Phropecy ( Proroctwo )
Uczucia, czym są? Jest to krótkie opowiadanie, w którym uczucia są spersonifikowane w sposób bardzo dosłowny. Zresztą... zapraszam do przeczytania :) nie obrażę się na komentarze pełne krytyki i słabe oceny. ważne jest dla mnie to, co muszę poprawić
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Ciemna szata nocy spowiła świat. Zawisła ona nad ziemią przytłaczając ją, depcząc każdy jej atom. Masa zgniłego powietrza stanęła w miejscu i zaczęła gęstnieć i spływać mazią po szarych kamienicach, tłoczących się w kolejce blokowiskach, by następnie wpłynąć na zaśmiecone chodniki i popękane ulice. Pochłaniała wszystko co stanęło jej na drodze, martwe gołębie, zmiażdżone, rozpłaszczone na gorącej jeszcze jezdni przez samochody, śpiących gdzieś w uliczkach ćpunów, pijaków, rozwijające się pąki kwiatów. Pochłaniała wszystkie barwy i kolory, zostawiając za sobą tylko czarno-biały obraz jak na starych zdjęciach rozsypanych gdzieś w babcinej szufladzie, pełnej kurzu i niespełnionych marzeń. Tak co wieczór maź goniła resztki dnia. Przepędzała, płoszyła chowając jego ostatnie promienie w pustych butelkach, dziurach starych drzwi, okien, piwnicach pełnych tajemnic, wypchanych pamiątkami lat dziecinnych, beztroskich i szczęśliwych. Jeśli ten zaś nie zdążył dobrze uciec, dobrze się schować, noc wraz z trupim powietrzem dusiły go, przywiązywały siłą do elektrycznego krzesła i zadawały tak ciężkie kary, jakie tylko pojawiają się w naszych najgorszych marach nocnych. Te wrzaski i łzy dnia budziły Cierpienie. Dzięki temu stawało się ono potężniejsze, dusiło, tak że brakowało aż oddechu. Zamykałeś się wtedy w pustym pokoju, w pustych czterech ścianach i śledziłeś cienie na szarej ścianie odliczając kolejne bezdźwięczne sekundy. Jedna, druga, trzecia, tik-tak, tik-tak, ty zatrzymywałeś się, walczyłeś z czasem, a życie płynęło dalej gdzieś za oknami twojego pokoju. Każdego wieczoru to Rozpacz misternie tkał swą sieć by złapać w nią cichego i nieśmiałego motyla- Nadzieję. Zdrada natomiast, czyhała w pustych kieliszkach na Miłość, by jak co wieczór zabawić się jej uczuciami wraz z Lękiem, by zabrać jej ostatnie tchnienie. I tak była ona już praktycznie na wyczerpaniu, przereklamowana, oschła i bezimienna. Strach jak zwykle towarzyszył Agresji. Spędzał z nią właściwie każdy wieczór przemierzając kolejne uliczki i szukając swoich potencjalnych kandydatów do zabaw. W tym świecie nie istniało już dobro. Każda minuta, każda sekunda była dla mieszkańców Ziemi złudna. Starali się oni szukać czegoś, co bym im pomogło odnaleźć... ale to tylko niektórzy, Ci co to pamiętali „lepsze czasy”.
Nikczemność przechadzał się tego wieczoru ulicami. Rozglądał się dokoła, może wypatrując Innych, może swojego rodzeństwa, kogoś z Uczuć. Innych, czyli mieszkańców planety, którą rządziły Uczucia. Były to dzieci Naiwności. To ona ich stworzyła, oczywiście tylko i wyłącznie dla swojej zabawy. Wodziła ich za nosy, narzucała na ich zasłonę skradzioną z szuflad Nadziei, igrała z ich losem, który praktycznie jej nie obchodził. Wiele razy doprowadzała do wojen, krwawych bitew. Cieszyło to też i inne uczucia- tylko te stojące po stronie tych, zwanych antypatycznymi. Warto wtrącić, iż Uczucia były czymś w rodzaju Bogów, rządziły światem, ustalały zasady gry. Niegdyś zgodne, dziś walczące ze sobą, przeciwko samemu sobie o siebie. Wszystko przez Innych, to oni nauczyli ich tego wszystkiego, przeklął w myślach Nikczemność. Kiedyś to dobre Uczucia rządziły na świecie. Na czele stała Pokora, a reszta korzyła się przed jej światłością. Miłość z dnia na dzień rosła w siłę, Radość tłoczyła się w każdym zakamarku, Nadzieja pokrzepiała wszystkich i obejmowała swym czułym ramieniem, sprawiając dzień jutrzejszy ciepłym i pozytywniejszym. Pięknie było wtedy na Ziemi. Głuchy wiatr buchnął w twarz Nikczemności. Zakaszlnął cicho, kiedy spaliny, dym i smród odpadków trafiły do jego płuc drażniąc je, drapiąc, wbijając swe ostre pazury w płuca i rozszarpując je na strzępy. Zniesmaczony splunął na chodnik. Nagle stanął przed jedną ze starych kamienic i spojrzał w okno, gdzie jeszcze…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil poisonheart
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…