Wróć do katalogu

Odmieńcy: Epizod II, cz.6

Dalsza część przygód wampirek Zo i Gwen.

Pestka11k, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wpadłam w szał, ale nie dane mi było wyżyć się na napastniku, bo do akcji wkroczyła Zoya.

- Tyyy palancie! - wrzasnęła, obnażając kły. - Ty gnido niedorobiona! Tak mi ufasz? Tak mi ufasz, ty wymoczku zasrany?! To ja tu urabiam kolana po łokcie, żeby zarobić na nasze utrzymanie, a ty tak mi się odwdzięczasz?! Śledząc mnie!?

- Dobrze wiesz, co myślę o tej waszej wyprawie… - zaczął Max, ale Zo mu przerwała.

- O, nie! Ooo, nie! Nie dam się zastraszyć! - Błysnęła groźnie oczami. - Już ja cię nauczę posłuszeństwa! Już ja cię nauczę, że ciężarną kobietę należy traktować z należnym jej szacunkiem i zaufaniem!

Korzystając z chwilowego osłupienia Maxa, wyswobodziłam się z jego uścisku.

- To oczywiste, że ci nie ufam! - Odzyskał wreszcie głos. - Nie teraz, gdy narażasz siebie, a przy tym i nasze dziecko na tak ogromne niebezpieczeństwo!

- Co ty tam wiesz o niebezpieczeństwach - machnęła ręką Zo. Max chciał zaprotestować, ale i tym razem nie dała mu dojść do głosu. - Nie sprzeciwiaj mi się! Ani się waż! - warknęła. - Bo urodzę!

Max pobladł. Z wściekłości.

- Nie będziesz mnie tu szantażować, ty…

- Zamilcz, mówię! - krzyknęła Zo, chwytając się za brzuch. Oddychała ciężko. Pogroziła Maxowi palcem. - Nie mów, że cię nie ostrzegałam. Gwen! - Natychmiast do niej podbiegłam. - Zwiąż go.

- Ale jak…

- Mam w kieszeni linkę.

Wyciągnęłam sznurek, zważyłam go w dłoni. Właśnie zastanawiałam się, jak podejść Maxa, żeby mi nie zwiał, gdy zobaczyłam, że leży rozpłaszczony na mchu.

- Musisz mnie kiedyś tego nauczyć - powiedziałam do Zo, przystępując do związywania nadgarstków wampira.

- Prawitacji? Nigdy się tego nie nauczysz. Jesteś główną bohaterką.

- Jeszcze trochę, a zacznę tego żałować… - mruknęłam tylko.

I to bardzo.

*

- Nie róbcie mi krzywdy! - zaskomlał cieniutkim głosikiem Max. Muzyka dla moich uszu!

- Jesteś zakałą Odmieńców! - oznajmiłam uroczystym głosem. - Jak tylko wzejdzie słońce,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych