Wróć do katalogu

Now Początek

Pamiętnik chłopaka, który nieszczęśliwie się wychował i popełnił o jeden błąd za dużo...

Wglowieburdel, opublikowano , 13 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

-Zebraliśmy się tu wszyscy, żeby uczcić szatana. Zrobimy to przez krew tego szczeniaka. Przemawiający sięgnął po worek i wsadził do niego rękę. Stojącym w kręgu ukazało się przerażone szczenię. Dark westchnął cicho. Czarna msza nie robiła na nim wrażenia. Poszedł bo spodziewał się orgii a tu takie rzeczy. Zresztą ładnych dziewczyn też nie było. Szczeniakiem się nie przejmował. Miał siedemnaście lat i siedział w domu dziecka - oboje jego rodzice zginęli w wypadku. Chcących się zaopiekować nie było. Lekarze stwierdzili u niego szereg chorób psychicznych objawiających się brakiem empatii i chęcią manipulowania otoczeniem. Jak więc miał się przejmować szczeniakiem. -A więc przyzywam i czczę ciebie szatanie! - wrzasnął prowadzący. Był to jeden z wokalistów zespołu death metalowego z wczorajszego koncertu. Szczeniak został nadziany na czarne ostrze. I wtedy stało się coś, czego nie spodziewali się obecni stali bywalcy czarnych mszy. Z noża wydobyła się czarna mgła. Pochłonęła szybko prowadzącego. Rozległ się mały wybuch - jak najmniejsza z petard. To eksplodowała głowa mistrza ceremonii. Nie dało się jednak uciec. Jak w horrorze każdy mógł widzieć i ruszać oczyma ale niczym więcej. Każdego oblekła mgła. Dwóm osobom pękły głowy. Zostało jeszcze dziesięć. Dark poczuł jak coś go ciągnie do wnętrzności i przeciąga gdzieś… na drugą stronę. Szybował ciemnym tunelem. Rzucała nim jakaś grawitacja. Potem poczuł jakby przebijał błonę, jakby się rodził. Wtedy czuł wielką moc, nie wiedział co zrobić i ukierunkował ją w siebie. Przypomniały mu się wtedy gry w jakie na co dzień grywał. Był uzależniony od gier RPG pełnych statystyk. I jak już zaczął o nich myśleć to przeszły przez niego wizje i ucichło. Stracił przytomność czując pod sobą kamień. ***

Dzień 1

Obudziłem się zesztywniały. Pode mną był kamień. Zimno i twardo. Obok leżała nieprzytomna dziewczyna. Wkoło las. Oboje byliśmy nadzy. Dziewczyna przypominała jedną z tych, które były na czarnej mszy - różniła się widocznym na twarzy poparzeniu. Nie chciałem jej budzić, puki sam nie przemyślałem tego co się stało. Ktoś obudził złe siły i nas przeniosło. Nigdy nawet nie wierzyłem w jakiekolwiek siły. A potem? Jakieś obrazy z gier. Ha, lubię gry o tym mogę marzyć godzinami. I wtedy w swoim wnętrzu zobaczyłem obraz siebie i liczby jak w grach. Jakieś statystyki.

Poziom 1 Siła 3 Wytrzymałość 2 Zwinność 3 Moc 0 Wolnych 20

Było to o tyle ciekawe, że widziałem to wyraźnie i czułem, że ma to znaczenie. Że to mnie definiuje. Z ciekawości skupiłem się na sile. Chciałem ją powiększyć. Udało się. Zmniejszyła się ilość wolnych a zwiększyła ilość siły. Rozejrzałem się i doszedłem do wniosku, że tu może być niebezpiecznie i lepiej wszystko rozdam. Nie wiem co na ile może się przydać więc po równo.

