Ołtarzyk
Czy można ich jeszcze nazywać ludźmi...?
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Słyszałam kiedyś o mężczyźnie, który lubił krew. Nie pił jej, nie był wampirem. Musiał mieć coś poprzestawiane w głowie, bo uwielbiał patrzeć na krew rozlaną na ulicy lub jeszcze wyciekającą z ciała ofiar po wypadku, szczególnie z głowy. Lubił dotykać klejącej się słodkawej mazi, przystawiać do nosa czerwone palce i wąchać. A już najohydniejsze było to, że podniecał go zapach menstrualnej krwi. Wąchał cuchnące wydzieliny swoich kobiet zgromadzone na zużytych podpaskach. A gdy było mu ich brak, grzebał w śmietnikach damskich toalet.
Nie wiem czy istniał naprawdę, czy był tylko wymysłem czyjejś chorej wyobraźni. W każdym razie jaki by nie był, fikcyjny czy realny, musiał być straszny… Potworny.
***
Zastanawiam się, czy taki mógł być mąż zmarłej niedawno ciężarnej w Chinach. Czy czekał, aż wydarzy się tragedia, aby móc nasycić się widokiem krwi? Nieważne, czy zwykłej porodowej, czy pośmiertnej, jakie lubił widywać po wypadkach. I dlatego, nie broniąc żony ani przed lekarzami, ani przed własną rodziną, doprowadził do jej przedwczesnej śmierci. Samobójczej śmierci jej i dziecka, które lada dzień miało się urodzić.
Straszna historia! Okrutny świat! Matka, która jako jedyna i najważniejsza powinna mieć prawo decydować o zdrowiu swoim i dziecka, nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia. Kto tak naprawdę zawinił, nigdy się nie dowiemy. Prawda nigdy nie ujrzy światła dziennego. Są dwie wersje, jedna przeczy drugiej. W sumie teraz, gdy już ich nie ma, to nieistotne. Bardziej jednak skłonna jestem wierzyć temu, że to rodzina, która zgodnie z chińskim prawem decyduje o cesarskim cięciu, wyraziła zdecydowany sprzeciw. Ciężarna, gdy tylko dowiedziała się, że dziecko jest niewłaściwie ułożone i jedynym bezpiecznym dla zdrowia rozwiązaniem jest poród przez cesarskie cięcie, wielokrotnie błagała rodzinę, by ta wyraziła zgodę na cesarkę. Rodzina była nieugięta. Okrutna. Bezduszna. Kamienny krąg ludzi bez serc skazał ją na śmierć. Nikt nie
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Sylwiana
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…