Wróć do katalogu

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 19

Teraz to prawda, przyrzekam!

MKP, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

***Bawełnę uprawiano prawie na całym południu Sungardu, wzdłuż północnych zboczy Mor-Galen. Stanowiła ona jeden z głównych towarów eksportowych Centralnego Cesarstwa, gdyż materiał ten był relatywnie tani i o wiele przyjemniejszy dla skóry od pospolitej wełny.***

************

– Holi otwórz, proszę! Ile razy mam przepraszać!?

– Skąd mam wiedzieć, że teraz też nie kłamiesz!? – Co!? – wykrzyczała Ichti. Pukanie ustało.

– A jak obiecam, że powiem prawdę, nie ważne jak straszna będzie, to mnie wpuścisz? – zapytał spokojnie Wilfred, próbując podejrzeć przez dziurkę od klucza, co dzieje się po drugiej stronie.

Księżniczka zeskoczyła z łóżka i cichutko, krok po kroku, szerokim łukiem podeszła do drzwi sypialni. Wiedziała, że brat podsłuchuje, więc przyłożyła usta do zamka i wyszeptała:

– Nigdy cię nie wpuszczę oszuście.

– Siostro odpuść już, proszę… – wyjęczał. Holi stłumiła chichot.

– Jak przyrzekniesz…

– Przyrzekam! – odpowiedział w ciemno.

– Na życie Lejli! – dodała, wietrząc podstęp. – Przyrzeknij na jej życie i zdrowie, że tym razem powiesz prawdę! – Była pewna, że Wilfred nie narazi zdrowia czarodziejki, nawet jeśli nie wierzył w takie zabobony.

Zza drzwi dobiegło nerwowe zgrzytanie zębów i stukot palców o framugę.

– Mocne słowa – skomentował Cesarz, nadal bijąc się z myślami. – Chyba nie mam wyjścia. Przyrzekam!

Usłyszał trzask zamka: drzwi stanęły otworem. Powoli wszedł do sypialni jak do groty miniaturowego smoka. Młoda księżniczka nerwowo szczotkowała włosy przy toaletce, posyłając mu z lustra wrogie spojrzenie.

– Słucham cię Wiluś – oznajmiła oschle. Wilfried przysiadł na łóżku za jej plecami i zaczął przywoływać zdarzenia z tamtego tragicznego dnia.

– Widzisz, nasza siostra miała wyjątkowe zdolności. – Dziewczynka przerwała szczotkowanie i odwróciła w stronę brata.

– Tylko bez bajek! – przymrużyła oczy i zmarszczyła czoło, próbując przybrać groźną minę.

– To prawda! – zarzekł się. – Gdy była, mniej więcej w twoim wieku, zaczęła przejawiać związanie z astrą. To był szok dla rodziców: od pokoleń, w obu rodzinach, nie zanotowano żadnego takiego przypadku. – Holi zeszła z krzesełka i usiadła bratu na kolanach, a uraza ustąpiła miejsca ciekawości.

– Tija jest czarodziejką? Co potrafi? – pytała podekscytowana Ichti.

– Dojdziemy do tego – uśmiechnął się Wilfred i kontynuował: – Z wiekiem jej moc rosła i coraz częściej, w przypływie emocji, traciła nad sobą kontrolę, doprowadzając do wypadków. Mama poprosiła gildię Astrologów, żeby nauczyli siostrę kontroli, jednak po kilku miesiącach spędzonych na ćwiczeniach, Diasir odprowadził Tiję do pałacu. Podsłuchałem wtedy, jak rozmawiał z mamą. Wspominał, że siostra ma moce metamagiczne i nie są w stanie jej tutaj pomóc. Polecił zabrać Tiję do Batismanur i porozmawiać z mistrzem Hartiganem Gladinem, znanym Metamagiem z Belantres.

– Co to są zdolności metamagiczne? – spytała zaciekawiona Holi.

– Lejla pewnie by to lepiej wytłumaczyła, ale z tego co zrozumiałem, metamagia to zdolność do przemiany astry z jednej domeny w drugą, przychylną aurze czarodzieja. Zapamiętałem jeszcze, że jest to bardzo niebezpieczne zarówno dla maga, jak i jego otoczenia.

– O kurczę, musiało być jej ciężko… biedactwo – westchnęła Holi.

– Było. Pamiętam, że przez długi czas miała zakaz opuszczania swojej komnaty, ale Mama była zdeterminowana, żeby jej pomóc i w krótkim czasie zorganizowała audiencję z Hartiganem...

*********************************************************

– Tija? – Ciepły szept przemknął pomiędzy trzaskami pędzącego powozu, ale nie dotarł do adresata.

– Tijanoro córciu, wszystko w porządku? – powtórzyła Królowa Felte, tym razem donioślej.

– Aaa, tak mamo, przepraszam, zapatrzyłam się – Tija wymusiła uśmiech, uwydatniając krwistoczerwone usta, które mocno kontrastowały z jej bladą cerą i ciemną, aksamitną suknią.

– Nie martw się kochanie, wszystko będzie dobrze. Mistrz Hartingan na pewno nam pomoże. – Królowa chwyciła pierworodną za zimną, filigranową dłoń.

Dziewczyna wyszarpała ją jak rażona prądem.

– ŁŻESZ! – warknęła nienaturalnie, a jej oczy podeszły purpurą. – Przepraszam – dodała natychmiast, już normalnie i zacisnęła pięści, zalewając się łzami.

– Nic się nie stało.

– Nie mamo, jest ze mną coraz gorzej, czuję to. Coraz częściej tracę kontrolę. – Na podłogę spadły słone krople frustracji i gniewu.

– No już, dosyć tych smętnych myśli – Felte przysiadła się obok córki i pochwyciła jej policzki. – Spójrz mi w twarz – nakazała. Tijanor posłuchała. Oczy królowej były zmęczone, ale nadal piękne i pełne miłości.

– Twoja moc jest wielka i przytłoczyłaby niejednego dorosłego, ale ty jesteś Tarresówną! – Felte uderzyła się dumnie w mostek. – I żadna magia nie będzie ci dyktować warunków, zrozumiano! – Tija uśmiechnęła się i wytarła policzki.

– Tak jest, madame Mamo! – odmeldowała.

– No! Z takim nastawieniem damy radę – królowa sięgnęła w dekolt osłonięty chustą oraz fragmentem bawełnianego płaszcza. Spomiędzy wydatnych piersi wyciągnęła medalion z osadzonym, dużym, szkarłatnym kamieniem.

– Chciałabym, żebyś to wzięła – zdjęła wisiorek i założyła córce na szyję.

– Co to jest? – Tija spojrzała na błyszczącą duszę zamkniętą w krysztale.

– To sulfiryt: potężny magiczny minerał, który gromadzi czerwoną astrę, tę, która jest w tobie. – Tija pośpiesznie ściągnęła medalik.

– Nie chcę go! – oddała błyskotkę Felte i odwróciła wzrok. Łzy ponownie zawisły na podbródku.

Królowa spokojnie wyłożyła wisiorek na dłoni.

– Spójrz na niego. – Księżniczka niechętnie posłuchała. – On więzi w sobie gniew i zmienia go w piękne światło. Ty będziesz taka, jak ten kryształ: ujarzmisz gniew i zaświecisz niczym pochodnia, pośród zziębniętych serc spragnionych otuchy.

– Kocham cię mamo – Tija rzuciła się mamie na szyję.

– Ja ciebie też skarbie.

Karoca szarpnęła i stanęła w miejscu. Pod szybę podjechał jeździec i zapukał dwukrotnie. Królowa uchyliła małe okienko.

– Coś się stało rycerzu?

– Zator na strumieniu pani. Powalony powóz zablokował przejazd.

***********************************************************************

– Czyli z tą zasadzką to była prawda? – spytała przytłumionym, drgającym głosikiem Holi i zagarnęła jedną z poduszek wyłożonych na posłaniu.

– Tak, nie lubię kłamać, więc ograniczam łgarstwo do niezbędnego minimum – oświadczył Wilfred. Holi chciała mu wytknąć, że w ogóle nie powinien tego robić, ale przypominała sobie Bąbla i przełknęła uszczypliwy komentarz.

– A teraz nie przerywaj: chce mieć to jak najszybciej za sobą. Na czym to ja... a tak.

***********************************************************************

– Pomóżcie im – rozkazała Felte. – Nie możemy dłużej opóźnić naszej wyprawy.

– Tak Pani – przytaknął Cesarski konny i odjechał.

Coś ze świstem przemknęło obok okna.

– Wyciągać wszystkie kosztowności, ale już! – Zadudnił nieznajomy męski głos – daleko, ale wyraźnie. Felte zmroziło krew w żyłach.

– Poczekaj w wozie – nakazała córce.

– Mamo, ale…

– Poczekaj, powiedziałam! – Z tym tonem nie było dyskusji. Tija skuliła się w kącie karety. Królowa wyjrzała przez uchylone drzwi. Oruńscy miecznicy stali nieruchomo, a po przeciwnej stronie strumienia błyskały kusze wycelowane w ich stronę.

– Mamo…?

– Ćśśś – Felte uciszyła córkę i przymknęła drzwi.

– Posłuchaj mnie uważnie, nie będę cię…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych