Wróć do katalogu

Pettigrew zdradza Potterów

Jest to krótkie opowiadanie które opowiada co się działo na drugim planie przygód młodego czarodzieja Harry'ego Pottera powieści J.K. Rowling. Są to sceny wspomniane w książce ale nie opisane. Mam nadzieje, że spodoba się temu kto czytał Pottera

Montez, opublikowano , 6 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Światła reflektorów oślepiały Glizdogona, gdy ten próbował przejść na drugą stronę drogi. Padała mała mżawka, a samochody jeden za drugim mknęły przed siebie jak mrówki, ale skulony człeczyna bez zastanawianie zrobił pierwszy krok na czarną taflę mokrej jezdni, o mało co nie zostając potrącony przez jadące auto, którego kierowca nacisnął kilkakrotnie klakson na swojej kierownicy, krzycząc za Glizdogonem, ale ten tylko z obojętnością w oczach machnął ręką, w stronę wrzeszczącego kierowcy.

Oszołomiony i przemoczony do suchej nitki kroczył przed siebie, omijając i nie raz wpadając na idących z przeciwka przechodniów, którzy pod parasolami próbowali skryć się przed padającym już coraz bardziej wzmacniającym się deszczem.

Zatrzymał się raptownie, gdy dostrzegł, że przy najbliższej latarni ulicznej stoi dwóch barczystych mężczyzn w pelerynach, jeden trzymał przy boku parasol, ale go nie miał zamiaru użyć, z ich szat tak jak i Glizdogona ściekała jak z wodospadu woda.

- Co ty robisz, Glizdek - powiedział Peter sam do siebie, i już miał się cofnąć, ale jeden z mężczyzn w pelerynach dostrzegł go.

Podbiegł dość szybko do Glizdogona wraz ze swoich współtowarzyszem patrząc się dziwnie w jego wodniste-niebieskie oczy.

- Chciałeś dać dyla, co? - zapytał nieco niższy do kolegi śmierciożerca o słomianych włosach. - Czarny Pan czeka na ciebie.

Glizdogon zatrząsł się patrząc jakby spod łba na obu śmierciożerców, ale tak na prawdę, to zerkał na nich przestraszonym wzrokiem.

- Ależ skąd panowie, jak tylko... - zaczął Glizdogon uśmiechając się głupkowato do swoich rozmówców.

Nagle jeden z mężczyzn złapał go bez ostrzeżenia za ramię i obrócił się w miejscu. Glizdogon poczuł, jak uścisk na jego ramieniu wzmaga się, a nogi odrywają się od podłoża. Następnie uderzył stopami w twardy grunt, stwierdzając po chwili, że ma zamknięte oczy, szybko je otworzył, a jego przedtem trzęsące się ciało teraz ledwo utrzymywało się na krótkich nogach. Stali na zupełnie innej ulicy twarzą do bocznej alejki między obuwniczym, a sklepem z damską bielizną. Uliczka była mroczna, deszcz przestał padać.

Chwilę po nich zmaterializował się drugi ze śmierciożerców, a potem obaj za oba ramiona Glizdogona wciągnęli go w głąb uliczki, gdzie napotkali trzech innych śmierciożerców również w czarnych płaszczach, tu w ciemnościach płaszcze śmierciożerców przypominały smołę.

- Czarny Pan? - zapytał wyższy śmierciożerca o czarnych ulizanych włosach, który ściskał prawe ramię Glizdogona.

- Czeka - powiedział inny nieco pulchny mężczyzna, oparty o ścianę sklepu z damską bielizną.

Na pierwszy rzut…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych