Wróć do katalogu

Pięć Domen: Opowiadania - Przyjaciel: cz. 9

Sojusze, układy i inne dyplomatyczne gierki

MKP, opublikowano , 10 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

– Co widzisz, Olbrat? – spytał towarzysza zakamuflowany telmiański jeździec, podczas gdy drugi ze zwiadu spoglądał na przełęcz Iwry poprzez lemachiański wynalazek zwany lunetą.

– Cicho! Daj ich zliczyć, Il! – Olbrat zganił nadpobudliwego kolegę i odtrącił jego rękę sięgającą po wizjer.

Obaj leżeli na niewysokim pagórku wpasowani idealnie w trawiaste, stepowe otoczenie. Wytresowane konie stały spokojnie, ukryte w gęstych leszczynach.

– Będzie ich jakieś… – pocmokał zwiadowca z lunetą. – Kilka setek, trochę ciężkiego sprzętu też jest. Dopiero się zbierają – wywnioskował i odsunął od oka polerowane szkło osadzone w podłużnym drewnianym wizjerze.

– Pokaż! – Il wyszarpał mu ustrojstwo i szybko spojrzał przez szkiełko. – Sungard jak nic coś knuje, ale zaraz… Nie widzę tych pasiastych potworów.

– Może Wulkirzy jeszcze nie dotarli: zwykła konnica jedzie szybciej. Zresztą i tak mamy po co przyjechalim. Chodź, Il – Olbrat klepnął młodzika w plecy – wracamy zameldować.

****************************************************************************

– Zatem, diuku Lindenie… – przemówiła Hrabina po tym, jak cała rada wraz z obecnym ambasadorem Nuratem Zemirem wysłuchała raportu zwierzchnika sił zbrojnych. – Wszystko, o czym mówił kadi to prawda – stwierdziła, przykrywając usta wachlarzem.

– Niestety tak, hrabino Kadmantel – oświadczył Linden i spochmurniał, a mocne rysy na zeszpeconej paskudną blizną twarzy, dodawały mu jeszcze więcej powagi. Nawet kalcytowe kanefory otaczające stół w kształcie podkowy sprawiały wrażenie poruszonych.

– Jeśli panie i panowie pozwolą – podjął kadi Zemnir. – Przejdźmy do celu mojej wizyty: nie chciałbym nadużywać gościny hrabiny Kadmantel.

– Proszę się nie przejmować takimi drobnostkami, kadi – zatrzepotała zalotnie rzęsami zza turkusowego wachlarza.

– Tak, do meritum, ambasadorze – sapnął niespodziewanie król, który był nadzwyczaj pobudzony i do tego trzeźwy.

Ambasador Nurat zwinął pożółkły pergamin i rozpoczął od wstępu historycznego, co oczywiście nie sprzyjało skupieniu.

– Pewnie znowu mu cyrulik nawsadzał, że jak nie przestanie chlać, to nie dożyje czterdziestej wiosny. Zobacz, Arczi, jak mu się ręce trzęsą – wysyczała hrabina do diuka Artwella, który otaksował króla wzrokiem i zrobił wredny uśmiech.

– Proszę spojrzeć, jak mu oczy krwią podeszły, hrabino… Oj chcą te oczy gorzałki, chcą.

Kadi Nurat w końcu dotarł do oświadczenia zarządczyni Watenfel, Adalin Hert.

– Zatem, powołując się na podpisane traktaty o wzajemnej obronie, Mas-Tanas Hert prosi o wsparcie militarne przy odparciu agresora i wzywa Księstwo Telmonton do obrony granic republiki Belantres. – Zakończył przemówienie, zwinął dokument i schował go do skórzanego tubusu.

– Czyli reasumując… – odezwał się diuk Linden, przerywając ciszę, która nastała. – Rządczyni Watenfel prosi nas o niesprowokowany atak na siły cesarstwa zgromadzone na przełęczy Iwry?

– Wojska Sungardu najpewniej niebawem przekroczą rzekę, naruszając granice waszego sojusznika. To chyba można uznać za prowokację, czyż nie?

– Ambasadorze – inicjatywę przejęła Hrabina – nie uważa pan, iż reakcja Mas-Tanas Hert jest mocno na wyrost? Rozumiem troskę o naród, ale wpierw należy użyć własnych sił, nim powoła się na zobowiązania i układy; tym bardziej, iż wojska przy Iwrze są jeszcze w rozsypce.

– Hrabino, moja Pani pragnie zapobiec rzezi na ludności osiadłej pomiędzy Watenfel a Baskirem. Niestety przy zagrożeniu atakiem od strony gór, oddziały Białych Kruków nie mogą opuścić walońskiej stolicy i jej przedmieść.

– Dlatego Belantres chce przenieść rzeź na nasze ziemie! – oburzył się diuk Artwell.

– Z całym szacunkiem, to na pewno nie jest intencją mojej Pani.

– A co na to reszta rady Mass-Tanas? – spytała Matka Sanik, mierząc kadi Zemnira przenikliwym spojrzeniem.

Miała nadzieję, iż zdradzi go mowa ciała. Niestety ambasador przez lata bronił interesów kolonii w Taledark, gdzie udoskonalił sztukę niebywałej powściągliwości emocjonalnej: w belantrejskiej stolicy musiał być odporny na prowokacje zarówno werbalne, jak i astralne.

– Rada jest jednogłośna: Mas-Tanas Hert, pozostaje w ciągłym kontakcie z sojuszem Pięciu Wież – odpowiedział natychmiast kadi. Nie towarzyszyły temu żadne emocje, tym samym upodabniając go do lemachiańskiego automatu, który odpowiada na pytania po wrzuceniu srebrnej darcji.

– Ambasadorze, diukowie, Hrabino, Matko Sainik. – Głos zabrał niewysoki diuk Halendor, który jak zwykle z dumą prezentował kolorowe, barwione pióra wetknięte w elegancki kapelusz z zakrzywionym rondem i

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych