Wróć do katalogu

Polisomania

Krótkie i troche na szybko. Prosze o jakies konstruktywne komentarze. Chcialbym znac plusy i minusy.

Boby-6-killeR, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

POLISOMANIA

W małym okienku promu Mars stale się powiększał, aż w końcu nie było widać nic poza czerwoną planetą i rozsianymi na niej ogromnymi kopułami i lądowiskami. Wszystko połączone siecią kanałów, którymi bez przerwy pędziły kolejki magnetyczne wypchane po brzegi ludźmi różnego pokroju. Turyści, naukowcy, robotnicy a nawet sławni politycy. Nie było tu miejsca na wygody i luksusy. Tutaj wszyscy są pragmatyczni, no więc i wszystko jest cholernie praktyczne. Zresztą nigdzie nie ma miejsca na polot. Dostanie urlopu graniczy z cudem. A nawet jak dostaniesz to nazwą to misją dyplomatyczną i wypchają ci bagaże folderami a głowę wytycznymi.- Z dumania wyrwało mnie lekkie szarpnięcie. Prom podchodził do lądowania. Wzbiły się tumany rudoczerwonego pyłu. Po kilku minutach silniki ucichły a z głośników pokładowych wydobyło się trzeszczenie a później sztucznie modulowany głos, o zerowym zabarwieniu emocjonalnym, wyklepał co mu zaprogramowano: Port B5; kwartał 15/1609; prowincja Bradox. Dziękujemy za skorzystanie z naszych połączeń. - No i znów mnie rozbawili – monopoliści dziękują, że wybraliśmy właśnie ich linię. Zerowy ładunek emocjonalny wywołał we mnie reakcję. Czyli zero stało się impulsem. Spokojnie- zacząłem sobie mówić w duchu. To bez sensu. Jesteś zmęczony!. Zero to nicość i tego się trzymaj. Zaraz, zaraz! No tak! Przecież emocje skryły się pod słowami! Oczywiście! Pod nimi z kolei emocje schował fachowiec od polityki firmy. Ale jakie emocje? Co myślał jak tworzył to zdanie. Ciekawe czy zdaje sobie sprawę, że zdarza mu się rozbawić parę osób od czasu do czasu... Z promu śluzą w dół do jasnych korytarzy, gdzie czekały bagaże. Raptem dwie walizki. Nie więcej niż dwadzieścia metrów od portu była stacja kolejki. - Ale ciasnota – trąciłem kogoś niechcący barkiem, ktoś trącił mnie. Strasznie frustrujące. Najchętniej zacząłbym wrzeszczeć, ale szybko by mnie zwinęli. Jakoś dopchałem się do kolejki. Miejsce stojące oczywiście. Po kilku sekundach robal lekko się uniósł i gwałtownie przyspieszył. Postanowiłem chociaż przez chwilę za dużo nie myśleć. Wysłałem impuls o moim ulubionym utworze do mikrochipa w moim uchu. I już po chwili nie słyszałem ględzących ludzi. Opłacało się zainwestować te kilkaset dolarów... No i masz ci los. Jakie ładne nogi! Powoli zacząłem przesuwać się ku górze, dokładnie zapoznając się z topografią obcego ciała. Ładny granatowy kostium. Kształty niczego sobie. Chyba też słucha muzyki. Czarne, bujne włosy, oczy jak diabeł. Muszę ją poznać! Powoli przesunąłem się w jej stronę. Chyba nie zauważyła. No to teraz czas na modlitwy...- Proszę panie pilocie zahamuj jak należy – i tak kilka razy nie pozbawiony nadziei.... Zahamował, no i poleciałem jak kamień z procy. Byle wcelować! Walizki zostały, a ja wisiałem zgięty w pół uczepiony jej pasa. Popatrzyła na mnie z góry jak na papierek po batonie. Nie spuściłem wzroku. W końcu się uśmiechnęła. Puściłem ją i powoli się pozbierałem. Gdy się obróciłem drzwi kolejki już się zamykały, a na zewnątrz jakiś wyrostek gnał z moimi walizkami przed siebie. – No to zajebiście - wysyczałem z niekrytą złością. Wszystkie ciuchy, nie mówiąc o dyskach z danymi do negocjacji kontraktu. Już prawie zapomniałem o kobiecie. Myślałem, co z tym fantem zrobić, aż mi się gorąco zrobiło. Rozpiąłem marynarkę, poluzowałem krawat i przeczesałem przylizane włosy. Ktoś mnie postukał lekko po plecach. Obróciłem się. Uśmiechnęła się. Taki chyba się jej bardziej podobałem. Nie bardzo wiedziałem co powiedzieć. Ona zaczęła: - Chyba potrzebujesz pomocy? – powiedziała jak by nie była pewna czy na pewno chce mi pomóc. - No tak, ale dam sobie jakoś radę. Na szczęście dokumenty i karty kredytowe mam przy sobie.- naprawdę moje myśli jechały w tą samą stronę, ale po torach bliżej łóżka. Moje oczy krążyły między jej biustem i ładną buzią. - No nic to, ja spadam.- rzuciła szybko. Chyba się połapała, co mi chodziło po głowie. Obróciła się i zaczęła powoli iść do śluzy. Nie mogę dać jej wysiąść. A może by ją pośledzić? I tak nie mam co robić. Wysiadłem za nią i trzymając się w odpowiedniej odległości obserwowałem. Wyglądało na to, że krząta się bez celu lub na coś albo kogoś czeka. Może na kolejną kolejkę. Postanowiłem umilić ten czas sobie i jej. Podszedłem, stanąłem przed nią i zwyczajnie się spytałem: -Cześć spotkaliśmy się już. Napijesz się może kawy?? A no i mam na imię Mark – wyciągnąłem przy tym rękę, uśmiechając się jak przygłup. Uścisnęła lekko moją dłoń. - Jestem Caroline kawy się napiję chętnie, chociaż nie wiem, czy mam ochotę na twoje towarzystwo... - Przepraszam za to wcześniej. Palant ze mnie, ale obiecuję, że już nie będę się na ciebie rzucał –też mnie wzięło na szczerość. Może nie o to jej chodziło. Myśl! myśl! Chciałem jej spojrzeć w oczy i powiedzieć coś miłego, ale już na mnie nie patrzyła. Jej oczy były wycelowane gdzieś nad moim lewym ramieniem. Twarz miała bardzo poważną. Nie zdradzała niepokoju, tylko zimną analizę. Szybko rozpięła bluzkę odsłaniając nadmiernie biust. - Zachowuj się spokojnie i nie zrób niczego głupiego - Poczułem, że ktoś podszedł. Powoli się obróciłem. Trzech mundurowych z solidnym arsenałem. - Dzień dobry! Poproszę dokumenty! - Pogrzebałem chwilę po kieszeniach i podałem im bilet, kartę indentyfikacyjną, oraz kartę szczepień. Przepuścili wszystko przez czytnik. - Witamy Pana, panie Lambert! Życzymy miłego i owocnego pobytu! - Spojrzał jeszcze na Caroline, na mnie i zaśmiał się. - Może się pan nie obawiać. Wszystkie są zdrowe i szczepione na wszelką zarazę.- - Więc jesteś prostytutką?

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych