Po prostu życie... Rozdział III
Dalszy cięg problemów nastoletniej Magdy.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Magda w jednej chwili zbladła jak papier. Z niedowierzaniem patrzyła na panią dyrektor. W głowie dźwięczało jej tylko jedno słowo - "zmarła". Pani pedagog podeszła do niej i ją objęła. Nic nie powiedziała, bo wiedziała, że w takiej sytuacji nie pomogą żadne słowa. W końcu puściły tamy i po twarzy dziewczyny zaczęły spływać łzy. Łzy bólu, rozpaczy i bezsilności na zaistniałą sytuację. W jednej chwili zrozumiała, że właśnie skończyło się beztroskie życie. Bezlitośnie zatrzasnęły się drzwi, za którymi zostawiła szaleństwa młodości. Przed nią rozprzestrzeniał się świat, ten dorosły świat.
Gdy Magda trochę się uspokoiła, chciała jak najszybciej pojechać do szpitala. Lecz obie kobiety nie zgodziły się na to. - Posłuchaj, w szpitalu już nic nie pomożesz – mówiła pani pedagog – Teraz trzeba załatwić wszystkie formalności związane z ubezpieczeniem i przede wszystkim z pogrzebem twojej mamy. Wiesz może, gdzie twoja mama trzymała ważne dokumenty? - Tak, wiem. W szufladzie komody w swoim pokoju. - Trzeba będzie je zabrać i jechać do towarzystwa ubezpieczeniowego. Magda, ja wiem, że to dla ciebie bardzo trudny okres i nie masz teraz głowy do tego wszystkiego. - Nic pani nie wie! – krzyknęła dziewczyna – Nie jest pani w stanie zrozumieć, co ja czuję! Nikt nie może tego pojąć! Co mnie obchodzi jakieś ubezpieczenie, kiedy najbliższa mi osoba nie żyje? Mam gdzieś te wszystkie papiery! - Magda, poczekaj!
Ale dziewczyna już tego nie słyszała. Chciała być jak najdalej od ludzi. Biegła przez korytarz, aby jak najszybciej znaleźć się na świeżym powietrzu. Brakowało jej tchu, czuła, jakby ktoś rozrywał jej płuca. Poszła w stronę parku. O tej porze było tam mało ludzi, większość robiła zakupy w centrum miasta. Przechodnie patrzyli na nią dziwnym wzrokiem, ponieważ mimo zimna miała na sobie cienką bluzkę. Ale Magda nie odczuwała tego, że nie ma kurtki. Szła szybkim krokiem i nie zwracała uwagi na ludzi, którzy ją mijali. Cały czas zastanawiała się, co teraz będzie. Jak sobie poradzi, gdy nie będzie przy niej mamy. Na samo wspomnienie w oczach dziewczyny znowu zakręciły się łzy. Mamo - myślała – dlaczego mnie zostawiłaś? Przecież życie bez ciebie nie ma sensu. Ja nie poradzę sobie bez twojego wsparcia. Co teraz ze mną będzie? Nie mamy tutaj żadnych krewnych. Nie pozwolą mi samej zamieszkać, przecież nie jestem pełnoletnia. A nawet gdyby się zgodzili, to nie miałabym z czego żyć. Przecież to jest sytuacja bez wyjścia. Chyba nie wyślą mnie do domu dziecka? Nie zniosłabym tego. Nie wyobrażam sobie życia wśród zupełnie obcych ludzi. Dzielenia z nimi pokoju, życia pod jednym dachem. Nie chcę i nie mogę o tym myśleć. Na razie czeka mnie perspektywa przeżycia pogrzebu mamy. Muszę wytrzymać te wszystkie puste słówka typu: "naprawdę ci współczuję, bardzo mi przykro" itd.
- Nareszcie cię znalazłam – z zamyślenia wyrwał ją głos pani dyrektor – Przecież ty nie masz kurtki! Chodź ze mną do samochodu, bo jeszcze dostaniesz zapalenia płuc na tym mrozie. Magda przez chwilę patrzyła na kobietę nieobecnym wzrokiem, jakby nie rozumiała sensu wypowiadanych przez nią słów. Po chwili powiedziała: - Nie, ja tu jeszcze posiedzę. Chcę pobyć sama. - O nie. Nigdy się na to nie zgodzę. Nie możesz być w takiej chwili sama. Gdy nie ma nikogo w pobliżu, to człowiek ma za dużo myśli w głowie. A to nie jest dobre rozwiązanie. - Skąd pani może wiedzieć, co jest dobre, a co złe w takiej sytuacji? Łatwo pouczać kogoś, jeżeli samemu nie przeżyło się czegoś takiego. - Mylisz się. Ja też przeżyłam śmierć bliskiej mi osoby. I na pomoc innych reagowałam tak samo jak ty. Uważałam, że wszyscy się nade mną litują, że nikt nie wie, co tak naprawdę czuję. Przyjaciele siłą wyciągnęli mnie z tego osamotnienia i apatii. Dzięki temu, że nie miałam czasu na myślenie o tej osobie, bo cały czas wokół mnie było dużo ludzi, szybciej pogodziłam się z tą śmiercią. Więc wiem, co mówię. - Przepraszam, nie wiedziałam. -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Blanche
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…