Wróć do katalogu

Pamięć krótkotrwała

Rozdział I Jest to książka o dziewczynie, która ma sporo problemów z postrzeganiem świata, jest miłość, próby samobójcze, sex, alkohol, narkotyki i dużo rzeczy, których większość ludzi nie rozumie, a ja w tej książce staram się wytłumaczyć. Dla w

awwsawa, opublikowano , 14 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Rozdział 1. Pamięć krótkotrwała

Stała na połowie długości mostu gapiąc się bezustannie w ciemny nurt Odry. Był szybki, niosący daleko liście i niedopałki. Dzień był pochmurny, co nie poprawiało jej humoru. Wypaliła papierosa, który bezwładnie upadł na taflę wody z cichym sykiem. W tej chwili poczuła silne szarpnięcie i ból w kostce. Ze zdumieniem zauważyła, że powodem bólu była bariera mostu, o którą zahaczyła. Wspierając się na dłoniach uwolniła się z tej niewygodnej pozycji i spojrzała na tułów istoty która niemalże wystawiła jej bark. - Młode, co ty odpierdalasz? Ty to popieprzona jesteś. Chodź na piwo. Jasne, bystre oczy wpatrywały się w nią oczekując odpowiedzi. Westchnęła ciężko, zażenowana lekko sytuacją i poszła przodem. Dogonił ją po kilku sekundach. - Naprawdę jesteś pogięta jak... o! No jak ten kwiatek! - wyciągnął z kieszeni kwiatka zrobionego ze struny starego defila. Wręczył jej go bez większego zaangażowania, włożył ręce w kieszenie kurtki i szedł wyprostowany patrząc w horyzont. - Wiesz co? Nie gap się tak na niego bo Ci oczy zbieleją – zaczynało się. Gadanie i gadanie. W ciągu kilku sekund zapomniał, że chwilę temu chciała popełnić samobójstwo, i kto wie, co by się stało gdyby nie on. Ale to był Michał – przeważnie wystarczyło mu 5 sekund i 5 słów by zapomnieć, choć w głębi serca pamiętał wszystko, analizował podczas bezsennych nocy i katalogował. Lecz w ciągu dnia po prostu nie chciał pamiętać. - Przestań. To głupie. Serio, ja nic nie mam do niego... Tylko go obserwuję. - Taaa, wszystkie tak mówią. - Nie jestem „wszystkie”. - Tego jestem pewien. Domi poczuła wielką dumę. Stwarzała pozory wyjątkowej – pozory, bo sama w tą wyjątkowość nie wierzyła. Była dobrą aktorką. O, tak. Udawała, że wszystko gra, wszystko jest w porządku. Mieszkanie- 60 metrów kwadratowych pokrytych kocimi kłakami – to nie było w porządku . To było tylko schronienie. Puste, bez miłości, bez jakichkolwiek uczuć. Zimne ściany, zakurzona podłoga, plakaty z koncertów zastępujące obrazy, stolik z ohydnym bladozielonym blatem przypalony w wielu miejscach okrągłymi piętnami nałogu tytoniowego. - Skoro tylko go obserwujesz, to co już zdążyłaś zaobserwować? - Nigdy nie patrzy na progi i riffy – wlepia wzrok w podłogę, błądzi myślami. Uśmiecha się za każdym razem, gdy solówka zjeżdża z wyższych dźwięków, jakby odpływała. Czasami udaje, że się pomylił, by zagrać jeszcze raz ten sam fragment. Nigdy nie mruga grając solówki, nawet te proste, widać, że się skupia. No i uśmiecha się też gdy zorientuje się, że na niego patrzę – odparła jednym tchem gapiąc się pod nogi, jak gdyby nigdy nic, mimo że serce waliło jej jak po pierwszej kresce. - Aaa... Dobra jesteś. Ale czemu akurat on, a nie np. ja? - Bo on myśli, że jest wyjątkowy bo ma problemy – udowodnię mu coś. Jest prosty. Śmiesznie prosty – odwróciła wzrok. Nie lubiła kłamać prosto w oczy. W rzeczywistości Chudzielec sprawiał wrażenie prostego, w środku był ostro popieprzony, ona o tym dobrze wiedziała. I to ją uwierało – nie mogła wiedzieć o nim wszystkiego. - No to po bandzie. Czyli może zacząć się bać? Powiem mu, że jesteś jego psychofanką – roześmiał się serdecznie, co udzieliło się też Domi, która wepchnęła go taranem do małego osiedlowego sklepiku. Po chwili wyszli stamtąd wciąż rozbawieni, z czteropakiem piwa marki piwo, szeroko polecanego przez Patryka. Skierowali się z powrotem w stronę mostu, zeszli wąską ścieżką nad brzeg i usiedli na kamieniach. Gdy Michał otwierał butelki kluczem, Młoda rozpalała papierosa, opierając następnie dłonie o kolana. Wciąż panikowała, mimo że z zewnątrz wyglądała jak ostoja spokoju. Bała się, bo Michał niby błądził, ale był coraz bliżej celu, którego nawet pewnie nie przyszło do głowy mu szukać. Przypadkowe odkrycie sekretów siedzących w głowie pokrytej czarnymi włosami sięgającymi podbródka – to mógł być koniec twórczych zainteresowań Michała jego pieprzonymi strunami. To było po prostu niebezpieczne dla niego. Domi była jedną z niewielu osób potrafiących posunąć się do tak wysokiego poziomu terroru psychicznego. Miała do tego talent, którego swego czasu nadużywała na rodzicach. „Jeśli mi nie pozwolisz, skoczę” . - Trzymaj – podał jej butelkę i sam pociągnął sporego łyka. Było mu chłodno, ręce mu skostniały. Chciał rozpocząć rozmowę marudzeniem. Szykował w głowie tekst w stylu „cholera, zimno” lecz jego myśli szlak trafił gdy zatrzymał wzrok na drobnej dłoni chwytającej w tym momencie piwo. Była blada, paznokcie były jasnoróżowe i błyszczące. Posunął wzrok dalej – rękaw białej bluzy z polaru wiszący na szczupłym ramieniu. Kaptur bluzy miał u góry dwa uszka, przypominające kocie. Z pod niego wychylała się czarna, gęsta grzywka, całkowicie przysłaniająca brwi, lecz podkreślająca ogromne, brązowe oczy. Oczy wpatrujące się w niego ze zdziwieniem. - Oddasz mi to piwo czy mam je sobie odbić? - zapytała rozbawiona, lekko przechylając głowę i unosząc brwi ledwie zauważalnym ruchem. - Jasne, trzymaj... - rozluźnił uścisk dłoni nie spuszczając z niej oczu. Jego gust doznał szoku – podobała mu się Młoda – maskotka zespołu, co prawda od zaledwie dwóch prób, lecz wszyscy już ją uwielbiali (poza Oliverem, który znał ją od jednej i nie był do końca ufny, nie tylko wobec obcych, ale też przyjaciół, to nic dziwnego w jego przypadku). Była bardzo ładna, lecz też tajemnicza. Odważna i spokojna, poważna. Michał modlił się w duchu by nie przerodziło się to w rywalizację, by nie chciała być nie tylko równa, lecz lepsza od nich, od chłopaków którzy nie koniecznie chodzili co tydzień do kościoła i pomagali staruszkom. Nie chciał, by uległa zepsuciu. Wolał by została księżniczką (najlepiej tylko i wyłącznie jego), choć wiedział, że gdyby teraz poznała jego myśli dostałby w twarz soczystego liścia. Była otoczona delikatnością – lekka postura, drobna twarzyczka, włosy jak u małej słodkiej japońskiej dziewczynki, ruchy kotki, przenikliwe spojrzenie – wszystko to dusiła, unikając ludzkich spojrzeń i zamykając się w sobie. Pewnym ruchem otworzyła butelkę przy pomocy zapalniczki, wyrzuciła daleko kapsel. Zmarszczyła czoło, zmrużyła oczy, by zmniejszyć powierzchnię narażoną na dym z papierosa którego trzymała w ustach. Zaciągnęła się mocno, czując, jak dym atakuje jej płuca, drażniąc je, co tak jej się podobało. Ujęła filtr między dwa palce i zaczęła kciukiem skubać bibułkę. Drzewa na drugim brzegu kwitły na biało i różowo. Brzęczenie pszczół unosiło się w powietrzu. Ten dzień 12 maja były wyjątkowo piękny. - Ale jestem zmęczona... - wydała z siebie długie westchnienie, wtulając głowę w ramiona – gdy wrócę do domu wezmę szybki prysznic i idę umierać do swojego łóżka. - Nie umieraj. Nigdy – na wpół przytomnym głosem odparł Michał. Wpatrywał się w ziemię pod

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych