Pangea: Rozdział 1 Część 1
Przedstawiam Wam moją tworzącą się książkę. Opowiada ona o fikcyjnych wydarzeniach które osadziłem w "realiach" ziemi kaukazkiej 300 mln lat temu. Nie mam doświadczenia w pisaniu więc potrzebuję Waszej pomocy przy tworzeniu tego tekstu. Kom
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Polowanie
Oślepiający błysk wschodzącego słońca odbił się w klindze miecza. To było rytualne polowanie. Timur Salamadiew wskoczył na skałę, po czym spojrzał na nieświadomą zagrożenia ofiarę i czekał aż ich wzrok naturalnie się spotka. Trwało to kilka sekund ale w końcu oczy zwierzęcia skierowały się w jego stronę. Z początku bestia wyglądała jakby się zawstydziła, jakby nie mogła wytrzymać pewnego siebie spojrzenia myśliwego. Po chwili duma i instynkt -nakazujący narzucić swoją dominacje- zwyciężyły i przyjęła wyzwanie. Z niewypowiedzianą agresją rzuciła się do ataku. Jego wzrok pozostał niezmieniony. Nie było w nim złości, przyjemności i absolutnie żadnych wątpliwości. Robił to wiele razy. Polowanie o wschodzie słońca na najniebezpieczniejszego drapieżnika było tradycyjnym ukoronowaniem sezonu łowieckiego. Wydał okrzyk wojenny i skoczył na zwierzynę. Zatopił ostrze w jej twardej skorupie. Usłyszał charakterystyczny odgłos pękającej chityny. Jego źrenice pomniejszyły się, ciało przeszedł lekki dreszcz opanowany przez zaciśnięcie pięści. Cios nie był śmiertelny. Potwór zrzucił łowcę ze swoich pleców. Zdesperowany, i rozwścieczony rzucił się na myśliwego. Ten zaś niewzruszony unikał ciosów z nieludzką zwinnością. Nic dziwnego przecież nie był człowiekiem. Timur był jurgiem- przedstawicielem jednego z najbardziej zdumiewających gatunków swoich czasów. Słońce podnosiło się coraz wyżej, aż w końcu światło rozlało się po całej dolinie. Wtedy bestia zachybotała się i upadła, porażona śmiertelnym impulsem. Timur żabim susem podskoczył w stronę ofiary i wyjął wcześniej wbite ostrze z kła Macytryna. To było udane polowanie. Ukrywające się dotąd samice związały zwierze i zaniosły do wioski. Dumy ze zwycięstwa myśliwy schował broń. Wiedział, że w najbliższym czasie ich wioska nie zazna biedy. Mięso było bardzo pożywne, fragmenty pancerza idealne do robienia tarcz a krew wykorzystywano jako barwnik.
Wioska Jurgów
Ciężko byłoby ludziom zakwalifikować Jurgów do którejś ze znanych grup systematycznych królestwa zwierząt. Niewątpliwie wywodzili się oni od płazów. Ich układ szkieletowy był zbudowany z bardzo giętkich kości i chrząstek, co czyniło ich niesamowicie zwinnymi. Oczy mieli wielkie, czarne przystrojone jaskrawożółtymi źrenicami, skórę wilgotną i śliską, kończyny długie, chude i podkurczone co dawało mylne wrażenie nieporadności. Jurgowie zamieszkiwali bagna, które pokrywały w tym czasie cały dzisiejszy Kaukaz. Były to warunki trudne i niebezpieczne co niewątpliwie wpłynęło na kształt ich cywilizacji. Organizowali się w małe plemiona. Byli nieufni wobec obcych. Wioski, co prawda kontaktowały się między sobą i handlowały, ale nie można tu mówić o jakiejś organizacji lub państwowości. Zdarzały się wewnętrzne wojny ale plemiona nie próbowały narzucić sobie hegemonii, raczej konkurowały o tereny łowieckie. Domeną jurgów niewątpliwie było myślistwo. Znali dobrze faunę występującą na mokradłach i prawie nie mieli naturalnych wrogów. Prawie... Wioska Timura była zbudowana wśród bujnych korzeni wystających ponad powierzchnie wody. Jedno drzewo dawało schronienie wielu osobnikom. Jurgowie rzadko łączyli się w pary na całe życie. Ich potomstwem (jak wszystkich innych płazów) był skrzek. Dzieci były wychowywane wspólnie przez całe plemię. Nie sposób było dociec kim są rodzice kijanki, w zasadzie nie miało to znaczenia. To ich czyniło bardzo przywiązanymi do siebie nawzajem. Najwyższe znaczenie w hierarchii społecznej odgrywała Rada Starszych. Większość dorosłych samców zajmowała się łowiectwem lub rzemiosłem, samice trudniły się tkactwem, wspólnym wychowywaniem potomstwa oraz przetwarzaniem pożywienia. Pojęcie własności prywatnej ograniczało się do rzeczy osobistych. Jedzenie już na przykład było dobrem wspólnym. Timur był znanym łowcą, sławę zawdzięczał upolowaniu wielkiego pustynnego węża- macytryna w bardzo młodym wieku. Było to niezwykłe osiągnięcie, z kilku powodów. Przede wszystkim pustynia była bardzo niesprzyjającym środowiskiem dla płazów, wielkość otwartej szczęki węża dwukrotnie przewyższała wzrost stojącego jurga i był uzbrojony w dwa śmiercionośne kły, które w zetknięciu z promieniami słonecznymi generowały elektryczność. Trzeba przyznać, że Timur dobrze czuł się ze swoją sławą i nie wahał się jej nadużywać. Sezon polowań dobiegał końca; jak co roku z tej okazji wydano wielką ucztę. Salamandiew tradycyjnie eksponował swoją pewność siebie i zabawiał biesiadników mocno przerysowanymi opowieściami. Budziły one wielki podziw wśród samic i podrostków i pewną irytację u starszyzny. Tej nocy nie żałował sobie jadła i alkoholu, który sprawiał, że jego opowieści stawały się coraz barwniejsze. Dumni Jurgowie nigdy nie piją w okresie walki i polowań, za to zasłużenie świętują czas pokoju. Narastające poczucie przepełnienia…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Fisto
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…