Wróć do katalogu

Opowiadanie

Opowiadanie o samotności, przyjaźni. Czy możliwe jest odnaleźć kogoś kogo się utraciło?

Kumpelka, opublikowano , 15 min czytania, 3,9 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To historia, która zaczęła się podczas wakacji. Historia prawdziwa, ale całkiem niezwykła. Czy możliwe jest odnaleźć kogoś kogo się utraciło, znów być szczęśliwym, gdy się jest w silnej depresji. Odnaleźć sens życia, cel, miłość. ?

Spojrzałam na zegarek, po chwile rozległ się dźwięk budzika. Godzina „ósma” trzeba w końcu wstać. „Ten dzień będzie jak każdy inny, wstanę, zjem śniadanie, pójdę nad morze” Tak też było. Zjadłam śniadanie, umyłam się , ubrałam . Po chwili mama zawołała mnie, bym poszła do sklepu aby kupić potrzebne rzeczy. Kiedy wyszłam z domu, nie było ciepło jak wczoraj, wiatr powiewał dość mocno, moje włosy lekko falowały na nim. Idąc tak pośrodku zielonej łąki nabrałam ogromnej chęci, aby pójść nad morze i poprzyglądać się falom. Kocham bardzo morze. Kiedy jestem zdenerwowana często przychodzę tutaj aby posłuchać jego szumu, który brzmi jak muzyka. Uspakajam się, często marzę. O czym? O tym, żeby w końcu znaleźć coś co pochłonie mnie bez reszty, pasję. Moje życie jest takie monotonne, każdy dzień jest taki sam, na przemian nauka, nudy, marzenia. Nie mam przyjaciół, jestem jak gdyby odizolowana od innych, gdy z kimś rozmawiam to myślę o czymś innym, o czymś co zupełnie nie dotyczy rozmowy, jestem nieobecna. Wszystko wydaje mi się bez sensu. Nie wiem co naprawdę mnie interesuje nie znam swoich planów na przyszłość, nawet nigdy nie byłam zakochana- a to podobno główny cel w życiu by mieć dla kogo żyć.

Podbiegłam ku morzu, wiatr sprawił, że całe włosy miałam pełne piasku. Morze nabrało ślicznego turkusowego koloru, a fale były ogromne, pieniły się i uderzały o brzeg, zalewając go. Bez namysłu weszłam do wody w swojej zielonej, krótkiej sukience., mając nadzieję że może się nie zmoczy. Ale się myliłam, nie spostrzegłam jak duża, spieniona fala podpłynęła i po chwili byłam cała mokra. Wyszłam z wody i usiadłam na brzegu, aby się trochę wysuszyć. Wtem spostrzegłam coś ciekawego leżącego na mokrym piachu. Wzięłam to do rąk. Była to mała bransoletka na rękę. Zniszczona, ale jakże piękna. Przyjrzałam się jej bliżej, na niej był wyryty napis: „Kochanemu Markowi 5VII2000” . Wzięłam bransoletę ze sobą i schowałam do kieszeni. Jakże miło by dać swojej ukochanej osobie coś takiego. Długo zastanawiałam się do kogo rzecz mogła należeć., piąty lipiec to pojutrze. Przez chwilę przyszła mi myśl, że może ta dziewczyna z nim zerwała i on wrzucił z rozpaczy ten prezent do morza.

Wróciłam do domu. Odłożyłam „niezwykłość” na półkę. Dzisiaj zostałam zaproszona przez grupkę znajomych na pizze. W czasie naszego spotkania byłam gdzieś dalej niż ta mała knajpka z okrągłą pizzą,...oczywiście jak zwykle. Moja koleżanka, która zawsze dominowała w towarzystwie zagadywała chłopaków i uśmiechała się ładnie. A mnie to wszystko nie obchodziło. Wciąż rozmyślam o sobie, nie czułam się dobrze w tym towarzystwie, nie interesowało mnie to o czym rozmawiają, co robi moja ładna koleżanka - Daniela. Wciąż tylko myślałam o niespodziance na półce. Kiedy tak siedziałam, nudząc się, zauważyłam trzy stoliki dalej następną „paczkę”. Moją uwagę skupił chłopak -blondynek, który był wśród nich, ale tylko ciałem, myślami był nieobecny. Miał smutne, a zarazem piękne, błękitne oczy. Pomyślałam, że ma jakieś zmartwienie, znajduje się na drodze bez wyjścia. Był taki zamyślony. Koleżanka, a może najbliższa przyjaciółka wciąż zagadywała go, chcąc by wreszcie zapomniał o wszystkim, co było, najważniejsze jest to na co się czeka. Pomyślałam o sobie na co ja czekam?, ja osoba która nie może się odnaleźć w rzeczywistości, „ja” z innego świata, „ja” wciąż zagubiona, zamyślona. A on? A on kim jest, co przeżył? Kiedy spotkanie zakończyło się, poszłam od razu do domu. Wybrałam drogę, która z pewnością nie była bezpieczna, ale ja zawsze lubiłam czuć ten dreszczyk emocji. Szłam stromym brzegiem, ja na górze, gdzieś na dole przepaść. Wystarczyło skoczyć na dół, a już całe życie byłoby tylko przeszłością. Ale nie, ja nawet nigdy nie byłabym do tego zdolna. Chcę żyć, bo liczę na coś.... na co? Sama nie wiem. Może żyję po prostu z ciekawości co dalej będzie?

