Wróć do katalogu

PROJEKT FUTURE

Opowiadanie jest o podróżach w czasie.

bsm1972, opublikowano , 37 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był piękny wieczór. Światło zachodzącego słońca odbijało się od wielkich okien budynków. W jednym z nich znajdowała się siedziba rządu. Ala i Oskar zostali wezwani do Departamentu Bezpieczeństwa. Weszli do pokoju, w którym siedzieli już jacyś ludzie. Na widok Ali i Oskara wszyscy wstali. - Pułkownik Adam Paralski, a to Enrico Fermi i Werner von Braun- przedstawił wszystkich człowiek w mundurze. - Niemożliwe, panowie pracowali nad kamerą czasu, ale to było w drugiej połowie dwudziestego wieku, a teraz mamy wiek XXII.– stwierdziła Ala. - W dobie podróży w czasie wszystko jest możliwe- stwierdził Enrico.- Pani także bada czasoprzestrzeń i przemieszcza się w czasie. - Ale przecież to zostało zabronione w 2156 roku – stwierdziła Ala. - Dlaczego nas wezwaliście?- przerwał Oskar. - Mamy problem. Mafia przemieszcza się w czasie i nielegalnie sprowadza dzieła sztuki z przeszłości – powiedział pułkownik. - Ustalenia międzynarodowe zakazują podróży w czasie, a rząd i jego space-kontroller mają tego pilnować – stwierdził Oskar. - Coś komuś się wymknęło . Nie wiadomo komu i dlaczego. Podejrzewamy, że z mafią współpracuje papież Innocenty III, który uwięził profesora Maksa Kozłowskiego i prawdopodobnie go kazał zamordować w średniowieczu. Mamy to zbadać , dlatego nas tu ściągnięto – powiedział Werner. - Maks sprzeciwiał się kategorycznie projektowi Future. Uważał, że każda zmiana historii może doprowadzić do katastrofy, która doprowadzi do zagłady całego Wszechświata. Dziesięć lat temu wyruszył za pomocą Future do trzynastowiecznego Rzymu- powiedział Oskar - Razem musimy to zbadać. Jutro wyruszymy z tajną misją do średniowiecza. Będziemy mieszkać w średniowiecznym zamku niedaleko Watykanu. Enrico i Werner będą koordynować naszą akcją z Depatamentu Bezpieczeństwa- powiedział pułkownik. - W zamku będziecie mieli wszystko co potrzeba, polecą z wami również przeszkoleni lekarze- dokończył Enrico . Na zajątrz Adam, Alicja, Oskar i dwóch lekarzy Ewa i Jan znajdowali się przy ogromnym wehikule czasu Future. Za ogromną szybą stali Werner i Enrico oraz kilku oficerów. Otworzyły się wielkie wrota, za którymi było mnóstwo urządzeń przypominających ogromny komputer. Cała piątka weszła do środka. Zaczęło się odliczanie. Kiedy drzwi wehikułu otworzyły się przed załogą Future, zobaczyli wnętrze zamku. Dość nowocześnie był on urządzony. W komnatach znajdowały się gabinety lekarskie, laboratoria i sypialnie. Zamek nie wyglądał w środku jak zamek, ale raczej jak statek kosmiczny. Przy jednym z pulpitów stanął Adam - Jesteśmy w 1212roku. Drodzy państwo jesteśmy w średniowieczu- powiedział.- Mamy dwa tygodnie na rozwiązanie sprawy przemytu dzieł sztuki. - Dlaczego przenieśliśmy się tylko do 1212roku – zapytała Ala. - Nasz wehikuł ma pewne ograniczenia. Najdalej mogliśmy przenieść się do tego roku, poza tym właśnie tutaj i w tym czasie działają przemytnicy- odpowiedział Adam. - Niezbyt ciekawy krajobraz - stwierdziła Ewa patrząc za okno. - Musimy pamiętać, aby nikt z zewnątrz nie przekroczył progu zamku, ze względów bezpieczeństwa. Na zewnątrz zamontowany jest system unieszkodliwiania intruzów- ciągnął dalej Adam. - Na czym on polega?