Powtórka
Krótka historia o poszukiwaniu przez wieki. Opowiadanie napisane pod wpływem silnych emocji, dawno temu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Gdzieś w stanie Nowy Jork, sierpień 1963 Krople deszczu spadały mi na twarz. Mokry, orzeźwiający. Właśnie tego teraz potrzebowałem. Zwłaszcza, że głód był już nie do zniesienia. Ale równie potrzebny jak deszcz. Stałem ukryty pośród drzew. Ciemny, stary las, przez który przebiegała ubita przez konie z pobliskiej stadniny ścieżka. Już tyle czasu na niego nie polowałem. Miałem nadzieję, że dzisiaj się To skończy. Przez głód, który trzymał mnie na skraju wyczerpania czułem otaczające mnie istoty. Słyszałem, jak biją ich serca, w ich żyłach toczy się krew. Wiewiórki, poukrywane w zaroślach lisy i wilki. Wiedziałem też, że on gdzieś tu jest, czułem to. A gdy go dorwę, tę pokraczną istotę, wyrwę z niego płuca, serce. Odwieczne marzenie. Z daleka usłyszałem tętent końskich kopyt. Wielbiłem te szlachetne zwierzęta, niestety, przez moją przeklętą naturę, bez wzajemności. Otuliłem się bardziej płaszczem, schowałem głębiej w las. Nie chciałem, żeby spłoszone zdradziły moją obecność. Dwóch jeźdźców, nieświadomych mojego istnienia, przemknęło ścieżką galopem, znikając w ciemnościach. Deszcz zacinał coraz bardziej, zmieniając się w ulewę. W oddali rozległ się grzmot. Po paru minutach usłyszałem kwik koni, charczenie, przerażone ludzkie krzyki. Pobiegłem w stronę, w której zniknęli jeźdźcy. Głód oraz pragnienie krwi dodawały mi sił. To co ujrzałem na miejscu przypominało rzeźnię. W błocie leżały konie i dwójka jeźdźców. A raczej to, co z nich zostało. Wyprute wnętrzności, wszędzie krew. Czułem, że jeden z nich jeszcze żył. Pokusa zjedzenia jego trzewi, zaspokojenia pragnienia była ogromna. Podszedłem do niego, delikatnie ująłem go za głowę i jednym silnym pociągnięciem skróciłem jego cierpienia. Rozejrzałem się raz jeszcze. Nie doceniłem skurwysyna. Od czasu naszego ostatniego spotkania musiał nabrać więcej sił niż się spodziewałem. Czekała mnie ciężka przeprawa. Usłyszałem jego obłąkańczy śmiech. Bawił się ze mną. Zawsze to robił. Puściłem się w pogoń. Mokre gałęzie smagały mnie po twarzy, zostawiając krwawe ślady. W oddali widziałem jego pokraczną sylwetkę. Zatrzymał się na polanie, odwrócił w moją stronę, wyszczerzając kły w drwiącym uśmiechu. Budzący odrazę, zgarbiony, przednimi rękoma, uzbrojonymi w szponiaste dłonie, podpierał się ziemi. Zawsze budził we mnie najgorsze z możliwych uczuć. Chudy, groteskowo powyginany, ubrany w stare łachmany, o ile nie w jakiś pogrzebowy całun, przetłuszczone, rzadkie i długie włosy brudnozielonego koloru lepiły się do jego mordy ubabranej posoką. Podbiegłem, jednak znów był szybszy. Uskoczył na skraj lasu. Nie przerywałem
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil MatjasHorn
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…