego odeszła. Spojrzała na słodkość. Ile miała kalorii? I czy to w ogóle miało znaczenie? W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy przytyła dwa kilo, a zamiast je zrzucać dorzucała kolejne parę deko. Ciastko wyglądało apetycznie. Łyżeczką ukroiła kawałek i podniosła do ust. Smakowało równie dobrze jak wyglądało. Z rozkoszy aż zamknęła oczy. Wiedziała, że co najmniej jeszcze jeden kawałek będzie jej. Otworzyła oczy by ukroić kolejny kawałek i… napotkała spojrzenie jakiegoś młodziaka parę stolików dalej. Odruchowo dyskretnie wytarła usta w obawie, że ubrudziła się kremem. Mężczyzna dalej wpatrywał się w nią krępując ją. Uśmiechnął się w jej kierunku. Było w tym geście coś miękkiego, słodkiego, ciepłego. Mimochodem uśmiechnęła się spuszczając wzrok na ciastko i kawę. Ukroiła kolejny kawałek ciastka i podniosła do ust. Obserwujący ją młodziak wziął do ręki swój kieliszek wina i zmierzał w kierunku jej stolika. – Mogę się przysiąść? – spytał uśmiechając się szeroko. – Proszę. – Wiktor – podał jej rękę. – Aniela – podała swoją. Ile miał lat? Pewna była, że był niewiele starszy od jej dzieci. W eleganckiej koszuli, nienagannie wyprasowanej, pachnący uwodzicielsko, słodko uśmiechający się i ten wzrok… pod którym czuła się wyjątkowo. – Ładnie to tak wpatrywać się w kogoś jak je? Może miałam ochotę na chwilę samotności, a tu ktoś zjawia się i zamiast przyjemności z pysznego ciastka zastanawiam się czy ubrudziłam się kremem czy też nie, bo ktoś wlepił we mnie oczy. – No i pierwsza bura. Bardzo przepraszam za zakłócenie spokoju, ale nie mogłem oderwać wzroku od twojej twarzy. Masz takie piękne oczy, idealne usta. Patrzenie na ciebie jak jesz co czysta przyjemność. – Hej – przywołała go do porządku śmiejąc się. – Kiedy to prawda! Mąż nigdy ci tego nie powiedział? – spytał patrząc na obrączkę. – Może zostawmy mojego męża w spokoju. – W porządku, rozumiem. – Co rozumiesz? – Gdyby było ok nie byłabyś tu sama, nie jadłabyś bomby kalorycznej z błogim uśmiechem na twarzy. – Oo, jaki psycholog – podsumowała bez złości. – Dużo takich kobiet zaczepiasz? – Jesteś jedyna i wyjątkowa – zaśmiał się. – Acha, a więc dużo – podeszła kelnerka, Aniela zamówiła drugie ciastko. – Zawsze tak dużo starsze od ciebie? – Tu nie chodzi o wiek, a o twoja urodę. Jesteś wyjątkowo piękna, zjawiskowa. Nie mogłem się oprzeć żeby nie przyjść. Na dodatek inteligentna, z poczuciem humoru. – Hm, czego to się człowiek przez przypadek nie dowie o sobie. – I ten słodki uśmiech na ustach. – To przez ciastko, sam mówiłeś, że to bomba kaloryczna. – Jesteś urocza – zaśmiał się. Kiedy ostatni raz usłyszała tyle komplementów w tak krótkim czasie? Nawet jeśli nie były prawdą to miło było posłuchać. Co takiego młodziak chciał nimi osiągnąć? – Pierwszy raz tu? – spytał. – Nie, ale jestem tu bardzo rzadko. A ty często tu jesteś? – Bardzo często, to moja ulubiona knajpa. Jeśli chcesz mnie spotkać po prostu tu wpadnij. – Oh, nie zamierzam przeszkadzać ci w podbojach. Z mojej strony możesz nie obawiać się jakiś nalotów. – Musisz mieć straszne wyobrażenie o mnie.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych