'Pościg za życiem - część ostatnia'
Czasem bieg wydarzeń może zmienić pogląd na uczucia warte majątek.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
W końcu nadszedł czas by się rozerwać. Było już po castingu, trzeba zbierać siły na drogę powrotną i z uśmiechem powrócić do domu. Tam czekało mnie jeszcze sprzątnie i gotowanie obiadku na niedzielny powrót taty z konferencji. Moje oczy przykuła pobliska dyskoteka. Wyglądała na dość nowy i przyzwoity lokal. Wystroiłyśmy się z Anką i ruszyłyśmy na podboje parkietu. Dochodziła jakaś dziewiętnasta. Pod prysznicem nuciłam w rytm piosenki Tłoka – ‘Bezsilność’. Wyskoczyłam, szybko owinęłam się ręcznikiem i zajęłam się suszeniem włosów. Trzeba było jej to przyznać. Anka znacznie szybciej wyrabiała się z przygotowaniami i miała świetny gust. Tym razem to jej sugestia zadecydowała o tym jak będę wyglądałam na dzisiejszej imprezie. Suszarka poinformowała ją o tym, że może w końcu bezczelnie otworzyć drzwi łazienki i rzucić mi ciuchy na zamkniętą klapę toalety. Sucha, wskoczyłam w podarte, dżinsowe rurki, luzacką koszulę w kratę i adidasy. Umalowałam brwi moim ulubionym, filetowym cieniem. Anka wyczesała mnie na ‘świra’ – czyli po mojemu. Odpicowane ruszyłyśmy przed siebie, czyli w kierunku drzwi wyjściowych. Na dworze było ciemno, gwieździsta noc uwodziła swoją magią. Anka uwodziła swoją mega przykrótką kiecką. Jej sprawa. Byle żeby gwizdali na jej widok. Śmiać mi się chciało. Dyskoteka była w porządku. Sporo ludzi się kręciło na parkiecie jak na ta godzinę. Wskoczyłyśmy na biały parkiet, który non stop prześwietlały kolorowe światła. Wywijałyśmy w najlepsze. Zabawa była przednia. Podeszłam do barku. Przypomniał mi się mój misiu. Pisanie do mojego lubego przerwał mi starszy koleś. Był bardzo przystojny, ale moim zdaniem jakieś dobre kilka lat starszy. Zaproponował cos mocniejszego. A w życiu! Co on sobie myśli, że znalazł jakąś amatorkę. Obróciłam się i skierowałam do pobliskiego automatu z napojami. Wyszukałam w kieszeni spodni pięć zeta i wrzuciłam do automatu. Zabrałam swoją zdobyć z pokrywy maszyny. Wróciłam na miejsce, nieznajomy wciąż mnie obserwował. Wyraźnie i ostentacyjnie otworzyłam przy nim puszkę koli i zaczęłam pić po czym powiedziałam – nie dziękuję, na pewno nie jestem spragniona – zaśmiał się szyderczo. - skąd jesteś? – zapytał – nie odpowiedziałam. Odwróciłam się i zostawiłam mu resztę koli i jego kumplom. Poszłam dalej tańczyć. Świetnie bawiłyśmy się z Anką, ale ich obserwacje zaczęły mnie bardzo męczyć. - Anka, wracamy! – krzyknęłam jej na ucho - czemu? – zdziwiła się – przecież dopiero jest 22? - oni mnie niepokoją, a mi się chce spać i w sumie chcę się jeszcze spakować na jutro, a nie jesteśmy tu od paru minut tylko od dobrych dwóch godzin, starczy mi. - ej no jeszcze trochę – odburknęła - w tej chwili wychodzimy! - no dobra, już ok. Ze wszystkich rzeczy nie chciałam, żeby wydarzyło się to co miało miejsce w danej chwili. Cała czwórka zaczęła cię za nami czaić, ba zaczęli nas śledzić, a potem gonić. Nie było wyjścia. Wrócić się z powrotem na dyskotekę nie mogłyśmy. No nic, było trzeba zwiewać. W sumie to niewiadomo dokąd, ale trzeba było. My jak to dziewczyny dałyśmy się z wielką klasą zagnać do jakieś ślepej uliczki, a z dwóch ciasteczek zrobiły się cztery. Super, kiedy nie mam ochoty to zawsze się coś musi dziać. Dochodziła dwudziesta, wokół żywej duszy nie było, a raczej nie było widać. Jak to fajnie, że właśnie w tym momencie przypomniało mi się, że na ulicy znajdują się budynki mieszkalne i można kogoś poprosić o pomoc. Za późno. Dowódca bandy miał swoją zdobycz. - to kontynuując mówisz, że jesteście z daleka? – puszcza oko - wreszcie przyjąłeś to do wiadomości? – nie mogłam się powstrzymać - a co wy robicie w tych okolicach o tej porze, dzieci chodzą po dobranocce spać – uśmiecha się - teraz jest czas na ‘Panoramę’ w Dwójce – odgryzłam się - te, dziunia nie porywaj się tak, za chwilę zrobimy to co trzeba, to się wykarzesz – krew zaczęła mnie zlewać, odwaga odeszła w niepamięć. Sytuacja zaczęła się robić bardzo napięta. Nie było miejsca na ucieczkę. Ciemne budynki budziły głupią grozę, a w dzień wydawały się takie znajome. Anka zaczęła panikować. I co mam zrobić?! Świetnie, kiedy chcesz, żeby jakiś fajny chłopak choć na moment się Tobą zainteresował to wysilasz się, a tu nic, a kiedy nie chcesz to od razu pojawia się czterech i nie możesz w żaden sposób im zmyknąć. Świadoma część umysły mówiła – opanuj się i zacznij działać dyplomatycznie – podświadomość zaś odpowiadała – jak mam się skupić kiedy, nie dość zostałam bez pomocy to na dodatek napadło mnie czterech przystojniaków , od których nie mogę oderwać oczu, w promocji nawet chce mnie rozdziewiczyć, nie no ekstra po prostu. Nagle Anka wrzasnęła. No dobra, trzeba było się ogarnąć. Kopnęłam w śmietnik – dobra zróbmy to i po sprawie – sprawca dziwnie się zmieszał – nie boisz się? - nie - odważna niunia z Ciebie – wydawał się być tym faktem bardzo podniecony. Jego brązowe oczy mnie urzekały, twarz onieśmielała. Wcale nie był napakowanym chłopakiem, który rządzi w okolicy. Przypominał raczej grzecznego studenta w akcji. Miał na sobie spodnie dżinsowe, bardzo luzacko dobraną marynarkę do T-shirtu i trampek. Nie wydawał się…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Maria di Rose
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…