Po drugiej stronie morza
Zagubiony w procesie dojrzewania
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rodzice wyjechali za chlebem do Anglii jak byłem mały. Nie chciałem jechać, ale dzieci i ryby głosu nie mają. Na początku mojej imigranckiej przygody nie było mi łatwo. Inny czas, język, obyczaje, jedzenie, nawet ruch uliczny odbywał się w drugą stronę. Przelewane po kątach łzy samotności i poczucie alienacji sprawiło, iż poczułem się jak żółw. Zamknięty w swojej skorupie wytrwałem do czasów dojrzewania. Niezauważany, przeciętny, podobny z twarzy do nikogo, nie sprawiałem kłopotów. One w rewanżu omijały mnie szerokim łukiem. Ale przyszedł czas, gdy w moim ciele coś zaczęło budzić się ze snu. Niczym natura, gdy oczekuje nadejścia wiosny. Rosło w oczach zainteresowanie płcią przeciwną. Nie dostrzegałem już barier codzienności. Nie chciałem być tylko Gregiem z Polski, chłopakiem z ostatniej ławki. Nadszedł czas Kolumba, zdobywcy i odkrywcy nieprzetartych szlaków. Musiałem odkopać zagubioną pewność siebie, która została w 10lat temu w kraju. Jak mama wiecznie powtarzała: - Chcieć to móc. Choć na początku bardziej chciałem niż mogłem, nie poddawałem się. - Z kobietami jest jak z szukaniem pracy - myślałem. - Im więcej cv rozniosłeś tym większa była szansa - prosta statystyka. Pierwsze spalone podejścia nie osłabiły mojego zapału. Zmieniałem się niczym kameleon. Byłem drapieżnikiem, romantykiem, słodkim pomagierem, przeważnie olewanym gdy przyszedł czas podzięki. Skupiałem się na każdym podejściu jak przy kostce Rubika. A gdy już witałem się z gąską, wyrastali spod ziemi samce alfa. Przechwytywali mój cel westchnień i rosły obrażenia jak i cała moja twarz. Puchłem w oczach i nie chodziło o mięśnie. Potrzebna była zmiana strategii. Z moją posturą nie mogłem wciąż narażać się na kolejne starcia. Musiałem znaleźć złoty środek, przynętę, która odciągnęłaby uwagę od moich wad. I nie chodziło tu oczywiście o nos blokujący pięści, ani rzadkie włosy, za które byłem ciągany. Potrzebowałem również wsparcia, gdy byłem blisko celu, tak zwanej męskiej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil kriss18
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…