Okręt
Zmagania na morzu podczas stanu wojennego
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Okręt 1. Komenda Portu. Porucznik Andrzej S. stawił się w grudniu 1981r. w Komendzie Portu punktualnie o godzinie 8.00. Komandor już na niego czekał. - Oficer Dywizji Okrętów Podwodnych z Jamna melduje swoje przybycie, zgodnie z rozkazem. - Witam panie poruczniku. Proszę usiąść – Komandor zasalutował – Jak minęła podróż? - Dziękuje, bez niespodzianek. - Jak sprawuje się nasza Dywizja? - Jesteśmy w stanie podwyższonej gotowości bojowej, panie komandorze. - Tak jak wszyscy teraz. Jezioro zamarzło? - Utrzymujemy przesmyk łączący je z Bałtykiem, także w każdej chwili możemy wypłynąć na pełne morze. - Dobrze panie poruczniku, przejdźmy do sprawy, w której pana wezwałem. Czas jest bardzo ważny. Komandor przedstawił porucznikowi Andrzejowi S. pokrótce sytuację w Polsce i na Wybrzeżu, nakreślił plan do wykonania. - Dni, które obecnie przeżywamy są trudne dla nas wszystkich, nas osobiście, naszych rodzin, obywateli naszego kraju. Nierozsądni ludzie igrają z ogniem siedząc na beczce prochu. Myślą krótkowzrocznie. Żyjąc dniem dzisiejszym nie mają pojęcia o wielkiej polityce, o dalekosiężnej strategii naszych partnerów. Stan wojenny okazał się jedynym wyjściem w zaistniałej, patowej dla obu stron sytuacji. Nie można było pozwolić na dalszą, destrukcyjną działalność zaślepionych w swych czynach pseudorewolucjonistów. Polska nie jest placem ćwiczeń i podwórkowych zabaw w wojnę. Gra toczy się o najwyższą stawkę jaką jest wolność i niepodległość naszej Ojczyzny. Krew o nią przelewali nasi ojcowie i pradziadowie. Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Kilka tysięcy robotników opanowało stocznię, załoga rozpoczęła strajk okupacyjny, zawiązał się komitet strajkowy, oddziały wojska otoczyły cały teren. W jednym z doków znajduje się nasz okręt podwodny. Od kilku tygodni trwa na nim remont. Mieliśmy go na dniach odbierać, nie zdążyliśmy. Znalazł się w rękach strajkujących. Mają co do niego swoje plany. Chcą nim niezauważenie przewieźć do stoczni przywódcę strajku, który ukrywa się w mieście, ścigany przez naszych agentów. Brakuje im kapitana okrętu, nie znają się na obsłudze urządzeń nawigacyjnych. Zgłosiło się dwóch młodych robotników, służyli kiedyś w marynarce, obsługiwali maszynownię. Czy już domyśla się, jakie otrzyma pan zadanie? Porucznik Andrzej S. milczał, czekał na dalszy ciąg opowiadania komandora. - W komitecie strajkowym znajduje się nasz człowiek. On wprowadzi pana do stoczni. Obejmie pan dowództwo okrętu, wypłynie ze stoczni, wprowadzi na pokład ukrywającego się przywódcę strajku i przypłynie z nim do komendy portu, zamiast do stoczni. Tutaj my się nim zajmiemy. To jest właśnie pańskie zadanie, w tym celu został pan wezwany. Jakby uprzedzając pytanie porucznika, komandor kontynuował. - Był pan jednym ze zdolniejszych podchorążych naszej szkoły, ten okręt zna pan jak własną kieszeń, plan jest pewny, nie ma w nim miejsca na jakąkolwiek niespodziankę. Jutro przywódca strajku musi siedzieć przed moim biurkiem, tak jak teraz siedzi pan. Inaczej całe Wybrzeże może spotkać opłakany los. Komandor przycisnął jeden z guzików znajdujących się na jego biurku. Po chwili do pokoju wszedł mężczyzna w wieku ok. 40 lat, w cywilnym ubraniu. Komandor go przedstawił. - Bosman Friedl. Obecnie członek komitetu strajkowego. Wprowadzi pana do stoczni jako swojego zaufanego człowieka i rekomenduje na dowódcę okrętu. Razem też popłyniecie po przywódcę. - Gdzie ukrywa się przywódca strajku? –zapytał porucznik Andrzej S. - Nie wiemy. Śledzący go agenci są blisko, lecz on jest przebiegły. Wiadomość o kryjówce prześle do stoczni przez zaufanego człowieka. Stamtąd go zabierzecie.
2. Stocznia Wieczorem, przy nabrzeżu komendy portu, w wiosłowej łodzi, na Andrzeja S. czekało dwóch milczących, wąsatych Kaszubów. Pod osłoną ciemności sprawnie i szybko przewieźli go na drugi brzeg basenu portowego, na teren stoczni. Friedl stał w umówionym miejscu. Był lekko zdenerwowany. - Otrzymaliśmy wiadomość, że jeden z agentów depcze po piętach przywódcy strajku. Istnieje obawa, że możemy nie zdążyć. Komitet nalega, by jak najszybciej wypłynąć ze stoczni i uratować przywódcę. Trwa narada, wprowadzę tam pana. Narada odbywała się w baraku stoczniowym, przy świetle z lamp naftowych. Przy stołówkowych, obitych ceratą stołach siedziało kilkanaście osób w roboczych drelichach. Dyskutowali, palili papierosy. Umilkli, gdy pojawił się Friedl z Andrzejem. Jeden z siedzących od razu zwrócił się do Andrzeja. - Pan będzie kapitanem okrętu? Gdzie się pan nauczył nawigacji? - W wojsku. - Gdzie, w jakiej jednostce, kiedy? Friedl przerwał zadawanie podejrzliwych pytań. - Ja go tu wprowadziłem i ja za niego odpowiadam. Skończ. Musimy szybko podjąć decyzję. Czas ucieka. Większość poparła Friedla. Starszy robotnik prowadzący naradę mówił zmęczonym głosem. - Panowie, nie czas na zbędne dyskusje. Nasza ukochana Ojczyzna jest w niebezpieczeństwie, zagrożona jest wolność i niepodległość Polski. Sytuacja staje się dramatyczna. W każdej chwili może dojść do pacyfikacji stoczni. Wojsko otoczyło szczelnym kordonem stocznię. Generałowie czekają na najbardziej dogodny moment by wydać rozkaz szturmu. Naszym obowiązkiem jest sprowadzić przywódcę i razem z nim prowadzić walkę aż do zwycięstwa. Okręt jest przygotowany, dwóch młodych robotników włączyło już silniki. Można wypływać. Goniec przed chwilą dotarł z informacją, że przywódca ukrył się w doku przemysłowym, na nabrzeżu portowej wyspy. Prawdopodobnie jest z nim agent, który cały czas go śledził. Friedl ołówkiem zaznaczył wskazane miejsce na rozłożonej mapie. - Nie jest to blisko, podróż zajmie nam trochę czasu. Za kilka godzin powinniśmy być z powrotem. Miejmy nadzieję, że przez ten czas nic niespodziewanego nie zajdzie. - Ruszajcie z Bogiem. Nie ma chwili do stracenia. My spróbujemy tu na miejscu zorganizować obronę.
3. Nabrzeże Ze stoczni wypłynęli po północy. Okręt podwodny nazywał się „Kuna” i należał do jednych z najlepszych jednostek w marynarce. Porucznik Andrzej S. znał go bardzo dobrze, gdyż pływał nim wielokrotnie podczas ćwiczebnych manewrów. Był to szybki i zwinny okręt, idealny do celów wywiadowczych. Dwóch, młodych robotników sprawnie obsługiwało maszynownię. Odległość dzielącą ich do nabrzeża portowego pokonali stosunkowo szybko, szybciej niż początkowo przypuszczali. Bosman Friedl obserwował przez peryskop teren na zewnątrz. - Zbliżamy się do nabrzeża, widzę już zarysy doku. Wpłyniemy do środka i tam się wynurzymy. Dok w formie stalowej, szczelnej grodzy zbudowany został na początku lat siedemdziesiątych przez jedną z firm hydrotechnicznych budujących port. Wykonywano w nim olbrzymie skrzynie żelbetowe, stanowiące podstawę morskich pirsów. Po zabetonowaniu ścian i dna, grodzę zalewano, wypór wody unosił skrzynie, holowniki holowały je na miejsce wbudowania. Budowę portu zakończono, obecnie dok stał pusty. Porucznik Andrzej S. znalazł tunel, którym skrzynie wypływały na zewnątrz grodzy. „Kuna” zwinnie wpłynęła do wnętrza doku. Okręt wynurzył się spod wody, zacumowali przy odbojnicy. Dwaj młodzi robotnicy nie wyłączali maszyn, utrzymując okręt w pełnej gotowości podjęcia w każdej chwili żądanego manewru. Bosman Friedl z porucznikiem wyszli na zewnątrz, latarkami oświetlali wnętrze doku. Stalowe konstrukcje ociekające rdzawobrunatną wodą sprawiały nieprzyjemne wrażenie. - Nikogo nie ma, nikt na nas nie czeka –powiedział porucznik Andrzej S. Bosman Friedl był pewien. - Informacja przekazana przez gońca jest prawdziwa. Przywódca musi tu na nas czekać. W świetle latarek poruszali się po dnie olbrzymiego doku. - Tam, tam ktoś leży –krzyknął bosman Friedl. Podeszli we wskazanym kierunku. Na podłodze z podziurawionych desek leżały dwie, skulone męskie postacie. Bosman przewrócił je na plecy. Jeden z mężczyzn głośno jęknął z bólu. Drugi nie wydał żadnego dźwięku. - Ten nie żyje –powiedział bosman Friedl nachylając się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gomez
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…