Nowy świat magii cz.I
Odwieczna walka dobra ze złem przedstawiona od samego początku aż do samego końca. To tylko pierwszy rozdział pisze tę książkę na konkurs i chciałem sprawdzić czy chociaż trochę zainteresuje czytelników. Mam nadzieje że tak :D
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Niestety ale nic nie jest takie proste jak się wydaje. Napisanie krótkiej książki na konkurs, stworzenia postaci, miejsc, w których bohaterowie będą przeżywać swoją przygodę wraz z czytelnikami. To i jeszcze więcej staje się poważnym problemem gdy siada się przed białą kartką i chce się coś napisać. Tym dłużej człowiek patrzy się na to kartkę tym bardziej nic na niej nie ma. Jednak każdy ma wystarczająco dużo wyobraźni by stworzyć, może nie bestseller ale dzieło dzięki któremu zostanie uwieczniony na wieki. Osiągnie rzecz najbardziej pożądaną przez ludzi zarówno starożytności jak i dzisiejszego człowieka. Odwieczna walka dobra ze złem toczyła się w wielu historiach i zawsze dobro odnosiło zwycięstwo. Czasem w bardzo dramatyczny sposób. Na drodze do zwycięstwa wyrastały z podziemi niesamowite przeszkody, które wydawały się nie do pokonania. Ah… Czy nie każdy uwielbia takie historie pełne akcji i emocji? Jeżeli jesteś taką osobą witam a magicznej krainie, gdzie nic nie jest oczywiste ale wszystko możliwe. Aby lepiej zrozumieć ten nowy świat przedstawię Wam wszystko od początku. W przestrzeni kosmicznej wirowały w harmonii i zgodzie dwie bardzo potężne siły. Oczywiście każdy wie że było to Dobro, mieniące się wszystkimi kolorami jakie tylko uda się ludzkiemu umysłowi wyobrazić i Zło w swojej czystej postaci. Zawsze te dwie przeciwne siły unikały siebie nawzajem. Ich przeciwstawna natura przy bliskim kontakcie doprowadziła by do wojny. Pewnego dnia Zło stało się zbyt zachłanne i nie chciało już dzielić wszechświata z Dobrem, dlatego postanowiło wymyślić sposób na zniszczenie dobra po wsze czasy. Jednak by tego dokonać potrzebował wielkiej mocy i armii istot będących na jego rozkazach. Przemierzają przestrzeń kosmiczną znalazł planetę, na której jeszcze nic nie było. Zło przybrało postać fizyczną, straszną i ohydna dla oka. Oczy płonęły szkarłatną czerwienią, twarz miał bladą a usta czarne jak smoła. Ciała nie było widać, gdyż na całej jego powierzchni rozrastała się magiczna zbroją, której żaden pocisk nie mógł przebić czy nawet zarysować. Długa czerwona-czarna peleryna opadała mu na ramiona i zwisała aż do jego stup. Dość duży kaptur zakładał na głowę gdy chciał ukryć swoje płonące, przepełnione nienawiścią oczy. Spięta była czerwonym rubinem o wielkiej mocy. I w takiej oto postaci Zło przybrało fizyczną formę a imię jakie przybrał brzmiało Gorgoell. Stojąc po środku planety podniósł ręce do góry i powiedział - Gwiazdo zła przybywaj! – I natychmiast z nieba spadły trzy gwiazdy o sile tak złej jak sam Gorgoell. Po uderzeniu pozostały trzy kratery a w nich były stały istoty mroczne i złe jak ich pan. Przyodziane w czarne płaszcze, o wiele mniejsze od swojego pana ale ich zła siła była bardzo potężna. Każdy z nich pod płaszczem miał potężną zbroje a u boku długi miecz. Każdy z nich posiadał wielką moc, której byli nie świadomi. Gorgoell widząc te istoty postanowił je sobie podporządkować i używać ich mocy do swych złych planów. - Jestem Gorgoell wasz pan waszym zadaniem jest słychać mnie! – rzekł do nich. Upiory gwiazdy podniosły miejsce gdzie powinna być ludzka głowa. Stojąc w rzędzie blisko siebie środkowy rozejrzał się po swoich braciach i rzekł: - Wielka jest twoja moc, Gorgoellu. To zaszczyt spędzić wieczność na służbie u ciebie. – I oddali mu pierwszy pokłon. Widząc to Gorgoell radował się wielce, gdyż mając tak potężne istoty na swych usługach wojna , do której zbierał siły będzie pewnym zwycięstwem. Lecz nie wiedział Pan Ciemności, że jego kroki obserwuje Dobro. Mimo iż uważał za nie logiczne by przybierać fizyczną formę zgodził się na zasady walki Gorgoella. Sam przyjął fizyczną postać a jego imię brzmiało Annataran. Wygląd miał on dostojnego starca z białą broda, błękitnymi jak głębia oceanu oczami. Na głowie nosił kaptur z srebra wysadzany diamentami. Peleryna taka sama jak i kaptur spięta była niebieskim kryształem pod
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Lajni
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…