Wróć do katalogu

Opowieść Bez Tytułu - TOM II, Rozdział 1, cz. 1

No i oto kontynuacja OBT :>. Mam nadzieje, ze zainteresuje ;).

atreides, opublikowano , 10 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ PIERWSZY

Sklepikarz westchnął z frustracją, gdy odkrył kolejną pomyłkę w obliczeniach. Było już późno, ale nie mógł wrócić do domu, nim nie skończy podliczać dziennego utargu. Odwrócił kartkę, by spojrzeć na początek spisu sprzedanych dziś towarów. Na długiej liście figurowały zarówno drobiazgi, takie jak przybornik krawiecki, jak i cenniejsze rzeczy, będące zazwyczaj antykami. O ile ze starymi świecznikami czy książkami nie było nigdy problemów, o tyle często zdarzało mu się zapomnieć zapisać sprzedanego pudełka szpilek czy sakiewki do pasa. Mężczyzna miał około dwudziestu lat, choć wyglądał dużo starzej. Zapadnięte oczy, koścista sylwetka i pierwsze siwe włosy pośród brązowej czupryny wskazywałyby na wiek conajmniej trzydziestu lat. Oderwał wzrok od dużego tomu i rozejrzał się po pomieszczeniu. Na regałach stojących pod ścianami i na środku pokoju leżało wszystko. W większości rupiecie, stare i ponieszczone księgi, drobiazgi codziennego użytku. Deszcz bębnił o bruk za dużymi oknami. Na zewnątrz było ciemno, mimo zapalonych latarń. Sklepikarz zauważył, jak za oknem szybkim krokiem przemaszerował patrol straży miejskiej. Żołnierze byli ciasno opatuleni w swoje grantowe peleryny i zmierzali szybkim, ale nadal równym, krokiem do stróżówki stojącej o przecznicę dalej. Klientów codziennie było wielu, ale ich liczba zdawała się być odwrotnie proporcjonalna do sumy pięniędzy przez nich pozostawionych. Zmęczony całym dniem pracy mężczyzna zastanowił się przez chwilę, jak z takich marnych pieniędzy właściciel utrzymuje sklep. „No, to do roboty!” – pomyślał i wzruszył ramionami, po czym pochylił się znowu nad księgą, gdy spokój zmącił dzwonek. Sprzedawca wstał i spojrzał na drzwi wejściowe. W progu stał wysoki mężczyzna. Strugi wody zalały podłogę, gdy otrzepał swoją pelerynę i zrzucił kaptur. Przybysz wyglądał niezwykle – miał długie, zielonkawe włosy, przemoczone co do jednego. Większą uwagę przykuł jednak schematyczyczny tatuaż pokrywający lewą połowę jego twarzy. Na tatuaż składały się błękitne prostokąty i półkola, które, choć oddzielone pustymi przestrzeniami, sprawiały wrażenie jednolitej całości. - Można? – zapytał grzecznie wytatuowany mężczyzna, strzepując ręką pozostałe kropelki deszczu ze swojego ubrania. Uśmiechnął się przyjaźnie. - Tak, oczywiście – odparł sprzedawca, choć było już dawno po godzinach otwarcia. Gdyby spotkał tego człowieka na ulicy, z pewnością ominąłby go szerokim łukiem, teraz jednak musiał zwalczyć swój niepokój i obsłużyć go. „Poza tym, ten tatuaż jest taki fascynujący...” – pomyślał, zapraszając gestem klienta do kontuaru. Zielonowłosy podszedł powoli, a deski podłogi zaskrzypiały pod pierwszej jakości skórzanymi butami przybysza. W świetle latarenki, przy której sprzedawca wypełniał księgę rachunkową, można było dostrzec jak bogato ubrany był przybysz. „Kupiec, szlachcic lub mag” – pomyślał sprzedawca uśmiechając się szeroko. - Czym mogę służyć, panie? – Zapytał serdecznym tonem. Wytuatuowany mężczyzna zmierzył go wzrokiem, a w jego spojrzeniu było coś dziwnego, niemalże mistycznego. - Szukam Everica Delvanasa z Nathyrfu. Powiedziano mi, że go tu znajdę – rzekł tym razem chłodno i zdecydowanie zielonowłosy. – Kiedy wróci? - To pomyłka, panie. Nie znam ni... - Nie kłam – przerwał mu ostro zmokły przybysz. – Kiedy przyjdzie właściciel? Sklepikarz zająknął się, szczerze nie wiedząc o co chodzi. „Pomyleniec?” – pomyślał. Miast tego powidział: - Pan wybaczy, ale to naprawdę jakaś niefortunna pomyłka. Zielonowłosy ponownie mu się przyjrzał, świdrując go wzrokiem. Stali tak przez dłuższą chwilę, w ciszy mąconej tylko bębnieniem deszczu na zewnątrz. - Zapomnij – powiedział szeptem przybysz, po czym odwrócił się i wyszedł. Gdy zamknął za sobą drzwi, sklepikarz usiadł. „No, to do roboty!” – pomyślał i wzruszył ramionami, po czym pochylił się znowu nad księgą, zagłębiając się w obliczeniach.

* * *

Mężczyzna leżał na wznak na twardej ziemi. Otworzył oczy, ale nie miał siły się podnieść, a po chwili zdał sobie sprawę, że widzi tylko na jedno oko. Jak przez mgłę zobaczył pochylającą się nad nim kobiecą sylwetkę. Śniada dziewczyna o czarnych, kręconych włosach przyglądała mu się przez chwilę z dłońmi opartymi na biodrach. Pokręciła głową, a jej twarz nie zdradzała emocji. - Ten nie pożyje długo, spójrz tylko na te paskudne rany – odezwała się nagle, z lekkim żalem w głosie. – Gdyby nie to cięcie przez twarz... Spójrz! Odzyskał przytomność. Człowiek próbował coś powiedzieć, ale nie mógł wydobyc z gardła głosu.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych