Połamane życie Viktora P.
Trochę o empatii, troche o świecie za wiele, wiele lat i człowieczeństwie.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Czy wiesz, co to znaczy być empatą? Pewnie nie wiesz. Wydaje mi się, że prawie nikt nie wie. Nawet ja nie jestem do końca pewny jak to działa. Myślę, że lekarze i naukowcy BioCorpu już dawno wymyślili coś, co można by zamieścić w ogólnodostępnej bazie danych. Już to widzę: ‘Empatia(...) proces chemiczny lub psychochemiczny umożliwiający odczytanie mapy cudzych emocji...ble,ble,ble. Same głupoty pisane dla prostaków. Ale oni nie dzielą się wiedzą. Nie za darmo. Poza tym, żaden chrzaniony mózgowiec nie powie ci jak to naprawdę jest. Chcesz posłuchać? Opowiem ci. Zresztą, i tak nie masz wielkiego wyboru. Widzisz, w przeciwieństwie do psycholi z prokuratury mnie nikt nigdy nie uczył jak mam posługiwać się mym darem. ‘DAR’- w sumie, jakby się głębiej zastanowić, to sam nie wiem, może lepiej nazwać to przekleństwem. Gdy poczułem to po raz pierwszy, byłem mniej więcej w twoim wieku. Smarkacz który uważa, że świat istnieje po to, by móc z niego czerpać pełnymi garściami póki nie braknie sił. A powiem ci, że ja byłem młody jeszcze przed Wojną...a wtedy świat był o wiele lepszym miejscem. Jedyna różnica między nami dwoma polega na tym, że ja nigdy nie przekroczyłem granicy prawa i moralności, aby zrealizować swe zachcianki. Śmiejesz się? No tak, zapomniałem...Jesteś zbyt młody, by pamiętać czasy, gdy ludzie kierowali się ‘honorem’ i ‘moralnością’. Dla ciebie wszarzu słowa te są równie puste jak twa zakuta w stal łepetyna. Najgorsze natomiast jest to, że dokładnie tak samo odbierają te słowa ‘wielcy’ tego świata. No, ale cóż, nowe czasy wymagają nowych obyczajów, i nie mnie, ‘urzędnikowi’ niskiego stanu oceniać czy owe obyczaje dobre są czy złe. Przejdźmy do rzeczy. Chciałeś wiedzieć jak to wszystko się zaczęło. Za pierwszym razem, pamiętam, byłem niezwykle zaskoczony. Siedziałem sobie w niewielkim pubie w centrum Starego Poznania. Nazywał się bodajże ‘Totoda’. Nie, już go nie ma. Zburzyli go w czasie III Wojny. Bomba kasetonowa. Nikt nie przeżył. ‘Totoda’ był tak zwanym pubem klimatycznym. Oznaczało to, że raz na pewien czas znajomi moich znajomych grali tam różne rockowe kawałki. To była porządna muzyka. Nie to, co teraz...holograficzni idole i ten działający na podświadomość chłam, który nazywacie technopopem. Spędzałem niezwykle miły wieczór przy piwie rozmawiając z ‘przyszłą matką moich dzieci’. Powiem ci, że do dziś pamiętam ją z taką dokładnością, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Sto procent pięknej, inteligentnej i co najważniejsze czystej kobiety. Żadnych kabli, złomu w kościach ani chemii w skórze. Nawet włosy miała naturalnie czarne. A te oczy...wielkie, ciemne, tak głębokie, że można było w nich utonąć. Nie oddałbym ich nawet za najdroższe implanty Shinen Tech. Po prostu miód. Wracając do głównego wątku opowieści; gadaliśmy o niczym. Rozumiesz, tak gdy starasz się poznać zainteresowania twojej partnerki nie zadając przy tym tysiąca idiotycznych, nudnych pytań. Trochę żartów, trochę złośliwości...jak zwykle. Właściwie to mówiła głównie ona. Ja, widzisz nie przepadam za czczą paplaniną, chyba, że chodzi o takich popaprańców jak ty. Koncentrowałem