Wróć do katalogu

Program na jutro

A może właśnie tak się zaczęło?

Karel, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

PROGRAM NA JUTRO

Wtedy poczuli, że nie dano im wyboru. Musieli iść dalej. Światła pogasły i spowił ich mrok.

Księga Końca i Początku, I.I.

Tamtego wieczora zeszli pod ziemię po raz pierwszy od bardzo dawna. Nara’a nie chciała tego, ale nie było innego wyjścia. Kiedy o świcie ujrzała Haryana, wszystko stało się jasne. - Wracamy – powiedział, po czym dodał: - Przyszły rozkazy. Nara’a milczała. Wydawało jej się, że lepiej będzie, jeśli nic nie powie. Każdego dnia budziła się z obawą, że usłyszy właśnie to, o czym dowiedziała się przed chwilą. Jednak do tej pory kończyło się na przeczuciach. Dziś wszystko było oczywiste. - Wiesz dobrze, że ode mnie nic nie zależy – rzekł Haryan, jakby próbował się usprawiedliwić – Wszyscy musieliśmy być na to przygotowani... - Kiedy? – Nara’a weszła mu w słowo. Milczał przez chwilę, ale nie udawał, że nie wie czego dotyczy pytanie. - Jak najszybciej – odparł – Już dziś musimy tam zejść. Po chwili oddalił się równym, niespiesznym krokiem. Nie powiedział jej nic osobistego, ani słowa pocieszenia. W jego żółtych, okrągłych oczach nie potrafiła wyczytać, co o tym wszystkim sądzi. A przecież musiał wiedzieć, jak się teraz czuła; znali się przecież nie od wczoraj. Kiedy znikł jej z pola widzenia poszła na urwisko, tak jak każdego poprzedniego dnia. Za chwilę zza horyzontu wyłonić się miała wielka, żółto-czerwona kula. Nara’ę moment ten fascynował bardziej niż wszystko inne dookoła. Lubiła czuć pierwsze promienie na zimnej, gładkiej twarzy, wpatrywać się w roztaczający się dokoła blask. Czuła jak ciepło i światło przenikają do jej wnętrza, sączą się do mózgu i wypełniają ją czystą energią. Potem Nara’a zwykła spoglądać w dół, na ziemię porośniętą gęstwiną wielkich, zielonych drzew, na rzekę ciągnącą się po sam horyzont, tonący we mgle tam gdzie jeszcze nie dotarło słońce. Myślała wtedy o tym wszystkim, co rozciąga się przed jej oczyma i nagle ogarniał ją lęk; strach przed przyszłością, gryząca niepewność. Zawsze miała świadomość, że kiedyś to wszystko wydarzy się bez jej udziału, ale niczego to nie zmieniało, nie ułatwiało pogodzenia się z tym faktem. Tego ranka wszystko działo się tak jak zawsze, tylko ona była inna: bała się bardziej, ciepło słoneczne nie zmniejszyło przejmującego chłodu, który ogarnął ją po spotkaniu z Haryanem. Musiała iść do groty. Czas naglił. Zanim opuściła swój punkt obserwacyjny, spojrzała jeszcze raz w głąb doliny. Dostrzegła wielkie włochate zwierzę stojące na brzegu rzeki i pijące wodę. Nazwała je już w dniu jego narodzin.

* Przybyliśmy niedawno. Wszystko jest dla mnie nowe, dziwne. Wszędzie cisza i spokój, inaczej niż u nas. Jutro zaczynamy. Wtedy wszystko się zmieni.

z zapisków Nara’y

W grocie natknęła się na Griga. Siedział na kamieniu, żując swoje ulubione kwaśne pastylki. Sprawiał wrażenie bardzo zaskoczonego, kiedy Nara’a powiedziała mu o spotkaniu z Haryanem. - Wracamy... To bardzo szybko, szybciej niż się spodziewałem – mówił, nawlekając na palec końcówki swoich długich, białych włosów – Ale czemu dowiaduję się tego od ciebie? - Widocznie Haryan nie chciał mnie pozbawiać przyjemności przekazania ci tej informacji – Nara’a nie próbowała nawet ukryć ironii. Grig spojrzał na nią uważnie. Nie lubiła tego spojrzenia. - Nie chciałabyś jeszcze wyjeżdżać, prawda? - Chciałabym zostać. - To niemożliwe. Wiesz o tym. Podeszła do Griga zdecydowanym krokiem. Dostrzegła błysk rozdrażnienia w jego oczach. Nie przestraszyła się jednak, wiedziała, że nigdy nie zrobi jej krzywdy. - Nie bardziej niemożliwe, niż to, co zrobiliśmy tutaj – powiedziała ostro. Grig uśmiechnął się blado, a następnie podniósł się z kamienia. Był od Nara’y wyższy o głowę. - Złe porównanie. Program to zupełnie co innego. Dziwię ci się, że używasz takich argumentów. - Ja za to nie dziwię się twoim słowom. Właśnie takich się spodziewałam. Grig nie odpowiedział. Rozmowy z Nara’ą nigdy nie były dla niego łatwe. Ta nie należała do wyjątków. - Będę u siebie, gdybyś mnie potrzebował – rzuciła na odchodnym, znikając w głębi groty. Nie zatrzymywał jej.

* Pomieszczenie, w którym Nara’a prowadziła badania było ogromne, ale w każdym zakamarku jasno oświetlone. Nie czuła się dobrze w ciemnościach. Światło dawały różnokolorowe, wąskie świetlówki i zamontowane na sklepieniu i ścianach ekrany pulsujące obrazami. W dźwiękoszczelnych, przezroczystych sześcianach przepuszczających powietrze znajdowały się najróżniejsze gatunki zwierząt i roślin, próbki gleby i płynów. Na pulpicie przy największym ekranie Nara’a przechowywała wyniki przeprowadzanych przez siebie badań i swoje osobiste spostrzeżenia. To właśnie w tym miejscu, niedługo po przybyciu, rozpoczęli wdrażanie Programu. Najtrudniejszy był początek i wprowadzanie do pamięci ekranu skomplikowanych łańcuchów DNA i mechanizmów ewolucyjnych. Tym zajmowała się głównie Nara’a. Jej wiedza była nieoceniona; Grig i Haryan wiedzieli, że bez niej nie potrafiliby doprowadzić przedsięwzięcia do końca. Późniejsza praca nad gatunkami nie sprawiała już takich problemów i zajęła znacznie mniej czasu. Nara’a usiadła przed jednym z ekranów myśląc o tym, że niedługo będzie musiała to wszystko rozmontować, próbki zniszczyć, zlikwidować żywe okazy. Przeniosła wzrok na odległą ścianę, niezakrytą ekranami. Widniały na niej rysunki ukazujące przedstawicieli wyższego gatunku polujących na zwierzęta z niższego szczebla. Uśmiechnęła się lekko na wspomnienie odzianego w skórę osobnika, który stworzył owe obrazki pod jej czujnym okiem. Zadała sobie wiele trudu, by go tego nauczyć. Jednocześnie złamała podstawową zasadę, którą miała się kierować – nieujawnianie się. Bez problemu mogła sprawić, żeby nie mógł jej zobaczyć. Ale wtedy tego nie chciała. Zdziwiła się, że istota się nie przestraszyła, a sprawiała jedynie wrażenie mocno zaskoczonej. Później Nara’a patrzyła jak jej gość mozolnie uczy się rysować. Chociaż kategorycznie zabroniła mu się sportretować i tak uznała rezultaty jego pracy za bardzo zadowalające. Nikt poza nią nie wiedział o rysunkach. Haryan i Grig nie mieli o niczym pojęcia. Zdawała sobie bowiem sprawę, że jej czyn może przynieść nie koniecznie pożądane konsekwencje Z toku rozmyślań wyrwało ją rytmiczne pulsowanie różowej diody – sygnał od Griga. Zdziwiona, że czas minął tak prędko, zerknęła na jeden z mniejszych ekranów. Na zewnątrz rzeczywiście panowała już noc. Nadszła pora, aby zeszli pod ziemię.

* Wczoraj widziałam jak umierają. Inaczej niż my i znacznie szybciej, ale tak przecież miało być. Takie było założenie. Potem ci, którzy umarli, zakopywani są w ziemi, z narzędziami i dobytkiem. To już nie był pomysł żadnego z nas. W końcu nie o wszystkim decydujemy. z zapisków Nara’y

Jechali małą srebrzystą windą.Nie odzywali się, póki winda nie stanęła na najniższym z dostępnych poziomów. Drzwi rozsunęły się z sykiem, ukazując pogrążoną w półmroku przestrzeń. W powietrzu unosił się zapach wilgoci, od czasu do czasu usłyszeć można było przytłumiony szum wody. - Jesteśmy na miejscu – powiedział Grig . Nara’a spojrzała na niego, chcąc stwierdzić czy jej kompan żartuje, czy też uznał po prostu z jakichś oficjalnych powodów za konieczne wypowiedzenie owego mało odkrywczego zdania. Grig jednak odwrócił głowę tak, że nie mogła spojrzeć mu w oczy. Opuścili windę. Znajdowali się teraz w wysokiej, szerokiej pieczarze. Twarda, wilgotna ziemia pod ich nogami wibrowała delikatnie niczym żywy organizm. Haryan dotknął dłonią bocznej ściany szybu windy i po chwili…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych