Wróć do katalogu

Nowe życie

To był zwykły dzień...

falka888, opublikowano , 9 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

"I sit and wait Does an angel contemplate my fate And do they know The places where we go When we're grey and old 'cos I've been told That salvation lets their wings unfold So when I'm lying in my bed Thoughts running through my head And I feel that love is dead I'm loving angels instead

And through it all she offers me protection A lot of love and affection Whether I'm right or wrong And down the waterfall Wherever it may take me I know that life won't break me When I come to call she won't forsake me I'm loving angels instead When I'm feeling weak And my pain walks down a one way street I look above And I know I'll always be blessed with love And as the feeling grows She breathes flesh to my bones And when love is dead I'm loving angels instead

And through it all she offers me protection A lot of love and affection Whether I'm right or wrong And down the waterfall Wherever it may take me I know that life won't break me When I come to call she won't forsake me I'm loving angels instead"

Robbie Williams - "Angels"

"Nowe życie"

Zawsze wierzyłam w anioły. Było dla mnie oczywiste, że One istnieją, a przede wszystkim, że są szczęśliwe. Myślałam, że w jakiś sposób mają kontrolę nad ludźmi. Jednak nigdy nie pomyślałam, że może mi się przytrafić to, co wydarzyło się kilka dni temu. Wszystko zaczęło się zwyczajnie, jak co dzień wyszłam przed ósmą do szkoły. W drodze, idąc ze słuchawkami od walkmana w uszach i słuchając dość głośno Robbiego Williamsa poczułam, jak ktoś szarpie mnie z tyłu za plecak. Odwróciłam się i przyciszyłam muzykę. Za mną stała moja koleżanka z klasy. - Sharon, już pięć minut za tobą biegnę i wołam żebyś poczekała, a ty idziesz i nie zwracasz na nic uwagi! - O, cześć Alice. Przepraszam, ale słuchałam walkmana i nic nie słyszałam. - Mogłam się tego domyśleć. Przez tę muzykę możesz spowodować jakiś wypadek. Co by było, jakby na przykład wyjechał skądś nagle samochód, a ty byś go nie usłyszała? Mógłby cię przejechać! - Nie przesadzaj Alice. - przyjaciółka była dość często skora do wyolbrzymiania, lecz tym razem nie wiedziałam, że wiele z tego jej paplania może być prawdą…

* * *

W szkole miałam wyjątkowe szczęście. Dostałam dwie piątki i to z przedmiotów, których najbardziej nie lubię - fizyki i historii. Nigdy wcześniej nie udało mi się zdobyć tak dobrych stopni z tych koszmarnych zajęć, a dziś zdarzyło się to, w dodatku jednego dnia. Poza tym na w-fie miałam najlepszy czas w bieganiu, a na polskim bezbłędnie napisałam dyktando. Nie ma co, fajny dzień. Wracałam ze szkoły zadowolona z życia, a obok szła Alice. - Wiesz, mama się prawie zgodziła na psa - powiedziała. Alice od kilku miesięcy starała się namówić rodziców na kupno czworonoga, ale zawsze jej odmawiali, zbywając oklepanym tekstem, że pies to za dużo obowiązków, dlatego teraz zdziwiłam się usłyszawszy słowa przyjaciółki. - Co to znaczy, że prawie się zgodziła? - Powiedziała, żebym dała jej spokój i poszła męczyć tatę. Czyli jestem na dobrej drodze, niedługo powie "a rób, co chcesz!". Uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie zawsze czyściutki domek państwa Morrisonów znękany przez wielkiego owczarka niemieckiego, o którym Alice marzy. W domu pochwaliłam się mamie o udanym dniu w szkole. - Wspaniale, kochanie. W nagrodę co powiesz o wypadzie na zakupy? Mama była typową kobietą uwielbiającą chodzić po sklepach. Mogła w nich spędzać całe dnie, co irytowało tatę, który jak większość mężczyzn nie widział w tym większego sensu. Ja specjalnie też nie byłam wielką zwolenniczką zakupów, ale korzystając z okazji chciałam namówić mamę na nową płytę. - Pewnie, mamusiu. Zakupy z tobą to sama przyjemność - zawsze warto się trochę podlizać, w końcu płyta jest wiele warta. Wyjechałyśmy Oplem mamy zaraz po obiedzie, przed powrotem taty z pracy. Na parkingu przed hipermarketem było jak zwykle tłoczno, ale znalazłyśmy wolne miejsce do zaparkowania. Nie znoszę w sklepach tego rodzaju pchać koszyka na zakupy. Ciężko jest nim manewrować w tłumie przepychających się ludzi. W końcu, po wszystkich rzeczach oglądanych,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych