Wróć do katalogu

Okulary

Opowiadanie, napisane ot tak. Trochę dla treningu a trochę dla przyjemności.

maralgoth, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nie dość, że seans jego ulubionego filmu był za darmo to jeszcze pozwolili zatrzymać okulary 3D. Tego wieczora postanowił oderwać się od obowiązków i troszkę się rozerwać. Długo nie oglądał tego filmu. Chyba od późnego wieku nastoletniego. Wszedł do budynku kina. Nie był to multipleks, których szczerze nie znosił. Małe kino w starym stylu. W jego stylu. W kasie siedziała starsza pani w śmiesznych okularach, które pasowały do lat pięćdziesiątych. Kiedy stanął przed nią nawet nie podniosła wzroku znad trzymanej książki. -Czego? - Zapytała. -Dwa kilo schabu i oranżadę. - Uśmiechnął się szeroko i przyjaźnie. Podniosła na niego wzrok. -Na którą godzinę? Rezerwacja jest? - Spytała ochrypłym głosem. -Jest. Na nazwisko Budziński, siedzenie dwadzieścia trzy. - Odpowiedział grzecznie. -Proszę, oto bilet. - Podała kartonik z napisem gratis i wróciła do lektury. Seans zaczął się punktualnie. Przy wejściu pojawił się problem bo akurat dla niego zabrakło okularów. Miły młody chłopak z obsługi wykombinował jednak skądś zapasową parę i wręczył Budzińskiemu. Mężczyzna zasiadł wygodnie w fotelu, założył okulary i rozkoszował się filmem. Po półtorej godziny seans się skończył. Film niestety nie zyskał wiele dzięki efektom 3D, ale i też wiele nie stracił. Budziński zdjął okulary i ruszył na parking. Samochód stał zaparkowany tam gdzie go zostawił. Nie chciało mu się wracać do domu. Usiadł za kierownicą, włączył radio - gdzie leciał jakiś mocny kawałek i założył z powrotem okulary - tak dla hecy. Budynek kina nagle zniknął. Patrzył teraz na pozostałości zniszczonych ścian, stare popsute ławki i szwendające się w te i nazad sylwetki ludzki. Wszędzie unosił się pył więc nie mógł się im bliżej przyjrzeć. Zachowywały się tak jakby albo nic ich nie obchodziły ruiny albo ich nie zauważały. były całkowicie pochłonięte swoimi sprawami. Spojrzał mimowolnie na kierownicę i deskę rozdzielczą swojego samochodu. Zamiast skórzanej nakładki zobaczył zardzewiałe żelazne koło a zamiast zegarów powyciągane druty i kawałki żelastwa. Siedzenie pasażera było plastikowe. Jego auto nie miało nawet dachu tylko metalowe ramy. Wyglądało jak łazik, który kiedyś widział na Eurosport. Wysiadł z samochodu i rozejrzał się po okolicy. Wszędzie te okropne zniszczenia. Wszystko przysłonięte pyłem. Postanowił przejść się kawałek. Kiedy szedł podziwiając przerażające widoki nagle ktoś na niego wpadł. Miał już wygłosić standardową formułkę i pójść dalej, spojrzał jednak na dół. Było to dziecko. Jego twarz była rozciągnięta w uśmiechu, który kontrastował z wyniszczonym przez jakąś straszną chorobę ciałem. Dziecko było całkiem łyse, wychudzone miało ogromną głowę, szarą skórę i podarte, brudne łachmany na sobie. Budziński wzdrygnął się i spanikował. Szybko sięgnął do twarzy i ściągnął okulary. Teraz patrzył na niego rumiany, otyły chłopczyk z piegami. -Czadowe okulary pszepana. - pochwalił i pobiegł w swoją stronę. Wszystko wróciło do normalności. Budynki znowu stały na swoich miejscach, pył zniknął, a na niebie znów świeciło jasno słońce. Wrócił do samochodu, schował okulary i pojechał do domu. Zjadł pożywną kolację, ale zamiast tak jak codziennie położyć się do łóżka i poczytać, wyjął okulary. Przyjrzał się im dokładnie. Niczym nie różniły się od tych, które mógł dostać w każdym kinie przy okazji każdego seansu 3D. Po chwili już je miał na nosie i obserwował swoje mieszkanie. Znowu wszędzie pojawił się pył. Książka, która leżała obok łóżka była stara, wytarta, zniszczona i nawet nie była to ta książka, którą czytał. Poza tym napisana była po fińsku. Łóżko było teraz starym materacem i paroma zardzewiałymi rurkami. W ścianie wychodzącej na południe ział wielki otwór jakby po wybuchu. Będzie…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych