Pan sfery
Miniatura o snach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
{b}PAN SFERY{/b}
Miał dwadzieścia siedem lat i głowę pełną szalonych pomysłów. Podobno był pisarzem fantasy, ale to nie miało teraz najmniejszego znaczenia. Najważniejszy był fakt, że sam się do nich zgłosił, sam ich odnalazł, a teraz siedział tu, w podziemiach Instytutu Imaginacji, podpięty do eksperymentalnej Machiny Snów, drżąc z podniecenia na myśl o zbliżającej się wędrówce w głąb własnej podświadomości. - Normalnie, faza REM, podczas której występują marzenia senne, trwa od pięciu do trzydziestu minut. Dzięki najnowocześniejszej technologii, uwięzimy pana w fazie REM na cztery godziny. To maksimum, później... no cóż, proszę się nie martwić, zadbamy o pana bezpieczeństwo. Podczas snu, będzie pan mógł puścić wodze fantazji i wykreować świat, o jakim tylko pan marzy. Jest pan bogiem swojego snu, to pan pisze scenariusz, proszę o tym nie zapominać. Po upływie czterech godzin zaaplikujemy do pana mózgu impuls elektryczny. To będzie sygnał, że musi się pan obudzić. Wszystko jasne? Mężczyzna skinął głową. W jego oczach tańczyły wesołe iskierki. - Zróbmy to! - zawołał z entuzjazmem i... i nagle znalazł się w wielkiej bańce mydlanej. Unosił się pośród mroku, poza czasem i przestrzenią. Co to za miejsce? Halo...? Jest tam kto? Zabierzcie mnie stąd! Dopiero po chwili uzmysłowił sobie, co właśnie się wydarzyło. Aha, no tak. Jestem we śnie. Muszę to jakoś ogarnąć... Pod jego stopami pojawiła się rozległa polanka. Ruszył przed siebie, a każdy jego krok, niczym fala uderzeniowa, wzbijał w powietrze puchowe kulki z nasionami dmuchawca. Stąpał więc lekko, z gracją. Obok niego przeleciał brązowy motyl. Mężczyzna wyciągnął ku niemu rękę, dotknął jego skrzydła. Owad rozsypał się, jak ściśnięta w palcach bryłka piaskowca. Pozostały po nim pył przeleciał między palcami młodego pisarza i wzniósł się z wiatrem ku skostniałemu niebu. Bańka falowała, na przemian wzdymając się i kurcząc. Sen był niestabilny, cały ten świat wymagał pewnego punktu zaczepienia w rzeczywistości. Może by tak... Stworzyć mu jakichś mieszkańców? Wtem do uszu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Arth4niel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…