"Poczekaj"
Historyjka poetycka
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdybym mógł to bym zapłakał. Chociaż raz. Budynki przypominają mi zakurzone chodniki mojego dzieciństwa, w których tarzałem się nie raz. Stoją bez uczuć, przepełnione życiowym powietrzem krzątających się w nich ludzi. Ich życie. Ich zawód. Wszystko jest ustawione, jakby miało tak być, a budynki są takie szare, jakby zawsze miały być tego koloru. Jedynie okna – okna umyte przez mieszkańców, będące pozorem życia, trwają w tym smutku. Nawet papieros tak nie smakuje jak ten letni. Lecz nawet teraz para z mych ust szare przybiera barwy. Mgłą zalewa moje oczy i skrapla je w postać takich oto łez – stworzonych. Do tych budynków ludzie wchodzą pośpiesznie – śmieszą się za czasem, za cieniem stąpającym po ścianach brudnych chodników. Wszystko to wydaje się zachłanne, takie pozornie zależne od przyszłych momentów i aż nazbyt rzeczywiste. Jak ty. Nawet głos przypomina ten świat, który widzę. A tak nie powinno być. Nie pewnie stojąca, uśmiechnięta nie do końca, patrzysz niebieskimi oczyma na mnie i czekasz na żart. Żart przepełniony lepszością. Chwila oddechu i krok łapany uchem, który wytwarza zbliżająca się starsza pani, rozstrajają moje zmysły artystyczne. Artystą pozostaję mimo wiedzy o tym, gdzie mieszkasz. O tym, kim jesteś. Ty jedyna wiesz, ile łez kosztuje mnie zrozumienie tego wszystkiego i udawanie, że jednak nie wiem. Tulisz się do mnie kurczowo, ciepłem zapewniając moje członki, me serce zalane zmrożoną krwią. Jak pompa - raz kocha, raz nie jest pewna? Pozostaje tylko histeryczny śmiech bądź deszcz, co zaleje twoje smutne oczy. - Możesz iść, poczekam. – powiedziałem jej do ucha. Brodę trzymała na moim skórzanym ramieniu. – Weź, co musisz i wracaj. Poczekam na ciebie. - Nie wejdziesz? – oderwała się od mojego wątłego ciała, podtrzymując się jedynie rękoma moich rąk. – Mama od dawna na ciebie czeka… - Innym razem, dzisiaj nie. Uciekaj. - Na pewno? – spytała odrywając ręce, jeszcze nie do końca pewna. – Możesz przecież powiedzieć, o co chodzi. - O nic, uciekaj, nic mi nie jest. – udałem śmiech. – Będę na ciebie czekał. Poruszała się jak wiatr, co spokojnie kołysze fale. Pustym wzrokiem wpatrywałem się w odchodzące hormony, napełnione dawno zapomnianymi emocjami. I smakiem. Oprócz mnie tylko budynki spoglądały…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Danmark
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…