Pizzaman
Było, wraca, zapraszm tych co nieczytali ;-)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Pizzaman.
Sobota, chłodny, wrześniowy wieczór. Jacek Gób miał jeszcze dwa zlecenie do zrealizowania. Odpalił skuter i ruszył pod pierwszy z wskazanych adresów. Na ulicach był dziwnie duży ruch, pośpiech sprawił, że Jacek musiał niebezpiecznie manewrować skuterem między samochodami. Na pierwszych światłach skręcił w prawo i wjechał na wiadukt, stąd jeszcze raz w prawo i znalazł się wśród wieżowców nowego osiedla. Podjechał pod właściwy blok na ulicy Matki Polki i udał się na drugie piętro do mieszkania numer dziewięć. Dwa razy nacisnął przycisk dzwonka. Drzwi otwarła młoda kobieta. - Dobry wieczór Pani Ewo – powiedział radośnie - to ja, Pizzaman ! - Oj jak szybko – ucieszyła się Pani Ewa - chwileczkę wezmę portmonetkę, zaczeka Pan ? – zapytała. - Oczywiście – odparł puszczając niezręczne „oczko”. Kobieta na sekundę znikła za drzwiami. Wróciła trzymając w dłoni dwa banknoty. - Dziękuję – powiedziała odbierając pizzę – a to, dla pana - dodała serwując napiwek i puszczając równie niezręczne „oczko”. - Ma Pani jeszcze jakieś życzenia ? – spytał Jacek. - No... nie, to chyba wszystko – odpowiedziała niepewnie. - Mam na myśli Pani życie, - wyjaśnił zupełnie poważnie Jacek - Chciała by Pani coś w nim zmienić ? - Chyba nie... – odparła zupełnie zdezorientowana. - Naprawdę ? – spojrzał jej głęboko w oczy i odczytał bolesne pragnienia.
Poddała się jak każda wcześniej spotkana przez niego osoba. Ewa przy Jacku nieświadomie zwolniła jakąś blokadę, słowa tak długo chowane w duszy ujrzały światło dnia. - Może... to, żeby mój Mirek wrócił, bo pan wie on jest żołnierzem i do Iraku pojechał. A my z córką tęsknimy. I boimy się o niego. My całkiem same... Maria ojca potrzebuje, a ja też lepiej z mężem bym się czuła... Ja się naprawdę boje, on może już nie wrócić, jak o tym pomyślę... – powiedziała zakrywając twarz dłońmi. - Wierzę że to się zmieni – odparł - Coś jeszcze ? - Nie... tego tylko pragnę...
***
Ojciec Józef był zły i niewyspany. Mówiąc szczerze leczył kaca, bo wczoraj ponownie przesadził z alkoholem. Nie był już najmłodszy i coraz gorzej znosił skutki swojego nałogu. Jutrzejszy dzień będzie pracowity – pomyślał – niedziela. Już na samą myśl o prowadzeniu mszy, wyspowiadaniu kilkunastu wiernych oraz poobiednim pogrzebie robiło mu się niedobrze. Dobrze, że miał do pomocy oddelegowanego z innej parafii księdza... Poszedł do łazienki zwymiotować śniadanie. Alkohol nie pozwalał jeszcze na normalną pracę żołądka...
***
Zbliżała się 22.00. Pizzaman miał jeszcze jedno zamówienie do zrealizowania. Było bardzo ważne dla niego i miał nadzieję że wykona zamierzony plan. Dotarcie do celu zajęło mu kilka minut. Zgasił silnik skutera i jeszcze raz sprawdził zamówienie. Wyciągnął odpowiednią pizzę i dodatki. Windą wjechał na 5 piętro. Przyjeżdżał w to miejsce systematycznie od czasu kiedy starsza pani dostała wylewu i zapadła w śpiączkę. Jej mąż nie tracił czasu na gotowanie – często zamawiał pizze. W jego oczach zawsze był ten błysk nadziei. - A witam, witam Panie Jacku – przywitał go zgarbiony staruszek. - Dobry wieczór, pizzę przywiozłem. – odpowiedział oddając pizzę w ręce starszego człowieka. - Oj to dobrze, święty z pana człowiek. – odbierając przesyłkę - A dodatkowy sos czosnkowy jest ? - zapytał podejrzliwie. – po czym roześmiał się szczerze – wiem, że jest... Pan nigdy nie zapomina, nie tak jak ten drugi.. – poskarżył się przy okazji. - A co u żony, jest jakaś poprawa ? – zmienił temat Jacek. - Nic a nic. Ale ja wierzę. Wie pan, - zamyślił się na chwilę - codziennie się modlę i wiem, że Pan Bóg mnie wysłucha. – powiedział z przekonaniem. - Trzeba się modlić. Czasami tylko to daje oparcie – przytaknął Pizzaman. - Wie Pan, żyję z nią prawie pół wieku, a od blisko dwóch lat jest w śpiączce. We Wszystkich Świętych wypada nasza złota- machnął ręką - czy tam srebrna rocznica pożycia małżeńskiego. No, 50lat – rozumie pan ? - Kupię kwiaty, pójdę do szpitala i będziemy to wspólnie świętować... choć ona chyba nie do końca... - szukał odpowiedniego słowa - świadomie. - Będziecie sobie składać życzenia ? – upewnił się Jacek. - No tak, ja chcę, żeby wróciła do mnie, bo... źle mi bez niej. Nie chcę żeby spała jeszcze kolejne dwa lata... - Wiem, że Pan Bóg was wysłucha. Jestem tego pewien. - Dziękuję. – szczerze powiedział starszy pan wyciągając rękę. - Do usług. – Jacek uścisnął podaną dłoń na pożegnanie.
***
Ksiądz Józef nie potrafił zasnąć, siedział w ciemnym pokoju i upijał się po raz kolejny. Myślał o swoim życiu, o Bogu, naukach od niego płynących i wyrzeczeniach niezbędnych na drodze do zbawienia. Im dłużej nad tym zastanawiał, tym bardziej czuł się samotny i zdradzony. Nie zasnął tej nocy...
***
Późną nocą Jacek przeglądał notes z zapisem życzeń, które zebrał w sobotę. Pani Ewa, starszy pan... zapisane miał kilkanaście pozycji. Sprawdził bilans dobrych i złych uczynków tych osób. Z…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil eden
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…