się raczej na słuchaniu i obserwowaniu jej prześlicznej twarzy. Hmm, ’prześliczna’ to może nie najlepsze sformułowanie, ale w tej chwili nie mam ochoty na wyszukiwanie bardziej poetyckich określeń. Niech ci wystarczy, że za jej jeden uśmiech setki takich jak ty były zdolne porozbijać sobie łby. Zbyt bardzo odbiegam od tematu, a my nie mamy aż tyle czasu, zanim przyjdzie prokurator i rozpoczniemy ‘operację’. Tak, siedzę sobie z nią w tym pubie. ‘Orkiestra’ pogrywa kolejną rzewną melodię w stylu ‘Nothing else matters’ Metallicy (pewnie nawet nie znasz tego kawałka...) i czuję falę ciepła. Przez chwilę myślałem, że to grzejnik lub coś w tym rodzaju, ale nic takiego w pobliżu nie stało. Cóż, zignorowałem te uczucie... na jakieś dwie minuty. Kolejna fala ciepła prawie mnie ogłuszyła. Takie emocjonalne tsunami przewalające się przez moją głowę. Dla ciebie to tak... jak wtedy gdy psychole z grupy uderzeniowej potraktowali cię granatami EMP. Tuż przed usmażeniem. Byłem głupim szczeniakiem i nie od razu zorientowałem się, o co chodzi. Moja rozmówczyni mówiła wolniej, ciszej...tak, bym musiał się wychylić w jej stronę. Co pewien czas, sama zbliżała się do mnie, szukając kontaktu. Początkowo myślałem, że to ciepło to ja. Wiesz, u normalnych, nieokablowanych ludzi hormony nie podlegają kontroli. A ja w tamtym czasie hormonów miałem sporo i ciągle do mnie mówiły. Po chwili zorientowałem się jednak, że ciepło dochodziło z zewnątrz. Próbując nie stracić wątku rozmowy starałem się określić jego źródło. Wtedy ona dotknęła mojej dłoni. Myślałem, że spadnę z krzesła. Efekt był porażający. To było tak, jakby ktoś w moje żyły wpompował nagle rozgrzany do białości metal, tylko o wiele przyjemniej. Patrząc na cały ten szmelc, którym się naładowałeś sądzę, że też przeżyłeś coś takiego. No, może bardziej bolesnego. Świat stał się nagle niesmacznie różowy. Ona po prostu emanowała podnieceniem. Gdyby ktoś wrzuciłby pomiędzy nas zapaloną zapałkę, żadne bomby nie byłyby potrzebne. Może teraz, to nie wydaje się takie dziwne. W końcu zwykli ludzie też wyczuwają silne uczucia, a jeszcze przy użyciu biodopalaczy...ale... No właśnie, zawsze istnieje jakieś ‘ale’. Zwykłym ludziom uczucia się nie wizualizują. Nie powodują krwawienia, mdłości a nawet utraty przytomności. Chyba, że się porządnie naćpasz, ale mogę ci przysiąc, że tamtego dnia byłem czysty niczym malezyjskie morze, kiedyś. Co zrobiłem? To, co każdy dzieciak zrobiłby na moim miejscu. Przestraszyłem się i uciekłem. I tyle. Nie, żebym bał się dziewczyny i tego, co mogłoby się potem stać w mym ciemnym studenckim pokoju. Raczej obawiałem się tego wszystkiego, co na mnie spadło. To było tak, jakby nagle odblokował się we mnie dodatkowy zmysł. Tak jakby ślepy odzyskał nagle wzrok i przestraszył się rzeczywistości, intensywności świata. Jak widzisz, przyzwyczaiłem się. Zajęło mi to kilka lat. Lat ciężkiej pracy, unikania tłumu, nocnych koszmarów, samotności. W końcu zmniejszyłem zakres błędu interpretacji do 0,5%. To i tak dużo, lecz nikt nie jest doskonały. Już nigdy jej nie zobaczyłem. Nie wiem, co się z nią stało. Słyszałem plotki, że przeżyła Wojnę i pojechała do
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wojciech Ruchniewicz
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…