Wróć do katalogu

Pięć Domen: Tom 1 - Światło Północy: cz. 61

SOJUSZ Z KONIECZNOŚCI

MKP, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Matka Karevis mając świadomość, że przed nią nie lada wyzwanie, szybkim krokiem zbliżała się do telmiańskiego ratusza.

Pomimo iż Balatan był synem Rupiona Młodszego, z którym Milena miała dobre stosunki, w niczym nie przypominał on swojego ojca, nie wspominając już o rozsądnym dziadku. Jako jedynak urodzony w bogatej rodzinie, od dziecka był rozpieszczany a po śmierci matki, ojciec za wszelką cenę chciał mu wynagrodzić stratę, spełniając każdą jego zachciankę, co – jak można się domyślić – nie wpłynęło dobrze na charakter młodego chłopca. Garnefor wyrósł na roszczeniowego, próżnego mężczyznę, bez szacunku do innych: uważał, że jest wyjątkowy i wszystko mu się należy. Nic, więc dziwnego, iż objąwszy urząd burmistrza po śmierci ojca, otoczony przez fałszywych doradców, zatracił się w hedonizmie. Niemniej jednak Milena musiała znaleźć sposób, aby przekonać go do współpracy.

Wkrótce stanęła przed wejściem do budynku będącego siedzibą gubernatora. Zadbane, połyskujące kolumnady ratusza, olśniewały gości przepychem zdobień a wimperga wykuta nad mosiężnymi wrotami, witała przybyszy setką, pogodnych, marmurowych twarzy.

To wszystko Musiało kosztować fortunę, pomyślała Matka Karevis i wbiła palec w nieskazitelną powierzchnię jednej z kolumn, żłobiąc w niej głęboką rysę. Marmur pokruszył się jak wyschnięta drożdżówka, a zadowolona Milena stanęła na pierwszym stopniu wypolerowanych, jaśniejących schodów. Chwilę później wyszła naprzeciw dwóm strażnikom, którzy na jej widok stanęli na baczność i poprawili kaski.

Nawet jeśli Matka Karevis niezbyt często pokazywała się poza murami klasztoru, to w mieście była bardzo rozpoznawalna i powszechnie szanowana; głównie ze względu na darmowe usługi medyczne dla biedniejszej ludności. Serca arystokracji natomiast, podbiła dystrybucją pędzonej, według własnej receptury, nalewki, która ze względu na swoje niezliczone właściwości zdrowotne wypisane na etykiecie, zyskała aprobatę nawet najbardziej wymagających podniebień.

Strażnicy bez sprzeciwu wpuścili Milenę do rezydencji gubernatora. Nim przekroczyła próg, wytarła jednemu plamę w kunsztownym napierśniku, a drugiemu kazała ucałować córkę. Idąc wzdłuż, za długiego w jej odczuciu, korytarza, podziwiała portrety miłościwie panującego Balatana Garnefora Pierwszego. Złoto i drogie kamienie wylewały się z bogato zdobionych ram obrazów a liczne, kiczowate sceny obcowania z ludem, przyprawiały ją o ból żołądka.

Wszystkie malunki były stosunkowo nowe i przygotowane w celu ocieplenia wizerunku burmistrza, który z woli Wilfreda, po raz pierwszy od podbicia miasta, miał być wybierany w wolnych wyborach. Sam gubernator widniał na tych propagandowych płótnach, w postaci bardzo upiększonej. Malarz sporo się namęczył, ale przynajmniej zaoszczędził na farbie, wyszczuplając jego sylwetkę, pomyślała Matka Karevis i weszła do przestronnej sali, gdzie krzątała się służba.

Wysoki mężczyzna wciśnięty w gustowną liberię nakazał jej kierować się do łaźni, gdzie Balatan zażywał kąpieli. Już na samą myśl o tym, co przyjdzie jej zobaczyć, Matka poczuła wzbierające mdłości. Niestety rzeczywistość okazała się jeszcze gorsza, niż sądziła wyobraźnia: w wielkiej bali, na środku sali, Garnefor moczył swoje wielkie, obwisłe cielsko, zabawiając się z kilkoma, młodymi kurtyzanami.

Odsłaniając ostatnią kurtynę z koralików, Matka odruchowo odwróciła wzrok, jakby odraza smagnęła ją w policzek.

– Rodzice na pewno byliby z ciebie dumni, za to, że zrobiłeś z ich domu prywatny kurwidołek – skomentowała, niechętnie podchodząc bliżej.

– Oh! Kogo moje oczy widzą!…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych