Wróć do katalogu

Pomysłowy Synek

Inspirowane rozmową ze znajomą

kamasznik50, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kiedy wróciłam z narady u szefa, miałam na telefonie siedem nieodebranych połączeń i jedną wiadomość. Wszystkie od Tomka, mojego męża. „ Wracaj natychmiast do domu!”, odczytałam SMS – a. Zaniepokojona, zadzwoniłam do domu, ale mąż nie odbierał telefonu. Przestraszyłam się. „A jeśli to chodzi o Wojtusia”, myślałam. „Zachorował albo coś mu się stało w szkole”. Zgłosiłam szefowi awarię rodzinną i pobiegłam do domu. Weszłam do mieszkania, a tam grobowa cisza. A przecież nasz siedmioletni syn jest wyjątkową gadułą. Buzi nie zamyka, nawet, gdy ma wysoką gorączkę. „Dlaczego jest tak cicho?”. Byłam coraz bardziej zaniepokojona. Uchyliłam drzwi do pokoju Wojtusia i zajrzałam do środka. Dostrzegłam, że w łóżku leży nasz syn i śpi głośno pochrapując, a obok niego siedzi Tomek. Mąż położył palec na ustach, dając mi znak, żebym nic nie mówiła. - Co się stało? – pytałam zdenerwowana, gdy wyszedł. – Jest chory? - Chory?... – Raczej pijany. - Pijany?! – krzyknęłam. – Co ty wygadujesz?! Jak to pijany? W szkole go upili? Gadaj mi tu zaraz, jak do tego doszło? - Upił się w domu – przerwał mi mąż. - W domu? – przecież po lekcjach był z tobą. - Był, ale w pewnej chwili poszedłem do łazienki, a kiedy wróciłem, Wojtek siedział nad szklanką piwa wymieszanego z jakimś świństwem i czkał jak pijak. - Gdzie ta szklanka? – zapytałam. - W zlewie – odparł mąż. – Ale niewiele w niej zostało, jeśli chciałaś spróbować. Wzięłam szklankę do ręki i powąchałam, smród piwa tłumił jeszcze jakiś zapach, którego nie mogłam rozpoznać. - Bałem się, że to jakiś narkotyk – opowiadał Tomek. – Może ktoś mu go dał w szkole. - Nie, to nie narkotyk – stwierdziłam. Dawno tak śpi? - Dwie godziny – odpowiedział wystraszony mąż. Chciałem go zawieźć do szpitala, wcześniej jednak zawołałem Piotrka z drugiego piętra. On jest ratownikiem. - I co powiedział? – dopytywałam. - Że Wojtuś musi wytrzeźwieć i na jego oko nic mu nie

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych