O błękitnym psie i Grabarzu
Druga część bajeczki o błękitnym psie i jego pijackich przygodach...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Strzykało mnie w kościach, musiałem to zrobić. Zmoczyłem swe usta w wodzie ognistej, niedługo po tym sen mnie zmorzył. Czas na kolejne sny…
***
Miasteczko Grendir było jednym z tych miejscowości o raczej złej sławie. Brudne domostwa, brudne ulice, brudne okna, brudni ludzie. Śmiesznym jest to, że tylko karczma była w miarę czysta. Ludzie o przekrwionych oczach pili spirytus, siedząc przy czystych stołach, zapominając o swoich problemach. Niewielu mieszkańców miało stałą pracę, chociażby w piekarni czy w kuźni. Sami żebracy, złodzieje, oszuści, poborcy podatkowi. Ale właśnie to tu, miało się zdarzyć coś interesującego.
***
Błękitny piesek rozglądał się bacznie po licznych zakamarkach miasta. Zgłodniał, więc musiał składowisko prawie świeżego jedzenia, gdzie dwunożne istoty je wyrzucały. Pies śmiał się w duchu, z głupoty tych istot. Ledwie co nadpsute i już wyrzucają. Idąc główną ulicą już czuł zachęcający swąd jedzenia. Gdy nagle – Cap! Poczuł coś silnego na swoim karku, mocno ściskając. Szamotał się, próbując się wyrwać. Dwunożna istota podniosła go wysoko do góry. - A cóż my tu mamy? – rzekł nieogolony mężczyzna, zionąc alkoholem. Psial przypomniał sobie ten przepyszny płyn – mutant w tych okolicach? Dostanę dużo pieniędzy za ciebie, koleżko… Poczuł jak wszystko mu się zamazuje. Stracił przytomność.
***
Tak. Miasteczko Grendir mógł być kresem drogi błękitnego psiaka. Mógłby, ale to się nie stało. Ale nie uprzedzajmy faktów. Nieogolony brudas niósł psa, trzymając go za kark. „Mutant”, jak został nazwany, nie mógł odczuwać pośmiewiska, na jaki się naraził. Dziatwa i dorośli, wytykali ich palcami. Jeden kapłan wyciągnął symbol mało znanego boga i odprawił egzorcyzmy, oczywiście bez jakiegokolwiek skutku. Brudas niósł go do Grabarza. Dlaczego z wielkiej litery – zapytacie? Gdyż to nie tylko funkcja, ale i przydomek. Zwą go także czarnoksiężnikiem, ale już z małej litery. Domostwo było zbudowane pod miasteczkiem. Drab zapukał kilka razy, gdy mu otworzono, wszedł do środka.
***
- A cóż my tu mamy?…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Crom
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…