Wróć do katalogu

Opowieści z średniowiecza: "Skurwysyństwo&quo

SPrawiedliwość i prawość w średniowieczu... No właśnie, jak to naprawdę było... P.S.- wystepują elementy fantasy, proszę o zrozumienie zakrzywienia historii :)

Maciusza666, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Opowieści z średniowiecza: "Skurwysyństwo"

Przez spokojny i cichy dziedziniec miasta przebiegł straszliwy, rozdzierający krzyk dający naprawdę wiele do myślenia, i stwarzał tyle samo pytań co odpowiedzi. Taki krzyk bowiem nie rozlegał się na co dzień. Był to krzyk cierpienia, mordu, bestialskości i śmierci. Tak, dokładnie dobrze się domyślasz, drogi czytelniku. Postrzępiony wybrańca hałastry i miejskiej prawej sprawiedliwości był prowadzony na wielki, zbudowany z drewna podest. Wyraz twarzy „zbrodniarza”, niewątpliwie słusznie skazanego była nad wyraz jasna – mieszanina oszustwa, bezradności, smutku i bezgranicznego krzyku, który teraz tocząc się po stłoczonym placu był niczym w porównaniu do tego, który rozdzierał jego serce i umysł. Sama konstrukcja kaźni była wymyślnie przemyślana. Długa na co najmniej czterdzieści łokci, wysoka na dwa sążnie i tyleż szeroka. Epicentrum tego miejsca stanowił rzucający się w oczy, zaprzęgnięty w parę wołów ostry pal. Na widok narzędzia, serce skazańca niemalże wybuchło w ostatnim akcie desperacji i ratunku. -Aaaaaaaaaaaa! – co i rusz krzyczały zdrętwiałe od napięcia wychudłe szczęki. – Aaaaaaaaaaa! Na deskach ustawieni byli w nienagannym i równym rzędzie: dwaj kapłani z długimi czarnymi tonsurami i wygolonymi łbami, dwaj oprawcy pełniący rolę „czarnej roboty” oraz wieśniak. Znaczy się wiarygodne, pełnomocne i oczywisty świadek. W skrócie: oskarżyciel-donosiciel-skurwysyn. - Milcz pogański pomiocie – Jak dzwon, po placu przebiegł basowy głos kapłana, wcale nie charakteryzującego się pełnią celibatu, wstrzemięźliwości w popędach, jedzeniu i piciu. – Przyznaj się do ostatecznej kary, do przewinienia, które w tym zgromadzonym ludzie wywarło tak wielką odrazę twego istnienia, piwożłopie! Dla podkreślenia swojej wagi obecności, kapłan kazał się nagle podnieść klawiszom i tak zasiadłszy, głosić dalej począł: - Ty szarańczo, belzebubie, innowierco, giaurze i bezecniku! Ty, który jeszcze nie dawno głosiłeś słowo Jedynego, przyznając się do niego, jako jedynego bóstwa i wiary. Ty, który kładąc się spać obok swej paskudnie zaropiałej żony, myślałeś o młodej i powabnej córce młynarza! Na tak poważne zarzuty, zgromadzona swołocz wybuchła wielkim rykiem, przypominającym na myśl dzikie stada gnu w środkowej Afryce. Prowadzony na podest skazaniec został obsypany dziesiątkiem warzyw, butelek, drewnianych misek, kamieni, opluty i zbity jak pies wciąż włóczył się z ociąganiem. - Pytam raz więc jeszcze – znów zagrzmiał kapłan, a na placu zrobiła się względna cisza. – Przyznajesz się do popełnionego czynu?! Czy ten oto wieśniak, imieniem Alle, który jest prawym wyznawcą Jedynego, który nie szuka bałamuctwa u obcych rodzin, który nie przywdziewa się w cudze sukmany, w końcu ten, który nie kradnie i nie pyszczy do szlachty, wnosi słuszne oskarżenie?! Tłum znów zawył jednogłośnie popierającym kapłana głosem. Prawda, poparliby nawet fakt, że drugi kapłan już od dłuższej chwili wpatrywał się łakomym wzrokiem w piękną, wspomnianą córkę młynarza. Nie ukryliby też faktu, że pomiędzy pachwinami kapłana, tonsura dziwnie się prostuje i tworzy swojakiego rodzaju wybrzuszenie Ślęży. Zaraz, zaraz. Powróćmy do materii. - To nie ja! To nie ja! Jestem niewinny! Proszę święte oficjum! Łaski, miłosierdzia, korzę się, korzę! – Głupi wieśniak-obdarciuch nadal upierał się na swoim. Niestety kolejność wydarzeń w życiu nie jest taka, jak być powinna. Nie zawsze największy wojownik wygrywa walkę, lecz tak należy ją obstawiać. Nie w tym przypadku, gdzie nie dominowała prawość, lecz zwykła głupota. - Na Święte Oko! – zagrzmieli obydwaj kapłani. – Ten, którego dziś składamy

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych