Pięć Domen: Tom 2 - Wiatry Zmiany: Odcinek specjal
Gdzie bruki Marcują
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Od autora
Część dedykowana furasonormatywnej czytelniczce. Wrażliwe dusze ostrzegam, że są elementy kociego softporno:)
***
Arq stał ze założonymi rękoma oparty plecami o twardą belę: jedną ze spróchniałych podpór zadaszenia ganku zajazdu, w którym zatrzymali się razem klucznikiem Alangrasem. Ferkot zdecydował się wynająć coś w Zaułku, choć przy obecnej mocno napiętej sytuacji w mieście znalezienie czegoś poza dzielnicą Innych i tak graniczyło z cudem – jednak zawsze lepiej udawać, że miało się wybór.
Właściwie bruk zastanawiał się, co począć z wolnym czasem, kiedy Alangrans będzie próbował nawiązać połączenie z mas-tanas Hartiganem w Batismanur. Dystans, jaki dzielił ich od jednego z belantrejskich miast granicznych, mocno wykraczał poza możliwości jadeitu, ale Ferkot, jako jeden z prekursorów tej techniki komunikacji, wiedział jak porządnie dostroić kamień, żeby ten działał nawet na takie odległości. Wymagało to jednak wyciszenia astralnego pola praktycznie do zera: nikt z aurą, nawet tak lichą jak Arqa, nie mógł znajdować się blisko kamienia.
Niska bruka o płowym umaszczeniu przemknęła obok, rzucając Arqowi powłóczyste spojrzenie, które zakotwiczyła na dłużej w okolicy opiętej klapy od spodni. Przez chwilę udawała, że ogląda towary wystawione pod markizą, ale w istocie dała mężczyźnie czas, by ten powędrował wyobraźnią pod tradycyjny skórzany ataseret. Nie musiała długo czekać. Myśli bruka zaczęły odwijać ponętne ciało z przeplatanych rzemieniami pasów bydlęcej skóry i sięgać pod skrzyżowane na piersiach zdobione bandolety. Kobieta oderwała wzrok od wędzonego drobiu i spojrzała w jego stronę: tym razem pewnie i z iskrą kusicielki w drapieżnych oczach. Oblizała zalotnie górną wargę. Arq obnażył kły, zamruczał gardłowo i wypiął tors porośnięty burą sierścią: nieco miększą i jaśniejszą niż ta na kończynach czy plecach.
Bruka uśmiechnęła się i zniknęła w drzwiach pobliskiej karczmy, a jej pasiasty ogon zatańczył zapraszająco, nim zniknął za progiem wraz z całą resztą zalotnicy. Arq stał i myślał, choć sam nie wiedział czemu myśli i czemu jeszcze tu stoi.
Oderwał plecy o drewna i ruszył do szynku, ale zatrzymało go mocne pociągnięcie za futro. Obrócił się i…
Dostał po pysku.
– Świnia!
– Zazdrosna? – Wyszczerzył się w stronę Sebil okutanej w ciężki burnus.
– Nie, po prostu obrzydza mnie fakt, że spałam ze stepowcem, który leci za pierwszym lepszym zadartym ogonem.
– Czyli zazdrosna. – Podszedł powoli i przyparł Sebil do podpory. – Z braku laku każdy ogon dobry, ale jakościowy zawsze lepszy. – Wyszeptał jej do ucha i polizał po policzku.
– Chyba nawet wiem, jak wyrywasz młode kity.
– Oświeć… mnie… koteczku… – szeptał w przerwach lizania mistyczki po karku.
Jego łapa – ta nie ukryta w stalowej rękawicy – powędrowała pod burnus, zadarła ciemną sierść na udzie i ścisnął tyłek Sebil.
– Chuchasz, a one tracą przytomność.
Wyrzuciła nieco mocy, tak żeby odepchnąć bruka od siebie. Nawet go to rozbawiło.
– Znowu będą zapasy? – Strzelił z karku i z knykci. – Mogę się rozerwać, tylko ludzi kramów szkoda.
– Interes mam; do ciebie i kreta.
– To musisz poczekać – wskazał palcem piętro zajazdu – bo mistrz kret jest teraz zajęty, a twoja aura zniweczyłaby jego starania.
– Ile mu to zajmie?
– Kilka godzin, może dłużej.
– Przyjdę za kilka godzin.
Sebil zarzuciła kaptur i obróciła się plecami do Arqa. Mocny chwyt za ramię zatrzymał ją w miejscu.
– Jeśli ci kończyny miłe, to zabierzesz łapę – wywarczała, a ciemny pasiasty ogon zatańczył ostrzegawczo.
– Możemy sobie zorganizować czas. – Uśmiechnął się i objął Sebil masywnymi łapami.
– Wolałabym się zaspokoić starą śmierdzącą marchwią.
Wyrwała się uścisku i ruszyła do przodu.
***
– Nienawidzę siebie…
Westchneła i spojrzała między uda. Miękkie szarawe futro wyściełało twarde mięsnie szerokiego torsu; torsu zakończonego szyją z nadzianym na nią pyskiem i rzędami białych kłów wyszczerzonych w irytujący uśmiech satysfakcji.
– Ja tam cię lubię… – Cmoknął.
– Ssss! – prychnęła groźnie Mistyczka, wysuwają pazury.
Szponiasta łapa zawisła nad pyskiem Arqa gotowa zedrzeć mu skórę z lica.
– Naprawdę chcesz zarysować taki diament?
Schowała pazury, zeszła brukowi z bioder i legła na wątpliwej jakości narzucie siennika. Materiał pachniał mokrą sierścią zmieszaną z różnymi wydzielinami zadowolonych kochanków – niekończenie tylko tych dwojga. Bruk podparł głowę na stalowej łapie i spojrzał na Sebil z czymś na kształt fascynacji, ale ona milczała z oczami wpatrzonymi w sufit; bardzo nie chciała…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MKP
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…