Poziom 1 Siła 8 Wytrzymałość 7 Zwinność 8 Moc 5 Wolnych 0

Po kilku minutach poczułem się jak nowo narodzony. Ogromna siła jakiej nigdy nie miałem. Mięśnie stwardniały. Mogłem skakać na jednym ręku. Dalej poczułem, że za tymi współczynnikami poszły inne, których już nie widziałem. Lepszy słuch, więcej uwagi, lżejsze i sprawniejsze myślenie. Starałem się zmienić więcej, dowiedzieć więcej o tych współczynnikach i swoich mocach, ale nic się nie udało. Poczułem przy tym straszny głód. Widać nie tylko magia stała za tym wszystkim ale i potrzebny był jakiś budulec. Pewnie będę jeszcze silniejszy jak już się najem. Po kilku minutach dziewczyna się obudziła. Miała na imię Syri. Zapytała mnie czemu jestem taki zadowolony. Po krótkiej rozmowie wyszło, że ona doświadczyła czegoś zupełnie innego. Poczuła że wpadła do rzeki ognia i straciła przytomność. Nie miała też żadnych statystyk. Po złapaniu jej za dłoń udało mi się zwizualizować jej współczynniki:

Poziom 1 Siła 1 Wytrzymałość 1 Zwinność 2 Moc 0 Wolnych 0

Nie miała wolnych punktów i była bardzo słaba. Trzeba było znaleźć jakieś odzienie. Mnie ziemia i trawa jakość nie kłuła w stopy, natomiast Syri była dużo delikatniejsza. Zrobiliśmy sobie jakieś podstawowe odzienie z krzaków i ruszyliśmy przez las. Zbliżała się noc a las się nie kończył. Nie zauważyliśmy jak podeszła nas grupka istot. Jak je zobaczyłem już biegły w naszym kierunku. Pociągnąłem Siri do ucieczki w przeciwnym. Stwory wyglądały jak hieny. Miały niewiele mniej wzrostu, niż człowiek. Nazwałem je ‘gnolle’. Określenia ras w tym świecie są różne -zależy kogo się zapyta- a te z mojego lepiej oddają dla mnie obraz wielu z tych istot, więc ich się będę trzymał. Sam może bym uciekł ale Syri mnie bardzo spowalniała. Moje wątpliwości rozwiała włócznia, która przebiła jej brzuch, kiedy byliśmy kilka metrów od najbliższego gnolla. Rzuciłem jej przepraszające spojrzenie i ruszyłem sam do przodu. Po chwili się odwróciłem i zobaczyłem, że mnie nie gonią. Gnolle darły się na siebie. O dziwo zrozumiałem co mówią. A wykłócały się o to kto ma gonić, bo żaden nie ufał pozostałym, że podzielą się równo dziewczyną. Ja zdążyłem czmychnąć. Biegłem aż starczyło mi sił. Których wbrew swojej wcześniejszej kondycji miałem nadzwyczaj dużo.

Dzień 2

Obudziłem się w jakichś krzakach. Czułem, że jest mokro i ze coś mnie szturcha. Otworzyłem oczy i zobaczyłem kilka brzydkich twarzy ludków wielkości dziesięcioletniego dziecka. Nazwę je ‘gnomy.’ -Co tu robi człowiek? - Zadano mi pytanie. Głupia historyjka jaka przyszła mi do głowy była taka, że zabłądziłem wraz z siostrą i zaatakowały nas gnolle. Ją zabiły a ja uciekłem. -Ciesz się, że zginęła a nie została pojmana żywcem. Usłyszałem potem historię, że kiedyś trolle porywały kobiety gnomów i robiły im dzieci. Tak powstały gnolle. Później to gnolle porywały kobiety gnomów i tak też rodziły się gnolle. A gnomy na które trafiłem to patrol zwiadowczy. Jak gnolli było kilka to walczyły. Jak więcej to uciekały i dawały sygnał, żeby wszyscy mogli się pochować w jaskiniach. Gnomy chciały mnie puścić wolno ale ja poprosiłem ich o schronienie na kilka dni. I tak trafiłem do wioski gnomów. Mieszkały one w jaskiniach we wzgórzach. Jakieś dwadzieścia kilometrów na północny zachód zaczynały się góry i tereny gnolli. Dalej żyły trolle i inne paskudztwa lubiące góry. Ja sam najadłem się i odpocząłem godzinę w wiosce. Później usłyszałem, że jem za trzech, więc mają nadzieję, że przydam się i za trzech. Dostałem jakieś stare buty i szmaty z których mogłem sobie spleść ubranie. Gnomy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych