Pamiętnik cz.3
Casting, nowe znajomości i rozczarowanie względem Marcina. Oto kolejny przygodi Kaśki! :)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
3. Tej nocy, prawie nie spałam. Nie mogłam zasnąć, przez stres! Już o 10.00 casting! Zdrzemnęłam się dopiero o 6.00, ale mój kot, swym miałczeniem obudził mnie już o 7.00. Wstałam i poczłapałam do jego legowiska. Cały w bandażach, całkiem jak kocia mumia, błagalnie patrzył mi w oczy. -Czego chcesz?!- spytałam retorycznie, idąc po puszkę Wiskasa. Gdy Robert, zadowolony mruczał, jedząc swoje śniadanie, ja poszłam się ubrać. Włożyłam na siebie, owoc moich wczorajszych zakupów i z przerażeniem stwierdziłam, że buty są za ciasne. No i nie da się na nich chodzić. Cholera. Oprócz tych butów, miałam jeszcze zimowe kozaki( ale jest prawie lato!) i adidasy, od których odklejała się podeszwa. Gdybym miała tyle butów co Jolka… JOLKA!! Złapałam moją komórkę i szybko wybrałam jej numer. -RATUNKU!!!!! JOLKAA!!! RATUJ!!!- krzyknęłam, gdy tylko odebrała. -Cześć Kaśka! O co chodzi?- spytała zaspanym głosem. - Zaraz u ciebie będę!- zapowiedziałam i rozłączyłam się, nie czekając na protesty o wczesną godzinę. Dzięki Bogu, za Jolkę! *** Drzwi otworzyła mi Jolka, z potarganymi włosami i w szlafroku. -Czego?!- warknęła. Wparowałam do środka i rzuciłam się jej na szyję. -Jola, Jolunia, Joluś!! Mam do ciebie prośbę!!!- powiedziałam rozpaczliwie. -Co?!- spytała, już łagodniej. Zrobiłam do niej oczka jak kot ze „Shreka” . -Pożycz mi swoje szpilki! Już Jolka wiedziała o które obcasy chodzi. Były to najdroższe buty z jej kolekcji, a że Jolka jest w podobnej sytuacji finansowej jak ja( czyli ledwo wiąże koniec z końcem), nikomu ich nie pożycza i wkłada je tylko na specjalne okazje, chodząc w nich jakby były pantofelkami ze złota. Moja przyjaciółka zmarszczyła brwi. -NIE MA MOWY!- krzyknęła, kręcąc głową. Wykorzystując moje aktorskie zdolności, rozpłakałam się i zaczęłam wyjaśniać jej, do czego są mi one potrzebne. Jolka miękła. Czułam to. - Dobra. Ale jak je zniszczysz, to odkupisz je!!- westchnęła w końcu, a ja w przypływie nagłej miłości do przyjaciółki, wycałowałam oba jej policzki. Od Jolki, wyszłam już w pięknych, czarnych szpilkach. Dobre pójdzie. Czułam to. Nagle usłyszałam klakson samochodu. Obejrzałam się i zobaczyłam Marcina. Zatrzymał się obok mnie. -Podrzucić cię gdzieś?- spytał, odsuwając samochodową szybę. -Y..y…y…no. Do Domu Kultury.- wyjąkałam. Marcin wysiadł i otworzył przede mną drzwi. Jaki z niego gentelman!! - Ach, brakuje teraz tak dobrze wychowanych mężczyzn!- westchnęłam, uśmiechając się do niego. Zaśmiał się cicho. -A to twój chłopak jest niekulturalny?- spytał, wyraźnie chcąc wybadać, czy mam partnera. -Nie mam chłopaka- odparłam, patrząc mu w oczy. Po chwili pogawędki, postanowiłam sprawdzić czy jest singlem. -Czy twoja dziewczyna, akceptuje twój zawód? No wiesz, późne powroty do domu.. Marcin uśmiechnął się do mnie. -Nie mam dziewczyny. Poczułam wyraźną ulgę. Są szanse, że stworzymy parę! Może się pobierzemy, zamieszkamy w małym domku za miastem i będziemy mieć gromadkę dzieci… -Mam narzeczoną. Ślub za miesiąc…-dodał, uśmiechając się błogo. Miałam wrażenie, że wziął moje marzenia do rąk i brutalnie je zniszczył. A właśnie myślałam o tym, jakiego
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil CaroLine
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…