Wróć do katalogu

Pater Noster - rozdział II

trochę się rozpędziłam :) Zapraszam do lektury!

Avaritia, opublikowano , 9 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

{b}Rozdział II {/b}

W praskim ratuszu panowała przerażająca cisza. Urzędnicy bez słowa patrzyli na ciała swoich przyjaciół – zakrwawione, powyginane w pośmiertnych konwulsjach. Obok nich, oblane szkarłatem, leżały zwłoki mieszczan. Niemiec powoli odzyskiwał przytomność. Mroczki przed oczami zaczęły znikać, ustępując miejsca makabrycznemu widokowi. Cała sala główna ratusza zasiana była trupami. Z trudem podniósł się z posadzki i oparł o najbliższą ścianę. Jego przerywany oddech był jedynym dźwiękiem, jaki dało się słyszeć w ratuszu. Bał się cokolwiek powiedzieć. Czuł gorące łzy palące mu policzki, gdy patrzył na ciała zamordowanych. Zachciało mu się wymiotować. Drżącą dłonią przesłonił usta i opadł z powrotem na ziemię, dysząc ciężko. -Muszę stąd wyjść – wybełkotał słabym głosem. Żaden z urzędników nie zareagował. Niemiec ostatkiem sił uniósł się na rękach i wypełzł z sali głównej, tracąc przytomność po raz drugi zaraz za drzwiami.

* * *

Alena przytuliła do serca Andrzeja. Dziecko było głodne i przemarznięte, ale dziewczyna podjęła decyzję, że muszą kontynuować wędrówkę. Do zmroku chciała dojść jak najdalej od Pragi, aby nikomu nie udało się ich złapać. Wiedziała, że ojciec nie żyje. Gdy się z nią żegnał, w jego oczach ujrzała śmierć. Nie miała sił na to, aby próbować go zatrzymać. Zdawała sobie sprawę z tego, że chciał ją pomścić. Nie pomagały tłumaczenia, że już wybaczyła swemu oprawcy. Ojciec najwyraźniej chciał zginąć. -Aleno, dlaczego ojciec nie wróci? - zapytał Henryk, owijając się szczelniej płaszczem. Dziewczyna przystanęła. -Ojciec poprosił mnie, abym wam nie mówiła, dokąd się udał. Ale obiecuję wam, że kiedyś się z nim spotkamy. Henryk widocznie zrozumiał, co siostra miała na myśli, bo zamilkł na dłuższą chwilę, a potem zaczął płakać. -Nie płacz – pocieszała go Alena, choć i jej łzy cisnęły się do oczu – wiesz dobrze, że tak będzie lepiej dla nas i dla niego. Musimy iść... Powoli zaczynało się ściemniać. Słońce chowało się za horyzontem, ginęło pomiędzy złotymi liśćmi drzew i kłosami nieskoszonego zboża. Alena wzniosła wzrok ku górze. Pojawiały się pierwsze gwiazdy, które – wespół z Księżycem – słabo oświetlały drogę. Ścieżka prowadziła w stronę lasu. Dziewczyna mimowolnie wzdrygnęła się. Wspomnienia sprzed dwóch lat wróciły, uderzając ją obuchem. Poczuła obezwładniający ją strach i gwałtownie zatrzymała się. Jej rodzeństwo także bało się wejścia do lasu – wszystkie dzieci były blade jak papier. -Czy możemy iść inną drogą? - jęknął Adam, rozglądając się z niepokojem. Alena pokręciła głową. -Musimy przejść przez ten las. Nie ma innej drogi. -A jeżeli ktoś znów na nas napadnie? - dziecko było przerażone. -Nie bój się – powiedziała Alena, choć tak naprawdę bardziej chciała uspokoić siebie, aniżeli rodzeństwo. - Mam przy sobie broń, na pewno sobie poradzimy. Chłopcy na wieść o broni rozchmurzyli się nieco, natomiast dwie młodsze dziewczynki złapały się za ręce i popatrzyły po sobie z niepewnością. -Spokojnie – Alena wyciągnęła z tobołka niewielki sztylet z prostą rękojeścią. Schowała go w połach płaszcza i pocałowała Andrzeja w czoło – dziecko, przewieszone przez jej ramię w zwojach materiału, spało spokojnie, zmęczone podróżą. -Chodźmy więc. Las nie jest taki gęsty, Księżyc oświetli nam drogę. Już niedługo będzie po wszystkim – powiedziała, nieco raźniej niż poprzednio. - Tym razem na pewno nic nam się nie stanie. Dzieci, zachęcone przez siostrę, złapały się za ręce i w rządku przestąpiły przez granicę lasu. Okolica wydawała się być spokojniejsza niż ta sprzed dwóch lat. Sowy pohukiwały cicho, jakby rozmawiały w tylko sobie znanym języku. Szelest liści pod nogami, choć dalej straszny, działał na dzieci uspokajająco. Henryk raz po raz oglądał się, chcąc upewnić się, czy nikt za nimi nie idzie, ale Alena skarciła go za to twierdząc, że przez niego wydaje jej się, że rzeczywiście ktoś depcze im po piętach. -Przepraszam – wybąkał chłopiec, jednak kolejny raz odwrócił się. -Henryk! -Coś za nami jest. Alena gwałtownie odwróciła się. Faktycznie, w półmroku mogła dostrzec niewyraźne kontury postaci, która zbliżała się do nich szybkim krokiem. Dziewczyna wiedziała, że nie ma szans na ucieczkę, więc chwyciła nóż i kazała rodzeństwu stanąć za sobą. Mały Andrzej obudził się,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych