On i ona (I)
Jest to historia o miłości, wojnie i sekrecie dwóch ludzi.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Siedzieli ukryci między drzewami z kuszami gotowymi do oddania strzału. Przełęczy Ilos mieszcząca się między dwiema górami była jedyną drogą na tyły wąwozu gdzie stacjonowały wojska królewskie. Droga była strasznie niewygodna. Wysoka trawa, wystające ostre kamienie i gęste zarośnięcie uniemożliwiały przemarsz licznych wojsk. Wysokie drzewa swoimi koronami zakrywały całe niebo a wystające z ziemi korzenie zdradziecko podcinały nogi nieostrożnych. Dwa metry ostra Jack i jego czterdziestu „bandytów” było przyzwyczajonych do niewygody i trudnego terenu walki. Na początku kazał najzręczniejszym i najlepiej radzącym sobie z łukiem zająć pozycje w koronach drzew. Reszcie polecił umalować swoje ubranie jak i twarze zieloną farbą, ukryć się i czekać w gotowości Czekał razem z nimi ukryty w krzakach ubrany w ciemnozielony płaszcz i skórzany kostium. W rankach ściskał ciężką załadowaną kuszę a u pasa ciążył mu przyjemnie miecz jednoręczny i sztylet. Cały czas obserwował czujnie teren wokoło czekając na znak od obserwatorów w koronach drzew. Cały czas w głębi duszy modlił się by wróg jednak nie odkrył tej przełęczy. Jego nadzieja umarła o zmierzchu, kiedy to przełęcz skąpana była w szkarłatnej poświacie ostatnich promieni słońca. Wcześniej niż huczenie „leśnika” usłyszał przekleństwa dobiegające z oddali i chóralny zgrzyty. Jack szybko spojrzał na ukrytego obok swoich zastępców Mikrusa i Leśnika. Oboje z umalowanymi zieloną farbą twarzami poważnie skinęli głowami i przystawili kusze do ramion celując w nadchodzących żołnierzy. Jack przemieścił się dyskretnie na pozycje za powalonym pniem by lepiej ich widzieć. Tam już ukrywało się z czterech innych celujących z ukrycia kuszami. Jack przystawił lupę do oka i ocenił, że jest ich chyba z pięćdziesięciu. Szli rozproszonym szykiem niezgrabnie przewracając się o wystające korzenie. Większość to byli tarczownicy z długimi włóczniami i prostokątnymi tarczami a resztę stanowili łucznicy. Jack bez słowa schował lupę pod skażaną kurtkę i wycelował z kuszy w pierwszego z brzegu. Uspokoił oddech. Poczekał jeszcze chwile i oddał strzał dając reszcie znać, że mogą otworzyć ogień. Grad bełtów i strzał z drzew zasypał niczego niespodziewających się żołnierzy. Jack zauważył, że strzały spadały dosłownie zewsząd. –Do ataku! –rozkazał rzucając na bok kuszę i dobywając miecz. –Dobić ich! Przeskoczył powalone drzewo i ruszył biegiem na spotkanie tych, których nie zabił ostrzał. Trzydziestu zielonych żołnierzy wynurzyło się zewsząd i ruszyło do ataku z dobytą bronią. Jack odciął głowę pierwszemu z łuczników a następnie rzucił się na tarczownika, który właśnie zasłaniał się przed potężnym uderzeniem topora Torka. Łucznicy ukryci w koronach drzew prowadzili doraźny ostrzał. –Odwrót! –darł się jeden z tarczowników. Jack uciął mu rankę, w której trzymał miecz a następnie rozciął gardło. –Nie dać nikomu uciec! –Zawołał cały umazany krwią. Walki trwały z godzinę. Podczas tej jednej godziny dolina spłynęła krwią wszystkich żołnierzy wroga i czterech wojowników Jacka. -Ukryć ciała –zakomenderował. –Zbierzcie nieśmiertelniki naszych. Nie minęła kolejna godzina a ciała zniknęły a oni znowu się pochowali czekając na następnych.
Król wezwał po bitwie do swojego namiotu wszystkich swoich dowódców. Jack zauważył, że król ma obandażowane ramie a Lockhart –dowódca konnicy –niema lewego ucha. Wszyscy zebrani wyglądali okropnie. Król tak szybko wezwał zebranie że nikt nie miał czasu dojść ze sobą do porządku i zmyć krew. Król wyglądał na zmęczonego, ale i też na zadowolonego z siebie. Ubranie miał całe skąpane w zasychającej krwi. Jego podkrążone zielone oczy i rozczochrane siwiejące blond włosy świadczyły o ciężkim dniu. – Drodzy moi – zaczął siadając na bogato zdobionym krześle przy okrągłym stole, na którym leżała wielka mapa z figurkami przedstawiającymi położenie ich wojsk. – Wygraliśmy. Mój zdradziecki brat został pojmany a jego wojsko rozbite. Brata zetniemy publicznie w Kamrnasu, ale jego doradców kazałem zabić na miejscu. Żołnierze będący w niewoli zostaną uwolnieni po złożeniu mi przysięgi wierności – zamilkł, kiedy jego sługa przyniósł im na srebrnej tacy złote kielichy pełne wina. – Za zwycięstwo! –wzniósł toast wstając z krzesła z uniesionym kielichem. Wszyscy poszli w jego ślady. Stuknęli się kielichami i wypili do dna. Następnie z powrotem usiedli na krzesłach. – To było piękne aczkolwiek trudne zwycięstwo. – oznajmił król z miłym…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Mikiruki
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…