- spytał Oskar. - Intruz traci przytomność i zostaje przeniesiony na 2km od naszej bazy. Oczywiście nie będzie pamiętać ostatniego dnia- odpowiedział Adam. - Pomyśli sobie, że za dużo wypił. Sprytne- wtrącił Oskar. - Jeżeli chodzi o Ewę i Jana wy nie będziecie opuszczać zamku, natomiast ja, Oskar i Alicja będziemy dokonywać zwiadu w okolicy- mówił dalej Adam Dzisiaj wieczorem zaczynamy. Musimy się wszyscy przebrać. Macie tu nowe ubrania. Wyglądają jak ubrania mnichów. Każdy na kapturze ma znak identyfikacyjny. Służy on również jako teleporter do naszej bazy. Po przyłożeniu kciuka do znaku zostaniecie przeniesieni tutaj. Proszę jednak nie nadużywać teleporterów. Oczywiście nie pomylcie przebrań, bowiem każdy teleporter reaguje na linie papilarne waszego kciuka. Pod osłoną nocy Adam, Oskar i Ala wyruszyli do gospody. Jechali wozem. Kiedy dojechali na miejsce powitał ich jakiś bezzębny człowiek. - Witam w mojej gospodzie! Zapraszam do środka! – krzyknął człowiek. Cała trójka weszła do gospody. Usiedli przy jednym stole. - Starajcie się nie pić i nie jeść tego co wam podadzą- powiedział Adam. - Cholera! Założyłem strój Jana. - I co teraz? – spytała Alicja. - Na razie nic. Usiądźmy tutaj- powiedział Adam wskazując na jeden z drewnianych stołów przy którym już siedzieli jacyś ludzie ubrani po trochu jak muszkieterowie, po trochu jak centurioni rzymscy. Jeden z nich wyglądał trochę jak elf był niskiego wzrostu. Miał bardzo jasne włosy, przezroczyste oczy i trochę przy duże uszy. Drugi o grubym głosie był potężny i bardzo umięśniony - Panowie stawiam wszystkim piwo!- powiedział do niech Adam. - Siadajcie ojcze!- odpowiedział jeden z nich o grubym głosie. - Cóż dobrego braciszków sprowadza w te strony? -zapytał drugi, który miał jasne włosy. - Niesiemy dobre słowo- odpowiedział Oskar. - Widzimy dziwne znaki na kapturach waszych ojcze- powiedział olbrzym ciągnął dalej.- Pewien człowiek kazał wam przekazać coś co jest podobnież bardzo ważne dla was, a mało znaczące dla nas. - Cóż to był za człowiek- zapytała Ala. - Ależ młody mnich- stwierdził człowiek o jasnych włosach patrząc na Alicję.- Niczym niewiasta. - Panie macie tutaj to co macie nam przekazać? –zapytał Oskar. - Jak się posilimy i wypijemy i oczywiści otrzymamy zapłatę to otrzymacie wszystko to co mamy wam dać- odpowiedział elf. - Kim był człowiek, który wam to dał panowie i co to jest?- zapytał Adam. - To mocna niewiasta z którą nie ma żartów. Uśmierca skinieniem palca i też tak daje życie- powiedział wielkolud - czuje strach tylko przed człowiekiem, który ma podobną moc jak ona. - Przed kim czuje lęk? – zapytała Alicja. - To dziwny człowiek, który nie boi się wampirów cmentarnych i wtłacza życie w topielców- powiedział człowiek o grubym głosie i ciągnął dalej.- Wiosną kiedy puściły pierwsze lody chłopak ze wsi poszedł się wykąpać w rzece płynącej nieopodal. Wtedy wir zaczął go wciągać i w końcu wciągnął. Wyciągnął go ów człowiek zwany Roland. Dzieciak w sobie życia nie miał wcale. Ale Roland zaczął w niego wdmuchiwać powietrze i dziwnie uderzać w pierś. Wtedy topielec się przebudził. A innym razem jadąc nocą obok cmentarza usłyszał straszne krzyki. Były to krzyki kobiety wampira. Grabarz zapomniał o przykryciu grobu jednej zmarłej szlachcianki. Roland skierował się do bram cmentarza a potem do otworu w ziemi. Tam upiór ruszał się w konwulsjach. Wtedy Roland wyniósł go w poszarpanym całunie z powyrywanymi paznokciami. - Co stało się z chłopcem i kobietą- zapytał Adam. - A nie wiemy. Słuch po nich zaginął – odpowiedział człowiek o jasnych włosach. - Roland ratuje ludzi? To jeden z nas. Przecież nie możemy – powiedziała cicho Ala. - Albo i nie- odpowiedział Oskar. W tym momencie do gospody weszło dwóch rycerzy w złotych zbrojach. Zaczęli kroczyć w stronę stołu przy którym siedzieli Adam, Oskar, Ala i ich dziwni współtowarzysze. Wyciągnęli miecze i zamierzyli się w stronę Oskara. Zauważył to olbrzym. Wyciągnął swój zakrzywiony miecz i uderzył w rycerza. W tym samym czasie podnieśli się wszyscy. Człowiek o jasnych włosach wyciągnął miecz i topór. Wymachiwał nimi nad głowami złotych rycerzy. Wówczas jeden z rycerzy spojrzał na uchylającego się od ataku Adama i wycofał się. Wycofał się również drugi rycerz. Bardzo szybko i zgrabnie doszli do drzwi wymachując swymi mieczami. Zniknęli w mroku. - Co to było? –zapytał Oskar. - Złoci rycerze – odpowiedział człowiek o grubym głosie- zabijają i porywają ludzi. - Coś ich wyraźnie wystraszyło- powiedział głośno wielkouchy. - Chyba nie ty – odpowiedział mu człowiek o grubym głosie- Idziemy – zwrócił się do Adama. Wyszli z gospody wsiedli na wóz i skierowali się w kierunku lasu. - Skąd wiedziałeś pułkowniku przy którym stole usiąść?- zapytał Oskar. - To był przypadek, wiedziałem tylko, że ktoś będzie miał dla nas w tej gospodzie wiadomość. Rozpoznać mieli nas po znakach umieszczonych na kapturach- odpowiedział. - A czego wystraszyli się rycerze?- zapytała Ala. - Nie wiem – powiedział Adam. Podjechali do ogromnego kamienia na który wyryte były cztery symbole: anioła, lwa, woła i orła. - To symbole czterech ewangelistów, anioł to Mateusz, lew-Marek, wół- Łukasz, a orzeł to Jan – powiedział Adam. Kamień otworzył się na dwie strony. Za nim ukazało się wejście. Każdy wziął pochodnie i szli długim wąskim korytarzem. W głębi groty ukazały się jakieś zwoje i tabliczki. Adam dał sakiewkę człowiekowi o grubym głosie. - Dzięki panie!- odpowiedział człowiek. - Musimy to na razie tu wszystko zostawić- stwierdził Adam. - Ależ nie możemy, to są .... Ewangelia Marii Magdaleny, Tajemna Ewangelia Marka, pieśni Echnatona, prace Herofilosa z Chalkedonu, twórcy starożytnej medycyny- mówił przeglądając tabliczki i zwoje Oskar.- A tu jeszcze prace Demostenesa Filaletesa. - Jakbyśmy odkryli Muzejon a w nim Bibliotekę Aleksandryjską-powiedziała Alicja.- Z tymże tam pewnie nie znaleźlibyśmy prac ewangelistów- dodała. - Musimy to wszystko na razie tu zostawić. Tu będą bezpieczne. To jest rozkaz ! – mówił głośno Adam. - Nie wolno nam tego zostawić, to są dzieła tak stare jak świat- stwierdziła Ala. - Powiedziałem nie teraz. Panowie będą tego strzec – powiedział Adam patrząc na dwóch dziwnych ludzi. - Tak, tak ojcze za odpowiednią zapłatą będziemy tego strzec. Jesteśmy do usług- powiedział człowiek elf. W tym momencie do groty weszła jakaś kobieta o bardzo ostrych rysach twarzy i krótkich włosach. - Witaj pani!- powiedział kłoniąc się człowiek o grubym głosie. Ukłonił się również jasnowłosy. - Będziecie ich dalej strzec- zwróciła się do nich kobieta i dodała.- Zaczekajcie przed grotą. - Kim jesteś ?– zapytał Adam. - Zwą mnie tu Iris- odpowiedziała. - Według greckiej mitologii bogini tęczy i posłanniczka bogów- stwierdził Oskar. - Jak mniemam pułkownik Adam Paralski i jego współtowarzysze- powiedziała Iris. - Tak jest – odpowiedział Adam- Czy pani nas tu sprowadziła? - Tak- odpowiedziała- będziecie mogli zabrać wszystkie moje zbiory, które tu ukryłam przed światem, ale będziecie musieli coś dla mnie zrobić. - Cóż takiego – zapytała Ala. - Najpierw musicie udać się ze mną w pewne miejsce- odpowiedziała. - Gdzie i po co?- zapytał Oskar. - Dowiecie się tego w odpowiednim czasie, a teraz moi ludzie bezpiecznie odwiozą was do waszej bazy- powiedziała Iris. - Kiedy pani się z nami skontaktuje? – zapytał Adam. - W odpowiednim czasie- odpowiedziała. Wieczorem wszyscy rozeszli się do swoich komnat. Ala położyła się do swojego łóżka. Myślała dużo o swojej misji. Było ciemno. Nagle za oknem w półmroku pojawiła się postać. „Któż to?”