Wróć do katalogu

PARA Z PRZESZŁOŚCI

Opowiada historię pewnej młodej czarownicy i pewnego przystojnego wampira :):):)

epsonka, opublikowano , 16 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

To dziwne, tego dnia przebudziłam się z nocnego koszmaru, a nigdy mi się to nie zdarzało. Najgorsze było to, że sen był bardzo realistyczny… byłam spocona i przestraszona, chciało mi się pić, więc poszłam do kuchni i nalałam sobie zimnej wody. Kiedy siedziałam przy kuchennym stole weszła moja zaspana sublokatorka i powiedziała wylewne „cześć”, a po chwili zapytała: - Jak ci się spało? - Miałam koszmarny sen, śnił mi się bardzo przystojny chłopak, a może nawet już mężczyzna, brunet, zielone oczy, który był wampirem, chciał mnie pocałować, a ja myślałam, że chce wyssać ze mnie krew. To dziwne, ale ten koszmar był tak realistyczny, że się przebudziłam. - To wszystko przez te twoje nocne oglądanie horrorów, mówię ci, to przez to masz te koszmary. – odrzekła Dominika i robiła sobie kanapkę. - Ale to było tak realistyczne, miałam wrażenie, że to dzieje się naprawdę. – powiedziałam i weszłam do łazienki, by umyć zęby, gdyż musiałam zdążyć do pracy. - Słuchaj Eliza, to tylko sen. A w śnie wszystko jest zbyt realistyczne, a zresztą wampiry nie istnieją, nie ma ich wśród nas, to tylko jakaś głupia legenda, wymyślona przez jakiegoś głupka, który chciał zarobić na tym trochę grosza. - Może masz i rację, ale jeszcze nie potrafię się z tego otrząsnąć.- odpowiedziałam i szykowałam się do pracy. Pracowałam na giełdzie, jako makler, więc wolałam się nie spóźniać, zresztą zależało mi na tej pracy i to bardzo. Ubrałam się jak zwykle elegancko ruszyłam na przystanek. Miałam jeszcze dwa miesiące wakacji, więc wiedziałam, że ani w autobusach, ani w tramwajach nie będzie korków. Po 30 minutach dojechałam na miejsce i weszłam do mojego biura. Powiedziałam wszystkim znajomym „cześć” i zaczęłam robić sobie kawę. Nagle podszedł do mnie mój kolega z pracy i powiedział: - Czeka ktoś na ciebie w twoim biurze. Byłam zdziwiona, bo nikogo tutaj dobrze nie znałam i nikt nigdy na mnie nie czekał w pracy, no chyba, że pośrednicy firm, którzy inwestują swoje akcje na giełdzie. Skończyłam robienie kawy i poszłam do siebie. Kiedy weszłam do środka, nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Z rąk wypadł mi kubek z kofeinowym napojem, bo zobaczyłam obiekt moich snów. Przystojnego bruneta z zielonymi oczami, ubranego w czarny garnitur. Byłam tak poruszona, że nawet nie zauważyłam, że mój kubek szybuje delikatnie w powietrzu w stronę biurka. - Nie warto marnować kawy. – odrzekł nieznajomy. Stałam jak wryta i nie mogłam wydusić z siebie nawet słowa. Wiedziałam doskonale, że ten kubek to sprawka nieznajomego, albo znajomego z mojego snu. - Jak ty to zrobiłeś? – wydusiłam w końcu. - Nie wiesz? Ty tez tak umiesz, albo przynajmniej umiałaś kiedyś… - Nie przypominam sobie i przestań wyprawiać jakieś głupie iluzje w moim biurze. A jeśli masz zamiar dalej to robić to wyjdź. Nie znam cię i nie wiem czego chcesz. - Znasz mnie i to bardzo dobrze. – odpowiedział czułem głosem nieznajomy. - Posłuchaj musiałeś mnie z kimś pomylić, ja nigdy w życiu cię nie widziałam, nawet na żadnej imprezie, ani w pracy, bo chyba tutaj nie pracujesz??? - Jeszcze nie, ale wszystko się da załatwić. - Wyjdź, albo wezwę ochronę. – powiedziałam w końcu. Coś jednak ciągnęło mnie do przystojniaka, musiałam to jednak powstrzymywać i to bardzo, bo uczucie przyciągania było ogromne. - I tak by mi nic nie zrobili, ale wyjdę. Nie myśl sobie jednak, że mnie już nie zobaczysz, bo w tym momencie się grubo mylisz Elizo. Po tych słowach otworzył drzwi i przeszedł korytarzem do windy. Widziałam jak szedł, był zdecydowany i nie skrępowany tym, że oglądają się za nim wszystkie dziewczyny z pracy. Gdy wszedł do windy, zobaczyłam, że patrzy tylko na mnie. Uśmiechnął się złośliwie, machnął ręką i zniknął za zamykającymi się drzwiami. Przez chwilę nie mogłam się otrząsnąć. Zamknęłam drzwi i usiadłam przy biurku, popijając kawę. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi, a po chwili ukazała się w nich moja wspólniczka z pracy. - Cześć Eli, możesz mi powiedzieć kim był ten przystojniak? Znasz go? Może będziemy zajmować się jego akcjami? – zadawała pytania Weronika. - Zrezygnował z inwestowania na giełdzie… i nie wiem kto to jest. - Jejku, jaki on był przystojny. Jak przechodził to myślałam, że wszystkie dziewczyny się na niego rzucą. - Ja też tak myślałam, a teraz skończmy ten temat i bierzmy się za robotę. Bo chyba coś mamy do zrobienia na dzisiaj. – odpowiedziałam, bo chciałam zapomnieć o tym co się wydarzyło. Miałam nadzieję, że mi się uda, ale nic z tego. Nawet praca nie potrafiła pochłonąć mnie do reszty. Byłam trochę zamyślona i rozproszona, a w niektórych momentach łapałam się na tym, że o nim myślę. Szybko jednak odsuwałam to w zakamarki mojej głowy i wracałam do pracy. Wracając do domu postanowiłam udać się do pobliskiego pubu na lampkę wina. Spotkałam tam Dominikę, zresztą nie było to dla mnie zaskoczeniem, bo ona tam ciągle przesiadywała. - Hej, jak tam w pracy? - Dziwnie, wiesz… - zaczęłam, ale Doma przerwała mi mówiąc – Ty nawet nie wyobrażasz sobie jaki przystojny barman tu pracuje. Jest cudowny. - Na dzisiaj mam już dość przystojnych mężczyzn. – odpowiedziałam i popijałam wino. Dominika świetnie się bawiła, na Sali z naszymi znajomymi, a ja siedziałam i przyglądałam się stojącym na półkach butelkom z alkoholem. Nagle jedna z nich uniosła się lekko w powietrzu, tak, że tylko ja to zauważyłam. Przypomniałam sobie poranną kawę i zaczęłam rozglądać się po sali, ale nigdzie nie zauważyłam kogoś podejrzanego. Odkręciłam się w stronę baru i zobaczyłam nieznajomego, który nawiedził tego ranka moje biuro. - A nie mówiłem, że tak łatwo się mnie nie pozbędziesz? - Czego ty ode mnie chcesz? Co ja ci takiego zrobiłam? – zadałam pytania i znowu poczułam dziwną siłę przyciągania w stronę przystojniaka. – Kim ty właściwie jesteś? - Mam na imię Ernest, a kim jestem, to ty już doskonale to wiesz, Elizo. - Skąd znasz moje imię? - Ja je znam od wieków, od wieków jest w moim sercu tylko jedno imię – Eliza. - Jesteś chory i powinieneś się leczyć. – odrzekłam i wyszłam z pubu. Kierowałam się w stronę domu, bo nie miałam ochoty na więcej przygód tego dnia. Myślałam o tym co powiedział Ernest, o tym, że ja doskonale wiem kim jest. Jedyna rzecz jaka przychodziła mi do głowy to wampir z mojego snu, ale to było zbyt nieprawdopodobne. Zastanawiała mnie także ta dziwna siła przyciągania, to było dość silne uczucie, które żeby powstrzymać musiałam w to włożyć dużo wysiłku. Tej nocy nie mogłam zasnąć. Śnił mi się znowu dziwny nieznajomy. Tym razem oboje spacerowaliśmy po pięknym ogrodzie, pełnym białych róż. Nie przypominam sobie bym znała to miejsce wcześniej, ale cieszyłam się, że to nie był jeden z moich koszmarów, które miałam poprzedniej nocy. Obudził mnie dzwoniący jak oszalały budzik. Zerwałam się na równe nogi i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i położyłam szczoteczkę na zlewie, spojrzałam się na nią i pomyślałam, że fajnie by było, gdyby znalazła się ponownie na swoim miejscy. Wtedy mały przedmiot zaczął się z lekka unosić i zatrzymał się w kubeczku. Nie wiedziałam co robić. Byłam święcie przekonana, że to sprawka mojego natarczywego nieznajomego, ale gdy weszłam do kuchni i pomyślałam o tym, by nastawić wodę i przyszykować sobie kawę, wtedy rzeczy kuchenne jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęły robić to co im rozkazałam Czajnik sam przefrunął do kranu i nalał wody, a kawa za pomocą łyżeczki nasypała się do szklanki. „To niemożliwe” – szepnęłam sama do siebie. - Co jest niemożliwe? – zapytała Dominika, wchodząc do kuchni. - Nic, nie ważne – odpowiedziałam zmieszana i wzięłam do ręki czajnik, w którym zagotowała się woda. - Ja idę do łazienki,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych