Palcem po piasku
Jest to pierwsza czesc opowiadania s-f ktore jesli sie spodoba, doczeka sie dalszego ciągu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Od kiedy wystartowałem , powtarza mi się ciągle ten sam sen . Na Ziemi nigdy mi się to nie zdarzało. Idę przez pokój pełen ludzi bez twarzy na jego końcu widzę leżącego mężczyznę ponieważ wszystko dookoła jest oślepiająco białe krew wokół mężczyzny wydaje się być jedyną oznaką życia.A ludzie , wiem tylko że stoją w grupach i rozmawiają. Nie potrafię ich zrozumieć a w miarę gdy zbliżam się do leżącego tym bardziej ogarnia mnie spokój. Pochylam się nad nim,ludzie dalej nie zwracają uwagi...i wtedy się budzę. Za trzy minuty trzydzieści procent impulsowej z silników dziobowych. To przerywa na chwilę rozmyślanie. Czasami budzę się z dziwnym uczuciem wyniesionym ze snu. Trudno jest je określić towarzyszy czasem dłużej czasem krócej,wiem tylko czy jest pozytywne czy nie. Odliczanie do odpalenia minus jedna minuta.Gdy człowiek zbliża się do takiego statku wydaje mu się że już jest blisko ale statek ciągle rośnie i rośnie aż z czasem nie jest się wstanie określić gdzie się zaczyna a gdzie kończy. Podróże kosmiczne to loty przez ogromne oceany ciszy.Początkowo szokuje ale zaczyna się to doceniać dopiero gdy wysiada się w ogromnym doku a wtedy każdy hałas jest dla człowieka jakby nienaturalnym elementem otoczenia.Osobiście stosuje kulki z chleba.Dlatego po zadokowaniu tak śmiertelnie się wystraszyłem gdy w czasie wysiadania ktoś z obsługi nagle chwycił mnie za ramię. - Pan Ber Nower, proszę się pośpieszyć musieli rozpocząć operację bez pana. - Kiwnąłem głową i ruszyłem za nim. Trochę go zdziwiło kiedy wyjąłem z uszu kulki,ale nic nie powiedział. Prowadził mnie szybko białym okrągłym korytarzem,przechodziliśmy śluzy ponumerowane liczbami rzymskimi,potem skręciliśmy w alfabet gdzieś przy ,,R,,.Tutaj ludzie już byli inni to znaczy zatrzymywali się i pokazywali mnie palcami i choć każdemu może się to wydawać fajne bo to objaw popularności to z czasem pozwala zrozumieć rozwścieczone małpy w zoo. W scianach korytarza zaczęły pojawiać się przeszklone pomieszcaenia w których było widać personel medyczny. - Dalej musi iść pan sam - wskazał rozsuwane drzwi - miło było pana poznać trafi pan do głównego korytarza ?! - Proszę się nie martwić rzucałem za sobą cukierki. - Ale nie słyszał, chyba. Poczym pożegnał się klepnięciem w ramię. Ruszyłem szybko do drzwi,mieściła się za nimi sala nr 24 a na drzwiach masa ostrzegawczych napisów o nienaruszaniu czystości w różnych językach. Wpadłem przez drzwi i odrazu staranowałem pielęgniarkę.Przeprosiłem w biegu,dziękując w duszy Bogu że nie niosła nic ostrego. Tylko nad jednymi drzwiami widniał napis iż trwa operacja. Najpierw dokładne mycie,następnie o kilka numerów za ciasny kitel który jak usłyszałem rozprół się w kilku miejscach i wkroczyłem na salę.Więc to tak wygląda sala operacyjna. W drodze do stołu dokładnie się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Dirk Pitt
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…