Pokój Śmierci...
Kiedy Twój dom staje sie Twoim grobem...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Cztery ściany, cztery gołe ściany, pomalowane na biało. Ot cały pokój. Całe pomieszczenie było niewielkie. Przeznaczone dla dzieci. Kiedyś to miejsce tętniło życiem. Stały meble. Ładne stare lub nowsze w zależności od tego, kto owe miejsce zamieszkiwał. Choć z reguły mieszkaniec owego pokoju żył krótko…. Zbyt krótko jak na swoje młode lata. Teraz gołe ściany czekały z utęsknieniem na nowego mieszkańca, który miał przybyć lada moment. Młoda dziewczyna studentka. Nie miała pieniędzy na wynajęcie mieszkania w Centrum Warszawy, a ten pokój udało jej się wynająć za bezcen. Między bajki włożyła historię o śmiertelnym i złowrogim znaczeniu owych czterech ścian.
Pierwszy mieszkaniec zmarł nagle. Stwierdzono u niego nagły atak serca. Tylko milczący pokój był świadkiem prawdziwych wydarzeń tamtej nocy, kiedy zginął ów mężczyzna. Każda kolejna młoda osoba umierała w podobny sposób. Lekarze badający zwłoki stwierdzali zawsze to samo. Śmierć nadeszła nagle… we śnie bez cierpień. Jak bardzo się mylili wiedzieli tylko zmarli i cztery ściany.
Dziewczyna weszła do pokoju. Stał pusty ale poczuła do niego sentyment. Nagłą miłość przywiązanie. Nie wiedziała, czemu to czuje. Kochała to miejsce od teraz a może od zawsze. Nagle cztery biało szare ściany wydały jej się wszystkim. Były całym jej światem. Tu w miejscu, które było dla niej obce w ogromie Warszawy poczuła, ze ma swój kąt. Swój własny kącik samotności. Tylko na jak długo?
Minął miesiąc od jej przeprowadzki do tego miejsca. Tego dnia czuła rosnący w jej sercu niepokój. Ściany nadal stały puste. Tylko składane łóżko polowe dwa krzesła i mały turystyczny stoliczek służący jej za biurko wypełniał wnętrze pomieszczenia. Kiedy nadeszła noc niepokój w jej sercu przyjął nowy wymiar. Zasnęła twardym dziwnym snem. Snem niosącym nowa dawkę niepokoju. Jej umysł spadał w próżnię. Poczuła ukłucie… delikatne ukłucie małym ostrzem. Spojrzała na swe ciało. Łóżko tonęło w kałuży krwi… Jej własnej…? Nie… to…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Fuente
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…