Pierwsza wojna swiata
Opowieść o tym, jak dawniej wojowano.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rzeka spływała z gór do rozległej kotliny okolonej wzgórzami. Dalej po kilku progach spadała na szeroką równinę i tworzyła wielkie rozlewisko. Jego brzegi pokrywała bujna roślinność dająca schronienie licznej zwierzynie. Wzgórza na lewym brzegu były podziurawione jaskiniami. Największa z nich składała się z olbrzymiej komory i licznych korytarzy. Mieszkali w niej ludzie, których przodkowie przed laty przywędrowali tam od strony wschodzącego słońca. Ich światem był jeden brzeg rzeki w promieniu kilku dni marszu. Nigdy nie odchodzili dalej, bo mnogość roślin i zwierząt nad rozlewiskiem zapewniała im pożywienie, a jaskinia bezpieczne schronienie. Nie znali też przeciwnego brzegu, bo rzeka w kotlinie – choć nie szersza niż na rzut kamieniem – była głęboka i pełna wirów, a na rozlewisku zbyt szeroka i zabagniona, żeby się przez nią przeprawiać. Żyli w małym, ale dobrze znanym świecie i nie czuli potrzeby poszerzania go ani szukania innego. Czas jednak nie stał w miejscu i niósł nieuchronne zmiany. Któregoś dnia jeden z jaskiniowców zauważył po drugiej stronie rzeki coś dziwnego. Przycupnął pod krzakiem i wytężył wzrok. Na przeciwnym brzegu byli… ludzie. Siedzieli na kamieniach, pili wodę – odpoczywali. Potem ruszyli i zniknęli za skałami. Wtedy on pobiegł do swoich, niosąc wieść o obcych za wodą. Współplemieńcy chcieli biegnąć, żeby zobaczyć przybyszów, ale powstrzymał ich mówiąc, że już poszli. Zrobiło się zamieszanie. Padały pytania o wygląd i broń obcych, lecz on nie potrafił nic o tym powiedzieć. Powtarzał tylko, co widział. W końcu w jaskini zapanowała cisza przerywana jedynie słowami „obcy ludzie”, cicho podawanymi z ust do ust. Od tamtego dnia świat jaskiniowców zmienił się. Nigdy dotąd nawet nie umieli sobie wyobrazić innych ludzi, a tu oto ci „obcy” pojawili się tuż-tuż. Nic o nich nie wiedzieli, ale już sam fakt ich istnienia wywoływał niepokój. Bali się oddalać od jaskini i nawet dzieci nie hałasowały jak zwykle. Ten stan nie mógł trwać wiecznie, bo wkrótce zaczęło brakować jedzenia. Poszło więc kilku łowców na polowanie nad rozlewisko. Schodząc w dolinę, zauważyli dym. Podszedłszy bliżej, zobaczyli ognisko i kręcących się przy nim ludzi. Byli podobni do nich, ale drobniejszej budowy. Jaskiniowcy poczuwszy przewagę fizyczną, przestali się ukrywać. Gdy się zbliżyli, obcy chwycili za broń. Jeden z nich podbiegł kilka kroków, zamachnął się jakoś dziwnie oszczepem i rzucił. Trafił w ziemię tuż pod nogami ludzi z jaskini. W odpowiedzi któryś z nich cisnął z całej siły swoim oszczepem. Nie dorzucił nawet do połowy odległości do obcych. Widząc to, tamci podeszli bliżej, wrzeszcząc i wymachując bronią. Wtedy jaskiniowcy uciekli, zabierając obcy oszczep. Po powrocie opowiedzieli o spotkaniu i pokazali zdobyczną broń. Zademonstrowali też z jak daleka została rzucona, zaznaczając drzewo rosnące w odpowiedniej odległości od jaskini. Co silniejsi zaraz popróbowali rzutów, ale żaden z nich nie dorzucił tak daleko. Wtedy na gromadę padł strach przed nieznanym, uosobionym przez drobnych ludzi, którzy tak niewyobrażalnie daleko rzucali oszczepami. Jaskiniowcy znowu bali się odchodzić zbyt daleko i wkrótce głód zajrzał im w oczy. On przezwyciężył strach i wtedy wszyscy mężczyźni ruszyli hurmem nad rozlewisko, żeby wypędzić intruzów i odzyskać łowiska. Nad rzeką nie było nikogo. Obcy odeszli, zostawiając tylko ślad po ognisku i kilka nadpalonych kości.
Mijały lata. Świadkowie spotkania z obcymi wymierali, ale pamięć o nim żyła w ludzkich głowach i opowieściach snutych przy ognisku. Przypominał je też oszczep przechowywany w jaskini. Z czasem stał się on obiektem szacunku i nikt nie dotykał go…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Marian
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…