Ostatnia rozmowa z psem...
Czujesz, że to koniec...porozmawiaj z nim ostatni raz... Czekam na szczerą opinię i jeszcze szczersze słowa krytyki:)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
„ Ostatnia rozmowa z psem…”
Był to pierwszy dzień mojej pracy. Staruszek wszedł do mojego gabinetu i nieśmiało zatrzasnął drzwi. Miał na sobie wytarte, jasne jeansy i pogniecioną flanelową koszulę przywołującą na myśl dni mojego dzieciństwa, pełnego ciepła, miłości i zrywanej na polach złotej kukurydzy. Staruszek podszedł chwiejnym krokiem w stronę mojego biurka. Wyglądało to tak, jakby uważnie stawiał każdy swój krok, aby nie przewrócić się o porozrzucane po całym pokoju zabawki. Zdziwiło mnie to, ponieważ cenię sobie porządek w moim miejscu pracy. Wszystko musi być na swoim miejscu…ołówki w aluminiowym pudełku, które zawsze stoi przy prawym rogu mojego biurka, plik kartek leży zawsze przede mną. W szufladzie trzymam gumki, linijkę, zapałki, spinacze i bardzo lubiane przeze mnie draże M&M’s. Gdy czuję się znudzony, sfrustrowany albo gdy ktoś lub coś mnie zdenerwuje, często łapię się na obsesyjnym ścieraniu siarki z zapałek używając do tego paznokcia. Mężczyzna usiadł w wygodnym, czarnym fotelu który kupiłem na wyprzedaży. Uścisnąłem jego zimną dłoń...całą w plamach wątrobowych i bliznach, które zostały jedyną pamiątką jego młodości. Chwilę spoglądał na plakat przedstawiający wszystkie rasy psów. Od najmniejszych - po te największe. Chyba popsuło mu to humor, ponieważ momentalnie spuścił głowę i patrzył tym razem na swoje zamszowe buty. Jego jabłko Adama zrobiło ruch jakby przełykało litry wody. Powoli przesunęło się w górę i jeszcze wolniej wróciło na swoje miejsce. Staruszek musiał poczuć, że się w niego wpatruję. Nie podnosząc głowy odezwał się twardym, matowym głosem : -Mój pies… się męczy. Wiedziałem co ma na myśli mówiąc te cztery krótkie słowa. Wolnym ruchem podniósł głowę. Próbował się uśmiechnąć, ale jedyne do czego był zdolny to bolesny grymas. Sięgnąłem ręką po formularz leżący w szufladzie i po długopis. Zastanawiałem się który mu dać…czerwony?, niebieski?, może czarny? Wybrałem granatowy. Kartkę i długopis położyłem przed staruszkiem starając się, aby wyglądało to estetycznie i dokładnie. Kartka obrócona w jego stronę, dokładnie przed nim…a długopis po prawej stronie kartki. Staruszek chwycił długopis lewą ręką…wyszedłem na głupka. Najmilej jak potrafiłem powiedziałem: -Proszę wypełnić formularz…wpisać dane psa. Proszę, aby zaznaczył Pan czy jest bezpośrednim właścicielem … Mówiąc to kładłem duży nacisk na słowo „proszę”. Staruszek nic nie mówiąc kiwnął głową, wyciągnął z kieszeni okulary, założył je na swój sępi nos, położył kartkę na kolanie i zaczął coś pisać. -Proszę się dosunąć do biurka…- powiedziałem miłym tonem. Staruszek potulnie wykonał moje polecenie. Pisanie sprawiało mu trudność. Jego ręce trzęsły się, okulary zsuwały się z nosa. Spojrzałem na jego starą twarz. Pokrywały ją liczne zmarszczki, które łączyły się razem tworząc prawdziwą pajęczynę. Na jego twarzy był... góra trzydniowy biały zarost. Siedziałem przed nim i patrzyłem na jego smutek. Był prawie namacalny. Zupełnie jakby ktoś trzymał mu rękę na ramieniu i szeptał do ucha smutne, przygnębiające rzeczy. Łza spłynęła po jego doświadczonej wiekiem twarzy i kapnęła na kartkę. Staruszek nieporadnie zaczął ścierać łzę. W miejscu tarcia zaczął rozmazywać się druk i pojawiła się ciemna plama. Chciałem podać mu kolejny formularz, ale zmieniłem zdanie. Mijały długie chwile. Patrzyłem na zegarek, na okno, na starca, na podłogę. To była jedna z tych chwil, w których wydaje ci się, że sekunda trwa dłużej niż zwykle. Nagle zobaczyłem, że wypełniony formularz leży na biurku. Wziąłem go do ręki. Chciałem zrobić minę fachowca... ale jakoś nie wyszło. Bezmyślnie wpatrywałem się w małe, drukowane literki. Nawet nie spojrzałem, czy poprawnie wpisał swoje dane i psa. Odłożyłem formularz, schowałem długopis do szuflady. Ukradkiem wyciągnąłem niebieskiego M&M’sa. Prawdę mówiąc nie lubię niebieskich…wolę zielone i czerwone. Podniosłem się z wygodnego fotela z którego żal zejść. Zapytałem: - Gdzie on jest? Pies… Staruszek zmierzył mnie swoimi głęboko osadzonymi, wyblakłymi oczami, przejechał językiem po żółtych zębach. Wstając odpowiedział: -… W samochodzie…z moim wnuczkiem. Nic nie mówiąc poszedłem za nim. Wychodząc na zewnątrz zmrużyłem oczy. Słońce o tej porze dnia jest gorsze od jarzeniówek stosowanych w supermarketach. Na podwórzu, przed moim gabinetem stał brudny i poobijany stary pickup. Młody mężczyzna opierał się o samochód i palił papierosa. Mężczyzna ostatni raz przycisnął filtr do ust. Głęboki wdech…i jeszcze głębszy…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil hivaid
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…