Wróć do katalogu

Opowiadania na dwanaście miesięcy- styczeń luty

Są to dwa opowiadania z mojej kolekcji. traktują o granicach dobra i zła, jawy i snu, przeznaczenia i wyboru.......

EmiliaMae, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

OPOWIADANIE NA STYCZEŃ

Czym jest zło? Czy zło może być dobrem?

Wieczór już dawno ustąpił miejsca głębokiej nocy,która powoli wyganiała z zaułków wszystkich mieszkańców tego parszywego miasta. Odrapane ściany kamienic pamiętały czasy przedwojenne i cudem ocalały w wirach wojny,ale to,co uczynili z nimi dzisiejsi mieszkańcy było czystym barbarzyństwem. Dawna ich świetność nie pozostawała nawet w domysłach poetów. Mury,bez określonego koloru patrzyły na brudną ulicę powybijanymi oczami resztek szyb,oglądając wybrzuszony,garbaty trotuar. Mroczny ten pejzaż oświetlała migotliwa, jedyna na tej ulicy latarnia,która jeszcze jakimś cudem ocalała przed nudą ogarniającą tutejszych wyrostków.Chybotliwe cienie latarni tworzyły upiorny spektakl. Czarne czeluście bram,jak groty samego czarta odstraszały nie tylko mrokiem bezdennym,ale i odorem niesamowitym.I oto do tego zapadłego w mrok miejsca z całą swoją krasą wtargnęła noc.Wiatr przycichł i stał się uległy niczym wierny pies u stóp swej pani,lecz zawsze gotów do skoku w jej obronie.Mgła przykryła okoliczne zaułki i snuła się woalami przez mokry asfalt.Zdawało się,że świat zamarł w jakimś bezruchu,transie,w którym zapomniał nawet o tak okropnym miejscu jak to. Wrażenie owo nie trwało jednak długo,bo oto nagle,wśród cieni i mgły coś się poruszyło.Ruch był niewielki,niczym ruch skrzydła motyla,jednak na tyle istotny,że niósł ze sobą zapowiedź czegoś złego.Ruch się powtórzył,ale teraz wydawało się,że kawał popękanego muru kamienicy postanowił w odruchu protestu odejść stąd gdzieś daleko.Jednak nie towarzyszył temu nawet najmniejszy szmer,najmniejszy dźwięk... Kawałek ściany zaczął się przemieszczać w stronę pobliskiej bramy. Język bladego światła latarni,wprawiony w ruch nagłym podmuchem wiatru liznął nieśmiało ową dziwną postać,która stanęła nieruchomo,przywierając do odartego z tynku i czci muru.Pełna napięcia wsłuchiwała się w mrok,ale nic nie mąciło tego czasu.Ogromny szczur przebiegł prawie bezszelestnie na druga stronę ulicy i zniknął gdzieś w kanale.Postać odkleiła się od ściany.Wolnym,jednak dość stanowczym krokiem weszła w czeluść bramy... Cisza panowała również na klatce schodowej.Smród był tak wstrętny,że wnikał głęboko w nozdrza i szczypał w oczy.Czarna postać stąpała ostrożnie po schodach,na których królował brud z uryną.Nie rozglądała się.Szła pewnie do wyznaczonego celu,doskonale znając powód swej wizyty.Przystanęła na drugim piętrze.Przez chwilę przysłuchiwała się ciszy panującej w mieszkaniu po lewej stronie schodów.Żadnych emocji,nawet najmniejszego drgnienia ręki,nic nie zdradzało myśli,jakie kłębiły się pod okryciem czarnym i nieprzeniknionym.Nie można też było odczytać płci żadnej.Kocim krokiem podeszła bliżej drzwi.Nie rozglądała się na boki.Sięgnęła do kieszeni czarnej kurtki.Wyciągniętym przedmiotem sprawnie otworzyła zamek w drzwiach.Cicho zgrzytnęło i oto drzwi ustąpiły.W mieszkaniu panował zaduch i lekki półmrok.Przedpokój zawalony jakimiś gratami,szmatami oświetlała blada żarówka zwisająca smętnie na przewodzie elektrycznym wprost z sufitu.Postać przystanęła chwilę,jakby czekając,aż źrenice przystosują się do panującego oświetlenia.Sięgnęła do drugiej kieszeni,skąd wyciągnęła kawałek sznurka.Okazało się,że doskonale orientuje się w układzie mieszkania.Pewnym krokiem weszła do pokoju po prawej stronie.Na barłogu,który może kiedyś tam był łóżkiem,wśród śmierdzącej sterty szmat leżała kobieta,a obok niej mężczyzna.Odór alkoholu unosił się nad śpiącymi. Kobieta była tak zaniedbana,że trudno było określić jej wiek.Mogła mieć dwadzieścia osiem,ale równie dobrze i czterdzieści siedem lat.Mężczyzna też nie wyglądał najlepiej.Marudził coś przez pijacki sen,machając ręką.Czarna postać nachyliła się nad śpiącymi.Zawinęła sobie wokół palców sznurek i wprawnym ruchem wsunęła go pod głowę śpiącej kobiety.Końce sznurka zacisnęła mocno wokół szyi śpiącej,tak sprawnie, że ta nawet nie poczuła,że umiera.Postać nieśpiesznie wyciągnęła sznurek spod głowy trupa i skierowała wzrok w stronę mężczyzny.Ten leżał przy ścianie na lewym boku.Postać lekko trąciła go w ramię.Nawet się nie poruszył.Musiała dostać się do jego gardła.Przeszkadzały jej w tym zwłoki kobiety.Bez żadnych emocji oparła kolano na brzuchu zamordowanej i wykonała te same czynności co wcześniej.Już po chwili para spała snem wiecznym.Postać wyprostowała się i można było zauważyć,że jest zadowolona z tego co zrobiła. Prostując plecy rozglądała się wokół,jakby czegoś szukając.Ruchy jej zdradzały pewne zaniepokojenie.Przeszła wolnym krokiem do przedpokoju,a następnie do pokoju po lewej stronie. Tam było ciemno.Wyjęła latarkę.Mały strumień światła omiatał powoli każdy zakamarek tego zaplutego pomieszczenia.Jednak postać doskonale wiedziała czego szuka.Nie zwracała uwagi na porozrzucane graty,odrapany stolik czy zepsute krzesło.Światło zatrzymało się tuż za szafką,na stercie szmat.Postać błyskawicznie znalazła się przy łachmanach.Odrzucając je okazało się,że było to łóżeczko dziecięce.Ręce postaci po raz pierwszy zadrżały i nerwowo zaczęły grzebać w szmatach,wyrzucając wszystko na podłogę.Nagle coś się pod nimi poruszyło. Postać jeszcze szybciej,ale i ostrożniej zaczęła szukać w łóżeczku i z dna tej kupy nieszczęścia wyciągnęła maleńkie ciałko,zupełnie gołego niemowlaka.Maluch cicho zakwilił,ale w ramionach czarnej postaci,które przed chwilą z zimną krwią zamordowały dwie osoby,poczuło się bezpiecznie.Teraz te ramiona były niezwykle delikatne,czułe i ciepłe.Postać zawinęła szczelnie znalezione maleństwo w jakieś szmaty i tuląc je mocno do siebie,szepcząc coś czule wyszła pewnym krokiem w mrok nocy,nie zamykając nawet za sobą drzwi... Dzień nie był piękny.Mgła już opadła,ale słońce nadal kryło się za ciężkimi chmurami.W radio grała jakaś muzyka,woda w czajniku cicho mruczała.Kobieta krzątała się po kuchni przygotowując śniadanie dla dzieci.Kroiła chleb na kanapki do szkoły,gdy w radio zaczęto nadawać wiadomości.Polityka ją zupełnie nie interesowała,jednak gdy zaczęto mówić o wydarzeniu ostatniej nocy zrobiła głośniej.Spiker mówił,że dziś w nocy,w mieszkaniu przy ulicy Lisieckiej zamordowano małżeństwo.Zabójca wszedł do domu śpiących i udusił ich żyłką przeznaczoną do łowienia ryb.Małżeństwo B. było rodziną patologiczną,gdzie alkohol zajmował poczesne miejsce.Policję zawiadomił sąsiad ofiar.Wychodził do sklepu i zobaczył otwarte drzwi mieszkania.Nie ma świadków zdarzenia.Policja zabezpieczyła mieszkanie.Podejrzewa się,że zbrodni dokonał ktoś znajomy,ponieważ nie było śladów walki ani włamania.Prawdopodobnie tak tragicznie zakończyła się kolejna pijacka impreza.Dziwnym pozostaje fakt,że kilkumiesięczne dziecko małżeństwa B.znaleziono rano przed drzwiami pogotowia opiekuńczego.Dziewczynka nie miała żadnych obrażeń,była czysta,ciepło ubrana i nakarmiona.Spała.Psy policyjne nie podjęły żadnego tropu.Jest to kolejna zbrodnia tego typu w naszym regionie.Nadal trwa postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.” Kobieta powoli ściszyła odbiornik.Zawinęła kanapki w folię spożywczą i wręczyła je dzieciom.Maluchy pognały do szkoły a ona,dopijając poranną kawę układała sobie w głowie plan dnia.Trzeba zrobić pranie.Dzieci ciągle się brudzą.Do pralki wrzuciła dwie dziecięce bluzy, czarne spodnie dresowe,czarną kurtkę,i czarną kominiarkę.... rok 2010 Emilia Mae

Opowiadanie na luty

Czym jest…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych