Powiedz kiedy, kiedy mnie odnajdziesz
Spokojne opowiadanie, o wielu rzeczach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Odkąd pamiętam, zawsze sam wybierałem czas i przestrzeń, w której chciałem przebywać. Zwykle decydowałem się na rzeczywistość, w której mogłem pozostać zawieszony pomiędzy jawą a snem.
Marzec 1984 Mama zawsze mówiła, że gdy dorosnę powinienem kupić kompas, że może to pomoże mi odnaleźć się w życiu. Na moje nieszczęście w Kamiyaku nie było sklepu, w którym mógłbym go dostać. Ojciec natomiast uważał, że chłopiec staje się mężczyzną gdy upora się ze swoimi demonami. Dlatego nigdy mnie nie krytykował. Twierdził, że na wszystko przyjdzie pora. Oboje prowadzili rodzinną herbaciarnię, dlatego codziennie otaczały ich inne zapachy. Wielu z nich nie potrafiłem jeszcze nazwać, jednak z czasem nauczyłem się ich na pamięć. - Wstawaj, już czas do szkoły! – głos matki przybrał kolor suszonych liści. Był zmęczony i szorstki. Jednak zawsze lubiłem jego jesienny zapach. - Jeszcze chwilkę - zawsze miałem problemy ze wstaniem z łóżka. Moje sny były ciekawsze niż rzeczywistość. Co noc powracałem więc do moich przyjaciół, do miejsc i sytuacji, które były znane wyłącznie mnie. - Wstawaj, już i tak jesteś spóźniony! – jej krzyk przeniknął do mojego umysłu jak stara dawno niesłyszana melodia. - Proszę usiądź wygodnie, rozgość się. Czy napijesz się czegoś? Może herbaty? Jak myślisz, powinienem wstać? - Myślę, że twoja mama nie przestanie krzyczeć dopóki nie wstaniesz. - Czy jeśli przestanie krzyczeć, umrzesz? - Nie, Krzyk nigdy nie umiera, zawsze go ktoś potrzebuje. Myślę, że jutro znów się zobaczymy. - W soboty mogę spać dłużej, mama nie krzyczy. - W takim razie zobaczymy się prawdopodobnie w poniedziałek. - Dobrze. - Kioji wstawaj! – wstałem jednak czy to coś zmieni?
Budynek szkoły jest mały. Jej ściany wyglądają jak skórka brzoskwini. Dlatego zawsze miałem problemy w nauce. Nie potrafiłem się skupić, ponieważ wciąż rozglądałem się za jej pestką. Mimo to lubiłem przebywać w szkole. Często zostawałem po lekcjach w małej świetlicy, gdzie nie docierały żadne zapachy z zewnątrz. Było to chyba jedyne takie miejsce na wyspie. Mogłem tu spokojnie sklejać modele starych wojennych samolotów, które zawsze przywoził mi z Kobe wujek Terajima. Wujek odwiedzał nas tylko raz w roku, ponieważ podróż była zbyt kosztowna. Jednak zawsze zostawał na kilka dni. Wtedy chwaliłem mu się modelami, które udało mi się złożyć, a on w nagrodę dawał mi inny, jeszcze bardziej skomplikowany. Gdy wyjeżdżał, zawsze przytulał mnie mocno i pozwalał chłonąć swój delikatny zapach. Podczas jednej z takich wizyt spytałem go… - Wujku czy wiesz gdzie podziała się szkolna pestka? – zwykle znał odpowiedź na każde moje pytanie. - Mówisz o tej twardej jak skała pestce? - Nie wiem, nigdy jej nie widziałem, ale możliwe, że to właśnie ona. - W takim razie to pan Tanaka, wasz dyrektor – jego odpowiedź bardzo mnie zaskoczyła. Nie tego się spodziewałem. - Jak to? Człowiek może być pestką? – odpowiedziałem zdziwiony. - Widzisz Kioji, czasem gdy człowiek jest bardzo związany z jakimś miejscem, staje się jego własnością. W przypadku twojej brzoskwiniowej szkoły to pan Tanaka jest jej pestką. - Rozumiem – odpowiedziałem, chociaż w rzeczywistości trudno było mi to pojąć. Następne miesiące spędzałem samotnie w świetlicy starając się składać modele samolotów. Inne dzieci wolały bawić się na plaży, ja jednak nie przepadałem za wodą. Czasem gdy wieczorem morze złościło się na ludzi, wiał mocny wiatr. Wtedy jego zapach docierał w głąb wyspy i nie pozwalał mi zasnąć. Pewnej nocy poszedłem na plażę i spytałem, dlaczego morze nie daje mi spać. Jednak nic nie odpowiedziało. Od tamtej pory co wieczór nasłuchiwałem odgłosów świata, licząc na odpowiedź.
Luty 1989 Tego roku wujek nas nie odwiedził. Zachorował i nie mógł przyjechać. Przysłał jedynie dużą paczkę, w której było kilka płyt dla ojca, książka o europejskich malarzach dla matki, oraz model samolotu do sklejania. Rodzice ucieszyli się z prezentów, ale ja nie potrafiłem. Nie wiedziałem przecież czy mogę skleić nowy model, dopóki wuj nie ocenił samolotu nad którym pracowałem przez cały rok. Przez te wszystkie lata nauczyłem się Kamiyaku na pamięć. Jednak dwie rzeczy nigdy nie dawały mi spokoju. Jedną z nich była pestka wyspy której nigdy nie potrafiłem odnaleźć. Pestka dlatego, że wyspa wyglądała na mapie jak suszona śliwka. Nikt jednak nie potrafił mi powiedzieć gdzie ona jest. Drugą rzeczą był długo oczekiwany… - Koji czego szukasz? – ojciec częstował mnie zapachem agrestu. - Głosu ziemi.
Styczeń 1995 Do Kobe przyjechałem na pogrzeb wuja. Zmarł dwunastego stycznia na zawał serca, chociaż wydaje mi się, że to z powodu odejścia jego siostry. Matka zmarła pod koniec roku. Ojciec również nie potrafił się z tym pogodzić i niebawem do niej dołączył. Powiesił się w szkolnej…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil huer
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…