Wróciłam do domu. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam o tym wszystkim co się zdarzyło. Dzisiejszy dzień zwykły, ale pełen tajemnic. Śliczny i bardzo nieszczęśliwy chłopak, tajemnicza bransoleta z morza, zakładam ją na rękę. Tworzę w myślach różne historie, ale i tak w głębi serca wiem, że prawdziwa historia jest całkiem odmienna od moich opowieści Teraz wzięłam się za czytanie lektur szkolnych, były bardzo nudne. Za rok mam maturę, to bardzo ważne, aby jej nie oblać. Chcę zostać kimś w życiu. Może zdana matura to droga do mojego szczęścia? Być może.

Dziś wybieram się na przejażdżkę łódką ze swoimi znajomymi. Pogoda jest jednak nie pewna, niebo jest lekko zachmurzone, ale co tam najważniejsze, że będziemy się dobrze bawić. To w końcu 18-stka Marcina. Wziął małą łódkę, zmieściliśmy się w szóstkę. Dobrze się bawić? -Ja czasami siebie nie poznaję. Ja nigdy nie bawiłam się dobrze, a teraz uśmiecham się, popisuję, jestem duszą towarzystwa. Przy mnie nie ma Danieli. Jestem sama i osoby, które bardzo lubię i szanuję ... I kto to mówi?. Spakowałam się, wzięłam swój ulubiony plecak. Jest nasz szóstka: Magda, Anka, Ja, Tomek, Marcin ..... i MAREK. Wsiadamy do łódki i płyniemy. Patrzę wesoło w wysokie fale, jak ja kocham bardzo morze. Chyba dlatego zdecydowałam się na tą wycieczkę, by być pośrodku „niebieskiej wody”. Nauczę się windsurfingu. Jest i Marek, on zawsze bardzo mi się podobał. Uśmiecham się słodko, ten czas spędzony z nim był taki cudowny. Jeszcze nigdy nie czułam się tak jak teraz. On odwzajemnia ten uśmiech. Ja chyba śnię. Koledzy popijają piwko, a Marek siedzi bardzo blisko mnie. Teraz mam wrażenie, że to wszystko jest jak gdyby filmem, ja wcale nie jestem sobą, ja tylko gram, jestem tylko jedną aktorką. Marek? My poznaliśmy się już dawno, nie na tej łódce. Każde moje słowo jest wypowiadane nie przeze mnie, ale to ja tutaj jestem, ja i towarzystwo, które znam, wydaje mi się, że znam. Na ręce mam bransoletkę, tą z morza, którą założyłam przecież wczoraj i zapomniałam ściągnąć. Ale od kogo ją dostałam, tego nie wiem. Wydaje mi się, że moja pamięć jest ograniczona tylko do tego co jest teraz. Nie znam przeszłości, nie wiem co tutaj robię, kto mnie zaprosił, kim są Ci ludzie. Ale ja wcale się tym nie przejmuję, żyję tym co jest teraz, nie przeszłością Siedzimy z Markiem na łodzi, jest mi tak dobrze. Jeszcze nigdy nie zależało mi na nikim tak jak na nim. Jestem po raz pierwsze zakochana. Patrzymy sobie głęboko w oczy. Jego koledzy śmieją się, popijając piwko. Mój blondynek uśmiecha się słodko: „Kasiu, Ty mi tak bardzo się podobasz”. Wszystko wydaje mi się takie normalne, to, że tu jestem, słodkie „Kasiu”?. Pocałunek Marka jest taki, taki .... niesamowity To co tu się dzieje nie jest wcale prawdą... . Więc gdzie ja właściwie jestem. Skąd ja ich wszystkich znam? . Nagle wiatr przywiewa bardzo mocno, deszcz zaczyna padać, gęsty deszcz, przerażający. „Wracajmy” woła Anka. I ma rację, robi się niebezpiecznie. Fale zaczynają nabierać ogromnej wielkości Chcemy się wycofać,ale nie da się jesteśmy pośród wiecznej głębiny. Boję się, ja naprawdę się boję. Co z nami będzie? Chłopacy zdążyli otrzeźwieć. Wszyscy są przerażeni. Co dalej? Fale zaczynają uderzać w łódź, a woda wlewać się do niej, potrząsają łodzią, ja wiem, że zaraz się przewróci. Jest przy…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych