Odgryzłem rękę wujkowi mojej matki
To jest początek, ale końca jeszcze nie widać.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Odgryzłem rękę wujkowi mojej matki. Spojrzał na mnie smutno i polał następną kolejkę, rozlewając nieco po stole. - A co to jest hipokryzja? - spytał czarny niewolnik, zjadłszy resztki z podłogi. - Hipokryzja to na przykład lesbijki kupujące gumowego penisa - odparłem. Wujek mojej matki chlapnął kielona i wycharczał: - Albo jak pedał nie lubi czopków. Zastanowiłem się chwilę - na tyle, na ile pozwalał mi szumiący w mózgu opar spirytusu. Toć powszechnie wiadomo, że homoseksualści męscy dzielą się na biernych i tych drugich, czynnych, to znaczy na wkładających i wkładanych, a nie każdy czynny musi czerpać przyjemność z tego, z czego czerpie ją bierny. Tutaj przerwałem proces myślenia, gdyż coś innego zaprzątnęło mi świadome resztki mózgu. - Wujku mojej matki, co ty zrobisz bez ręki? - Nie martw się - rzekł, a przecież się nie martwiłem. Spytałem z ciekawości. - I tak nie była mi do niczego potrzebna. - A zmieniać biegi w skrzyni biegów w samochodzie? A kiwać transparentem partyjnym na pochodach pierwszomajowych? A bić brawo rodzinie akrobatów, kiedy matka spadnie z trapezu i roztrzaska głowę i wstyd będzie jakkolwiek nie zareagować? Ha? Jak będziesz? - Murzyn pomoże - zapewnił czarny niewolnik. - Murzyn do tego służy. Murzyn służy dla Wujka twojej matki. - To miło z twojej strony, ty świńskie popychadło - uśmiechnąłem się i rzuciłem mu kawałek pieczeni z morświna. - Murzyn nie lubić pieczeni z morświna... Wpadłem w furię. W mózgowym ośrodku kreacji emocji zawrzało, po czym powstał twór niepodobny do żadnego, jaki opuścił kiedykolwiek czeluście mojej podświadomości. Poczułem coś, co było emocjonalnym mutantem; abstrakcyjnym, uczuciowym odpowiednikiem Godzilli. Nienawidzę bowiem ludzi nienawidzących pieczeni z morświna i doprowadziłoby to do brutalnych rękoczynów, gdyby nagle nie przyszedł telegram. - Patrz, Wujku mojej matki! - krzyknąłem z radością. - Wygrałem! Po czym przeczytałem wiadomość. - Co wygrałeś, Synu mojej bratanicy? - Jedną używaną dębową trumnę, rozmiar dowolny, do odebrania w terminie tygodnia lub wcale. Chlapnęliśmy triumfalnego kielona. - A na co trumna białym panom? - odezwał się czarny niewolnik. - No właśnie, na co? - zawtórował Wujek mojej matki. - Ktoś umarł? - Nie, nie umarł. - Ktoś ma umrzeć? - Chyba nie. - A termin odbioru…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wariat
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…