- zadała sobie pytanie. Podeszła do okna. Serce biło jej coraz mocniej. Z głębi pokoju rozległ się jakiś dźwięk. Odwróciła się z niepokojem. Coraz bardziej się bała. Kiedy znów spojrzała w okno postaci już nie było. Nazajutrz opowiedziała to wszystko pozostałym całej ekipie. Okazało się, że oni ostatniej nocy również widzieli za oknem dziwną postać. Oskar postanowił to zbadać Poszedł do swojego pokoju i bardzo skrupulatnie badał framugę okna. Coś zauważył. Był to mały przedmiot przypominający holografon. Wydłubał go bardzo ostrożnie i zaniósł pokazać Alicji, u której w pokoju było podobne małe urządzenie. Sprawdzili razem pozostałe pokoje. Tylko u Adama nie było holografu tylko ślad po nim. Wyglądało tak jakby ktoś wcześniej go zabrał. - Ktoś chce nas wystraszyć i to jest ktoś z wewnątrz– powiedział Oskar do Ali. - To znaczy, że mamy kreta- odpowiedziała. - Myślisz o tej samej osobie co ja? – zapytał Oskar. - Chyba tak- odpowiedziała. Tego samego dnia Adam wyszedł z zamku sam. Kiedy wrócił wieczorem powiedział do swoich współtowarzyszy. - Przed zamkiem czeka na nas człowiek, który zaprowadzi nas do osoby, która chce się z nami spotkać. - Kto chce się z nami spotkać?- zapytał Jan. - Nie wiem, ale dobrze byłoby gdybyśmy skorzystali z tego zaproszenia- odpowiedział Adam. - Dlaczego dobrze?- zapytał znowu Jan. - I dla kogo dobrze? - zapytała podejrzliwie Ala. - Mam przeczucie, że jest to ktoś ważny, zresztą nadal nie natrafiliśmy na ślad Maksa Kowalskiego- odpowiedział Adam. - Może to on chce się z nami widzieć- stwierdził Oskar. - Pułkowniku, a co robiłeś przed zamkiem? – zapytała Ewa. - Coś sprawdzałem- odpowiedział. -Co było takiego pilnego? – zapytała Ala. - O co wam chodzi? Sprawdzałem zabezpieczenia- powiedział zdenerwowany. Wszyscy spojrzeli na niego podejrzliwie. Szli za wysokim człowiekiem długim korytarzem, na końcu którego były ogromne drzwi. Otworzyło je dwóch gwardzistów. Za nimi ukazała się biała postać. Oskar, Alicja i Adam stanęli. - Wejdźcie proszę – powiedział człowiek ubrany cały na biało. - To papież – stwierdził Oskar. - Wejdźcie – powtórzył papież- tak, tak jestem papieżem Innocentym III. - Ależ to naprawdę papież ... – powiedziała zdziwiona Alicja. Wszyscy podeszli bliżej. - Dlaczego się dziwisz Alicjo? – zapytała biała postać - Eminencjo po co nas tu sprowadziłeś? -zapytała Adam. - Chcę wam pomóc i wyprowadzić z błędu. Myślicie, że przemycam działa sztuki. Ale to nie ja. I to do końca nie jest tak. Odkryłem, że jak wy to nazywacie rząd, z waszych czasów pod przykrywką przemytu dzieł sztuki, które rzekomo oczywiście przemyca.. dziwna nazwa, jak to było ... mafia, robi na ludziach eksperymenty. - Jakie eksperymenty?- zapytał Oskar. - Tu nie ma znaczenia jednostka. Zresztą jak ktoś zaginie to nikt go nie szuka. Ludzie z waszego tak zwanego rządu porywają ludzi , o których wiedzą, że nie będą mieli potomstwa w przyszłości, aby nie zachwiać toru czasoprzestrzeni jak to kiedyś tłumaczył mi Roland przybyły od was. Robią na tych ludziach w różnych miejscach doświadczenia. Nie tylko w średniowieczu. Robią to również na starożytnych Egipcjanach, Grekach. Najważniejsze, żeby ludzie byli ciemni i mało znaczący w społeczeństwie. Dzieła sztuki to tylko przykrywka – ciągnął. - Jak na starożytnych, przecież tak daleko wstecz nie mogą się przenieść- stwierdził Oskar. - Przecież dla eminencji i biskupów nie liczy się człowiek – przerwał Adam.- Mordowanie heretyków, aby plądrować ich domy i świątynie. Katarów też rozkazał eminencja wyeliminować, a co ciekawe nie tylko kazano wymordować niewiernych ale wszystkich którzy znajdowali się w Langwedocji. Zginęło milion ludzi w ogromnych męczarniach. Byli torturowani i paleni na stosach. Cytuję słowa legata papieskiego „ZABIJCIE wszystkich. Bóg rozpozna tych, którzy do Niego należą." ! 