Ogród Maggie McCraw
Jest to opowiadanie krótkie, które dotyka problemów człowieczeństwa. Bo każdy z nas ma jakieś traumy, bo każdy z nas jest człowiekiem wychowanym w pograniczu kultur.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Brązowłosa kobieta szła dróżką porośniętą krzewami, drzewami. Jej pulchne policzki okalały promienie słoneczne, które w tym roku w czerwcu były niesamowicie silne. Na dworze panowała cisza. Obok lasu znajdowały się tory, nadal używane przez tamtejszą miejską kolej. Kobieta czuła skwar i zarazem powiem lekkiego wiatru, który przedzierał się pomiędzy kosmyki jej włosów. Darby Dodd usiadła na pieńku drzewa i obserwowała bogatą roślinność, która przypominała jej o ogrodzie babci. Tylko bujna, leśna flora nie była tak perfekcyjnie przycięta jak kwiaty w ogrodzie Maggie McCraw. Cholera, dawno nie byłam u babci, pomyślała.
- Darby, ile ty masz lat! Wyprostuj się, a nie, wyglądasz jakbyś dopiero wstała! - krzyknęła Maggie McCraw podlewająca swoje perełki w ogrodzie pewnego słonecznego poranka. - Przepraszam, babciu - Darby niezręcznie podrapała się z tyłu głowy i natychmiast się wyprostowała. - Co ty wyprawiasz?! Chcesz, aby wszyscy myśleli, że masz wszy? - spojrzała na wnuczkę swoim surowym, przenikliwym wzrokiem. - Nie. - dziewczynka odparła, ale w zasadzie nie wiedziała, dlaczego ktokolwiek miałby zobaczyć, jak drapie się po głowie. W ogrodzie znajdowała sie tylko ona i babcia. Jak babcia nikomu nie powie, to ona tym bardziej. Cały dom był otoczony gęstwiną zarośli. Nikt nawet nie mógł dostrzec ich przez jakąkolwiek szparę. - Przebierz się. Musimy iść po zakupy, a nie chcę, by ktoś pomyślał, że jesteś kopciuchem - Maggie McCraw odłożyła konewkę i podeszła do wnuczki przyglądając się jej uważnie. - Znowu na zakupy? - Darby wywróciła oczami, co dostrzegła jej babcia. - Nie wywracaj oczami, tylko się ubieraj. Kupimy ci coś nowego. Ale ja z pewnością za to nie zapłacę. Jak zadzwoni twój ojciec, powiedz mu, żeby przysłał mi trochę pieniędzy na ciebie. Dzieci to wydatki - poklepała wnuczkę ostrożnie po plecach. Czuła do niej odrazę, choć ją kochała. Rodziny się nie wybiera, w przeciwieństwie do wyboru kwiatów, które mogła zasadzić w ogrodzie. Ładne zostawiała, brzydkie wyrzucała. Z rodziną nie mogła tak postąpić. Syna, Aldo Dodd, kochała dopóki płacił jej za opiekę nad wnuczką. Z miesiąc na miesiąc pieniędzy pojawiało się coraz mniej, więc i coraz mniej miłości pojawiało się w sercu Maggie McCraw. Aldo Dodd wyjechał za granicę tuż po tym, jak zmarła matka Darby, wmawiając wszystkim, że znalazł dobrze płatną pracę i wynagrodzi to całej rodzinie. Od ośmiu, wtedy już lat, nie pojawił się w domu rodzinnym. Bo za granicą miał żonę i trójkę innych dzieci. Ogród kojarzył się Darby tylko z nieubłaganą kontrolą i oczekiwaniami ze strony babci. Sądziła, aż do jej śmierci, że babcia żywi do niej urazę. Choć wszystkiego co zdążyła ją nauczyć, dzisiaj znalazło odzwierciedlenie w jej życiu. “Nie garb się, przebierz się, nie drap się”, Darby zapamiętała na zawsze. To było wieczną mantrą, którą nuciła jej babcia, a dziś pozostało echem odbijającym się w głowie Darby. Nie miała pojęcia, że wchodząc do biura swojego szefa będzie prostować się za każdym razem, gdy przekroczy próg. Przebierała się czasami cztery razy dziennie, bo uważała, że jest brudna. Kilkakrotnie złapała się na tym, że usiłuje się podrapać, bo tak wskazywał jej instynkt, ale hamowała się, gdy znajdowała się w miejscu publicznym. Kontrola była kluczem do sukcesu Darby. Żaden sąsiad nigdy o niej nie plotkował, a przynajmniej nigdy nie doszły jej słuchy. Być może dlatego, że Darby wszyscy się bali. Nawet dzieci z pobliskiego podwórka przestały mówić miłe, zwyczajne “dzień dobry”. Dopiero niedawno zdała sobie z tego sprawę, gdy dzieci Dorothy Santos stanęły na przeciw ulicy, którą z zakupami szła Darby. Natychmiast się odwróciły i pobiegły w drugim kierunku. Darby poraz pierwszy ogarnał smutek spowodowany tak zwyczajną, błahą sprawą. Dzieci nie powiedziały ci dzień dobry, pomyślała. Jednak ta błaha sytuacja śniła jej się przez kilka dni. Noc ciagnęła za sobą wiele koszmarów sennych, które sprawiały, że Darby budziła się cała spocona. W snach widziała własną śmierć, podobnie jak Ebenezer Scrooge, którego nawiedził duch wigilijny. Stała nad grobem. Pustym, bez kwiatów, bez jednej żywej duszy, która mogłaby zmówić za nią modlitwę. Była tylko trumna i Darby zakmnięta w środku. Zrozumiała, że ona nie jest już Darby Dodd,…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil adys
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…