Wróć do katalogu

ono i wytrychy, czyli zmagania piasku z wiatrem

"Wojna czterdziestoletnia"...? - każdego słowa użyłam z rozmysłem, na potrzeby specyfiki narracji :)

coca monkaopublikowano 18 lutego 20118 min czytania 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Zmusza mnie pewna lektura do bitew i potyczek.

I choć głosy słyszę: zostaw nasiąkniętą konfliktem materię, niech sobie sama radzi; mądrzejsi zabierali głos – to inne znowu mną szarpie i nakłania. Nie boi się uszczknąć z tematu, ani swoich trzech groszy wetknąć. Nie boi się i koniec. Jeszcze może raczkuje, może trochę zbłąkane, ale zarutko otrzepie głowę z plew, z niebytu wyndzie i pójdzie. Głupie powiadam, bo jakby zapomina, że w cieniu jeszcze się ma szansę; jeszcze można trochę się pobocznością nacieszyć; w kącie czekoladę zjeść potajemnie. Ale uparte toto, bez porównania do osła, uszami strzyże i gałami przewraca.

Już wczoraj jira malkę macało, potem z pietyzmem włożyło na ciemię, chustę z niebieską gwiazdą zarzuciło na ramię i w lusterko patrzy. Kiwa się. Chwilę tak trwało. Przestało. Podrapało się po głowie. Coś pod nosem konfabulowało przeciwko (mnie) i stawało na palcach. Potem z drugiej skrzyni, dobyło galabiję, naciągnęło na się. Za chwilę biało-czarną kefiję owinęło wokół głowy i przytrzymało agalem, a chustę drugą zawiązało pod szyją i spod byka patrzy. Ubranie mu coś spuchło. Tęższe jakby się zrobiło i w uśmiechu szczerzy gębę.

Do pierwszego i drugiego brakło mu tylko jakiejś broni, bo to wstyd nieuzbrojonemu tak łazić po wsi.

Niby mu się znudziło za chwilę, jak napalonemu dzieciakowi. Przebrało się do cywila i usiadło. Oczy zamknęło i coś duma. Nogą zaczęło tupać, palcami stukać. Myślę sobie, zaraz się zacznie. I nie długo trwało. Zerwało się, pakunki pod pachę oba i do wyjścia. - Gdzie się łazęgo pchasz – mówię. - To ten… To no, bo ja chciałobym… – jąka mi się pod drzwiami. - Nie pójdziesz nigdzie. Jeszcze ręce całe masz i resztę nieskalaną. - Ale… Ja muszę, na skórze własnej wiedzieć, kto rację ma. - Nikt – temu rzeczę. – Same jajogłowe, fanatyczne, albo rzutkie czyimś życiem. Jak Kargule nasze i Pawlaki. Zabijać się będą, a ani jeden piędzi ziemi nie odejdzie. - Nie wierzę! – uniosło się rozgorączkowane. Jeszcze głowę nabitą ma ideałami, jeszcze dupy nie sparzyło na gorącym piasku, to się unosi. Macham ręką. - A idź! – wzdycham jeszcze – Tylko mnie poszarpane do domu nie wracaj. Czasu na kaleki nie mam i mieć nie będę. Jutro do pracy wstaję i ani mi w głowie zmartwienia.

Trzask tylko drzwi usłyszałam i tupot podkutych trepów. No, - myślę sobie, - cichoskradajki to to nie są. Daleko nie zajdzie jak będzie tak hałasować, ale… Powiadają, że głupi ma szczęście. Może to i racja.

Cóż zrobić. Niech idzie. Może się nauczy. Niechby i całe wróciło, bez sińca jakiego. Może, daj opatrzność, jak wróci, nie nałga, że cuda widziało. Bo mnie to by się widziało od cudów bardziej, żeby normalnie było. A toto na normalność za leniwe. Siedzi bidne i marzy tylko. A potem nagle siedzi i maże się. Zerwie się. Gdzieś pobiegnie. Nad ranem tylko zmęczone bardziej i pracy więcej. Ale twarde milczy i nie powie co się stało. Czasem tylko wieczorem bazgra. Taka radość. Choć bywa interesująco popatrzeć jak się skupia. Teraz, jak cisza nastała, przez nie i mnie wzięło myśleć: - Ilu jest tych z Palestyny i z Izraela jak ono? Co chciałoby już pokoju. I dość ma śmierci, masowych fajerwerków i odwetowych akcji; i odwetowych akcji, bez końca... Ilu jest takich, co życia innego nie zna; takich, których to ani po jednej, ani po drugiej stronie muru żadne ono nie przekona do chwili zastanowienia i kompromisu.

A tymczasem Izrael i Palestyna jak stare, ale na przekór nierozwiedzione małżeństwo, płaci sobie wzajem alimenty; i dzieli; i niszczy niezgłoszony jeszcze do sądu majątek. Dzieci przeciwko sobie buntuje; wnuki. On zły tatuś. Ona matka zła. A…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych