Wróć do katalogu

Opowiastka o księżniczce pierdzącej

no jak w tytule

myroslaw, opublikowano , 6 min czytania, 2,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gdy Małgosia przyszła na świat, pielęgniarki odbierające poród piały z zachwytu:, jaka śliczna, cudowna, prawdziwa księżniczka. To samo przekazały ojcu.

Bo Małgosia zaraz po porodzie rzeczywiście wyglądała uroczo. Długie czarne włosy, błękitne oczy i zachwycająca buźka. Spojrzenie miała królewskie. No i z całej sylwetki biło książęce dostojeństwo.

Szczęśliwy tatuś przyniósł córeczkę do domu, zwołał familijno-sąsiedzkie zebranie, podniósł do góry Małgosię i obwieścił wszystkim: to jest księżniczka, macie traktować ją z należnymi honorami.

Wieść o narodzinach księżniczki rozeszła się po wiosce. Miejscowa szamanka potwierdziła famę i stała się faktem. Szamanka obwieściła, że narodziny księżniczki jest zjawiskiem sporadycznym, zdarza się raz na tysiąc lat, wioska winna być dumna i traktować Małgosię tak jak na to zasługuje i zrobić wszystko by było jej jak najlepiej w tym nieprzyjaznym świecie.

Tak też się stało. Małgosię traktowano lepiej niż prawdziwą księżniczkę. Nie założono jej nawet pieluszki nie mówiąc o pampersach, by nie zapocić książęcej pisiuli. Sikała, więc Małgosia po dywanach, tapczanach, łóżkach i odzieży osób, które chciały ją chwilę potrzymać. Musiała mieć coś z natury książęcej, bo zawsze wiedziała, kiedy sikać. Ilekroć ktoś wziął ją na ręce, łapała za szyję i momentalnie z jej pisiuli tryskała fontanna żółtej i gorącej cieczy. I tak się przy tym cieszyła i mruczała rozkosznie. Podobnie było z kupkami.

Na nocnik nie siadła jak rówieśnice. Dopiero, jak ktoś wpadł na pomysł by zakupić nocnik w kształcie tronu, usiadła. Ale i tak najwięcej frajdy sprawiało obsikiwanie rodzinki i odwiedzających gości.

Po pewnym czasie zauważono, że na dźwięk swego imienia krzywi książęcą buzię a gdy ktoś znajdował się blisko i zaszczebiotał: Małgosiu, odwijała książęcą rączkę i z całej siły waliła w twarz mówiącego. Zagadka rozwiązała się, gdy Małgosia zaczęła mówić. Jej pierwsze słowa brzmiały: ja ksęsnicka. I wszyscy zrozumieli. Od tej pory już nie nazywano Małgosi inaczej.

Małgosia nie jadła byle czego. Posiłki przypominały program z cyklu: droga prób i błędów. Jeżeli Małgosi nie smakowało jedzenie, krzywiła książęcy ryjek i wypluwała z buzi to, co tam włożono, najczęściej na twarz karmiącej osoby. A kaprysy Małgosi nie dorównywały nikomu. Czasami trwało godzinę zanim cokolwiek zjadła. Mleko rozpoznawała bezbłędnie. Z zawartością dwóch procent tłuszczu i witaminą D zazwyczaj nie dopuszczała do siebie. Po wielu próbach odkryto, iż Małgosia preferuje jedynie mleko od krowy i to zaraz po udojeniu. Innego nie piła. Nawet, gdy już postało pięć minut po udojeniu, nie przecinęło się przez księżniczkowe gardło.

Z ubieraniem Małgosi również było wiele problemów, bo nie chciała nosić powszednich ciuszków. Ubranka czy śpioszki ze zwykłych…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych