Wróć do katalogu

PORANEK PANA JOHNA

Co zrobisz, gdy twoja własna, codzienna bielizna zbuntuje się przeciwko tobie? ;)

gulasz, opublikowano , 8 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Dryń! Dryń! Dryń! Dryń!- staroświecki budzik uparcie odgrywał swoją zaprogramowaną melodię, budząc pana Johna ze snu. Była 6.30 rano, a niewyspany, łysiejący mężczyzna z pomarszczonym czołem i fioletowymi workami poniżej oczu miał nieprzyjemne wrażenie, że w oczach zalegają mu dwa kilogramy suchego piasku. Nieprzytomnym wzrokiem zaczął rozglądać się po pokoju. Wyciągnął prawą rękę spod kołdry i zaczął drapać się po głowie, wydłubując resztki tłustego łupieżu. Wypuścił śmierdzącego bąka cuchnącego zgniłymi jajami i ziewnął z niewyspania, bo miał wyjątkowo bezsenną noc. Rozbudzał się co chwilę, bo pojawiające się w głowie koszmary nie dawały mu spać. -Kolejny zwykły, szary dzień- powiedział do siebie, bo w pomieszczeniu oprócz pana Johna nie było nikogo. Mężczyzna mieszkał sam. Był kawalerem, miał ponad czterdzieści lat i nie przeszkadzało mu to, że prowadził taki tryb życia. Po co wiązać się z kimś, kto za parę lat zażąda rozwodu? Czy takie życie ma jakikolwiek sens? Nic tylko stres i cierpienie, niepotrzebne latanie po sądach, alimenty i kłopoty. Już lepiej żyć samotnie i samemu radzić sobie w otaczającym człowieka świecie. Kobiety to podstępne, jadowite żmije. Zaczną od twojego serca i skończą na twoim wypchanym portfelu. -Dobra Johnie, pora wstawać!- krzyknął i zaśmiał się do siebie, bo przykre myśli o kobietach zawsze poprawiały mu humor na resztę szarego, długiego dnia. Spróbował wstać i podnieść kołdrę. -Co jest do cholery?- powiedział ze złością i szarpnął mocniej za kołdrę. Ta jednak trzymała się mocno ciała pana Johna. Przekręcił się z ledwością na lewy bok i z całej siły naparł barkiem na pościel, ale rogi kołdry trzymały się mocno brzegów drewnianego łóżka i cały wysiłek spełzł na niczym. -Puszczaj ty głupia szmato!- krzyknął mężczyzna i kopnął nogami kołdrę rzucając ją na przeciwległą ścianę. Wstała na dwa dolne rogi, przyjęła postawę pionową, a lewy górny róg, który teraz przypominał wystającą rękę, skierowała wyzywająco w pana Johna. -Mam cię dosyć, ty śmierdzący, stary skunksie!- krzyknęła kołdra i powoli zaczęła zbliżać się do łóżka.- Cały czas leżysz pode mną i puszczasz śmierdzące pierdy! Mam już tego po guziki w nosie! Wychodzę! Mężczyzna z przerażeniem i niepokojem obserwował jak kołdra wraz z poduszką i prześcieradłem wychodzą z pokoju i kierują się w stronę kuchni. Po chwili w pomieszczeniu nastała cisza. Zwariowałem!- pomyślał John i szybko wstał z łóżka.- Zwariowałem i dobrze o tym wiem. A to wszystko to jakąś popieprzona, nienormalna paranoja! To się nie może dziać! Z trzęsącymi się ze zdenerwowania rękami sięgnął po leżące na krześle majtki. Krzesło delikatnie cofnęło się w stronę drzwi wyjściowych. Majtki stanęły niepewnie na oparciu krzesła. -Nie dotykaj nas świntuchu! Nie myjesz się od tygodnia i nie zmieniasz nas od miesiąca! Co ty sobie wyobrażasz, że jak długo będziemy to znosić? Nasze siostry od miesięcy leżą w szufladzie. Dość mamy wąchania twojego pryszczatego tyłka! Tego już było za wiele. Pan John poczerwieniał ze złości i szybkim krokiem podszedł do krzesła. To nie było normalne, był tego pewien. To były halucynacje, może jakieś poważne zaburzenia osobowości, jakie często spotykały go ostatnimi czasy. Jego prywatny psycholog, doktor Smith, często ostrzegał go przed ewentualnymi konsekwencjami przepracowania. Ale nigdy nie zastanawiał się nad tym poważniej. Aż do dzisiaj. -Natychmiast do mnie wracajcie, to rozkaz, słyszycie? Niesamowite- pomyślał i przez chwilę zaczął się wstydzić własnego zachowania.- Niesamowite, zaczynam gadać z martwymi przedmiotami. To zły sen, to zły sen... Pan John odwrócił się do tyłu i ruszył w stronę leżących na ziemi, pocerowanych skarpet. Może tym razem się uda? Przecież do pracy może iść w samych spodniach i bez majtek. Jednak

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych