Orra Dramma (Insomnia non nova, sed nove)
O Inglocie, dla urozmaicenia.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Dnia, o którym będzie mowa Inglot wstał o swej stałej porze i od razu wyszedł na balkon, żeby podlać pelargonie. Nazajutrz zmarł.
{i}Śmierć nadaje piękno życiu. Tylko sztuczne kwiaty nie umierają.{/i} {u}Małgorzata Musierowicz{/u}
Wszystko zaczęło się o 5.58, kiedy Inglot kończył podlewać pelargonie. Właśnie zapinał rozporek, gdy usłyszał głos z piekła rodem, w czym akurat nie było niczego dziwnego, gdyż Inglot mieszkał na Helu. Ów głos należał do sąsiada z dołu, który rzekł ze stoickim spokojem co następuje:
- Jeżeli jeszcze raz nasika mi pan na głowę, zabiję pana oraz pana rodzinę.
Inglot, nie w ciemię bity, odparł równie spokojnie:
- Nie mam rodziny.
A później wrócił do swojego małego mieszkania i zrobił sobie śniadanie. Śniadał zwykle przy stole kuchennym, co było o tyle wygodne, że wszystkie resztki ze stołu mógł wyrzucać bezpośrednio przez okno, w którym nie było szyby odkąd sąsiad z dołu zbił ją kamieniem. Inglot zjadł ze smakiem kilka jajek na twardo, parówki i chleb. Jogurt nie smakował mu, więc zostawił ponad połowę w plastikowym kubku. Gdy skończył, jednym szybkim ruchem pozbył się resztek ze stołu. Po chwili usłyszał głos z piekła rodem:
- Jeżeli jeszcze raz obryzga mi pan parapet jogurtem, skorupkami od jajek, skórkami od chleba i folią po parówkach, zabiję pana oraz pana rodzinę.
Inglot odparł natychmiast:
- Wspominałem już panu, nie mam rodziny.
Po śniadaniu Inglot zwykł tańczyć. W tym celu włączył radio; nie musiał podgłaśniać, regulator od lat był zepsuty i ustawiony na maksymalną głośność. Akurat puszczali „Daddy Cool”, więc Inglot ucieszył się, ponieważ piosenka ta przypominała mu nieżyjącego ojca, który zwykł przychodzić do pokoju synka, gdy ten jeszcze był mały i uczyć go anatomii, co wyszło mu później na dobre, gdyż w szkole był świetny z biologii. Inglot tańczył ponad godzinę, mimo że następne piosenki nie były już zbyt przebojowe, a później wyłączył radio. W tym samym momencie usłyszał wieloryby do drzwi. Przepraszam – walenie.
- No i co się pan tak tłucze? – zapytał Inglot sąsiada z dołu, otwarłszy drzwi. - Ja się tłukę? – zdumiał się szczerze sąsiad. - No przecież nie ja.
Sąsiad przez chwilę wydawał się zbity z tropu, po chwili jednak odzyskał równowagę umysłu.
- Jeżeli jeszcze raz... – zaczął, ale Inglot niezbyt taktownie mu przerwał: - Dobra, dobra – i zamknął drzwi.
Kwadrans później nasz bohater mył się nad wanną, a że wszystkie rury w łazience miał dziurawe, jak co rano zalał sąsiada. Nie zważając na krzyki i groźby z dołu (w tych nowych blokach naprawdę słychać między piętrami każde pierdnięcie), Inglot ubrał się i wyszedł z domu. Schodząc po schodach, piętro niżej natknął się na swojego przykrego sąsiada, który czekał na niego z siekierą.
- No i co pan z tą siekierą? – zapytał bez większego zainteresowana i biorąc po trzy schodki na raz zbiegł na dół.
Ruszając samochodem niechcący zahaczył o wóz stojący obok, a należący wiadomo do kogo. Sądząc po stanie obu pojazdów nie był to pierwszy raz.
Dzień upłynął Inglotowi spokojnie. W pracy nie miał zbyt wiele pracy, a po pracy poszedł zjeść obiad na mieście. Po obiedzie zjadł deser. Po deserze poszedł się trochę przespacerować. Po spacerze
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil krass
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…