1099 rok to znowuż masakra Muzułmanów i Żydów w Jerozolimie. Święta Inkwizycja , która pali żywcem ludzi, działa już od 1204 roku. A w przyszłości co będzie się działo? - To dla dobra Kościoła, zrozumcie to. Zwolennicy heretyków rosną w siłę i przeciągają na swoją stronę wielu chrześcijan. Musimy się bronić. Zresztą, powiedzcie mi co w przyszłości przyniesie tolerancja. Rozłam i odejście wielu od Kościoła. Zwątpienie. Roland mi opowiedział o waszych dziwnych czasach i zwyczajach. To dopiero doprowadzi was do zagłady – odpowiedział. - Bóg jest miłością, mordowanie ludzi to nie miłość. Uważam, więc że większymi grzesznikami są ci co mordują, a nie co mają inne poglądy na świat- powiedział Oskar. - To są słowa grzesznika. Za takie słowa powinieneś zostać zgładzony. Grzesznicy umierają młodo. Ale nie uczynię tego- powiedział papież.- Mi chodzi o to, aby Księgi, które dostaliście od Katarów zostały zniszczone i przy okazji abyście zakończyli podróże w czasie w celach eksperymentalnych czy przemytniczych- powiedział Innocenty III. - Skąd eminencja wie o eksperymentach? – zapytała Ala. - Spotkałem kilka lat temu człowieka, który wiele mi wyjaśnił i opowiedział. Nie mogłem uwierzyć, że w przyszłości dojdzie do takich zmian- powiedział. - Kim był ten człowiek? -zapytał Oskar. - Zwał się Roland i przybył z przyszłości- wspominałem już o nim. Ze względu na te tajne eksperymenty na ludziach , które robił wasz rząd musiał się ukrywać – nie zrozumiałem wszystkiego do końca, ale Roland opowiadał, że porywani są ludzie, o których wiadomo, że umrą bezpotomnie, a później zarażano ich różnymi chorobami. - Roland? Nie znam żadnego Rolanda. Gdzie robią te eksperymenty? – zapytał Oskar. - Wszędzie gdzie się da. Później ludzie opowiadają o latających dziwnych wehikułach. Wielu oddawało im hołd jako bogom – odpowiedział papież. - Dlaczego tu jesteśmy? – spytał Adam. - Musicie mi oddać księgi i skarby Katarów, które przemycono z Béziers – powiedział papież - Dlaczego, przecież one ... – zapytał Oskar. - Nie! – krzyknął Innocenty- Gdyby wyszło na jaw to co tam jest napisane historia mogła potoczyć zupełnie inaczej, a to bardzo niebezpieczne dla przyszłości, której mogłoby już nie być. Katarzy byli heretykami i zbyt bardzo chcieli ujawnić prawdziwą historię chrześcijaństwa. Pomyślcie dlaczego zakazano wam podróżowania w czasie? Nie dlatego, że to niebezpieczne, ale dlatego, że prawdziwa historia jest inna. Ujawnianie prawdy doprowadziłoby do załamania czasoprzestrzeni jak to mówił mi Roland i prawdziwego końca świata zanim zaczęłoby się życie na Ziemi. Prawda może zabić nasz wszystkich. Pomyślcie! - A niby prawda jest najważniejsza- powiedział pod nosem Oskar. - Jakie księgi i skarby? Skąd eminencja wie, że to my je mamy? – pytał Adam. - Ewangelia Marii Magdaleny, Tajemna Ewangelia Marka, sygnet Salomona – powiedział papież - Nie mamy ich – odpowiedziała Ala. - Wiem dobrze, że macie albo będziecie mieli. Oddacie je!- krzyknął.- Będę was obserwować. Zapewniam was, że mam tu wielu szpiegów. - A jeżeli ich nie oddamy? – spytał Adam. - Nie wrócicie do siebie. Zapewniam was nie dopuszczę do ujawnienia treści tych ksiąg. Zajmijcie się lepiej czymś ważniejszym. Teraz żegnam! Rajmundzie proszę odprowadź Państwa- zwrócił się do stojącego przy drzwiach człowieka. Kiedy wrócili do zamku był tylko Jan. - Gdzie jest Ewa? – zapytała Alicja. - Przecież poszła za wami – stwierdził Jan. -Przecież mieliście nie opuszczać kwatery- zdenerwował się Adam. - Nie wiem dlaczego, ale wyszła z zamku niepostrzeżenie. Nawet nie wiedziałem kiedy. Może zaraz wróci - powiedział Jan. - A jeżeli nie?- spytała…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych