Wróć do katalogu

Okres przemian

Opowiadanie o egzaminie na prawo jazdy w 1991 roku

Arseniusz123opublikowano 4 kwietnia 20264 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był rok 1991. Miałem 23 lata. Matka przypominała mi, że prawo jazdy trzeba mieć. Wcześniej czy później się przyda. Kilka tygodni wcześniej, mój starszy brat, który nauczył się jeździć sam, po prostu poszedł na egzamin i zdał. Pewnie trochę pomogło, że podczas egzaminu wręczył butelkę wódki. Niestety, ja jeździć nie umiałem i nie było innego wyjścia jak zapisać mnie na oficjalny państwowy kurs nauki jazdy. Były to trzy dwugodzinne sesje w ciągu jednego tygodnia, a potem, na samym końcu, miał być egzamin.

Udałem się na umówione miejsce, koło Dworca Głównego. Mój instruktor był po pięćdziesiątce, żywy, nerwowy, z nalaną twarzą wskazującą na częste spożycie alkoholu. Intensywnie kopcił papierosy. Pan Kazik.

Wsiedliśmy do samochodu, włączyłem silnik i zaczęło się. Cały tydzień spędziłem jeżdżąc z panem Kazikiem po Wrocławiu, podczas gdy pan Kazik bez przerwy krzyczał: „Jak jedziesz, pedale! Co za okropna ciota!” „Nie widzisz, cwelu, tych zasranych świateł? Noż k..wa, nie daję rady jeździć z tą pierdoloną ciotą! Do ch…ja z takim kierowcą. Dość mam tego pedalstwa przy kierownicy!”

Sytuacja była prosta. Pan Kazik na kobiety wrzeszczeć nie mógł, a ich była właśnie na tych kursach znakomita większość. Jeśli chodzi o mężczyzn, każdy normalny facet już w wieku lat dwunastu uczył się jak jeździć od kuzyna na wsi. A jeśli nagle był taki który się zapisał na kurs to trzeba było z nim postępować ostrożnie, bo mógł po prostu dać w mordę. Zupełnie co innego młodzieniec z tak zwanego dobrego domu, właśnie taki jak ja. Tu

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych